To po cholerę zarejestrowałeś się na forum panie Caps Lock? Kogo obchodzą Twoje dogmaty z którymi nie można dyskutować? I jeszcze szczekasz do kobiety…
Dajcie tu opcję ignorowania użytkowników albo bany bo mnie krew kiedyś zaleje.
Ha ha nawet nie wiesz w którym miejscu napisać swoją ripostę. Ciesz się, że tu banów nie rozdają bo już trollowałbyś na Filmwebie.
Z tym tytułem to taki średni sukces bo tak jak ostatnio pisałem ósmym pasażerem jest kot, a kochany kosmiczny stworek jest dopiero dziewiąty :)
Nieoglądalne od momentu kiedy zaczęli się odzywać… Dalej klepmy po plecach każdego kto weźmie kamerę do ręki to polskie kino daleko zajdzie.
"Nic nie powiem. Przeszukuję umysł ale tam nic nie ma". Dziękuję, do widzenia, nie oglądam tego dalej.
PS No jednak obejrzałem do końca, "najlepszy" był rzeczywiście cwaniaczek za dychę z nożem a paranormalne, błyskająco-fryzjerskie zdolności lasu sprawiają, że nie mogę wprost doczekać się kolejnego odcinka. Chyba dzisiaj nie zasnę, przeszukuję umysł a tam tyle fascynujących tajemnic!
A tak z ciekawości to co w nim ohydnego?
7/10 – Bardzo sprawne SF z pewnymi echami serialu "Zagubiony w czasie". Zresztą twórcy doskonale zdawali sobie z tego sprawę bo Scott Bakula pojawia się tu w epizodzie jako ojciec głównego bohatera i wypowiada nawet standardowe "o boy". Source Code to jak już wspomniałem sprawna, rzemieślnicza robota, można było jednak spodziewać się odrobinę więcej po reżyserze "Moon" którego okrzyknięto już jedną z nowych nadziei fantastyki, chyba jednak przedwcześnie…
Plusem jest na pewno solidna gra jak i cała postać Gyllenhaala, spodziewałem się, że przez pół filmu będzie on mazgaił się, że jest w innym ciele, tymczasem Stevens od razu bierze się do roboty. Do tego mamy naprawdę dobry twist po pierwszej godzinie filmu.
DUŻE SPOILERY
Ciekawe jest to, że moim zdaniem w pewnym sensie polski tytuł (inny od amerykańskiego) zdradza końcówkę filmu. Wprawdzie nie o nieśmiertelność chodzi, ale może to być pewien trop… Dlatego nie będę tak nieuważny jak dystrybutor i oznaczam to jako spoiler.
Zakończenie nie jest tak złe jak wielu pisze, przecież to podobna pętla czasu do jakiej dochodzi w przypadku Kyle’a Reese’a i Johna Connora. Już bardziej czepiałbym się tego, że Stevens nie ma absolutnie żadnej wiedzy historycznej aby rozpocząć nowe życie, ale niby zawsze może zmienić zawód… A, że jest to happy end? To każdy film musi kończyć się w dołujący sposób?
Ten film jest tak głupi, ma tyle scenariuszowych dziur, że właściwie jego atutem są tylko efekty specjalne (dobre, bo norweskie, na Amerykanach nie zrobią większego wrażenia) i parę humorystycznych mrugnięć do widza.
Jeśli przepiszą to od nowa to może coś z tego będzie.
Odinstaluj kodeki które masz, zainstaluj Combined Community Codec Pack i powinno śmigać. Jeśli SubEdit czy Best Player nie mogą czegoś ruszyć, to znajdujący się w tym zestawie Media Player Classic odpali wszystko. Jeśli nie, to po prostu plik z filmem jest uszkodzony.
Nareszcie poszli w kierunku którego oczekiwałem. Niezły plakat chociaż mam przeczucie, że w tej stylistyce lat 40-tych tkwi potencjał na coś jeszcze bardziej odjazdowego.
Akurat "Obcy-ósmy pasażer Nostromo" to śmieszniejszy tytuł bo nie policzyli kota :)
Proszę czekać…