Aktywność

Interstellar (2014)

5/10 – Głównym problemem scenariusza Interstellar jest chyba to, że skupia swoją uwagę na mniej istotnych kwestiach, traci odpowiednią optykę. Przykładowo, załoga musi przejść przez czarną dziurę w określone miejsce, ale skrypt zamiast zbudować napięcie, zainteresowanie tym faktem, tym co znajdą po drugiej stronie, pokazaniu tego miejsca w interesujący, wyrazisty dla widza sposób, skupia się na wyjaśnianiu czym jest czarna dziura. Po co? To jakieś porno dla fizyków? To tak jakby w "Powrocie do przyszłości" zamiast skupiać się na zderzeniu amerykańskiego nastolatka z lat 80-tych z nastolatkami z lat 50-tych, scenariusz skupiał się na wyjaśnianiu zasad działania DeLoreana i jego przekroju technicznym.

Przebolałbym mało frapujące dialogi, gdyby nie to, że jest na nich oparty CAŁY, trzygodzinny film, a ich autor nie ma nawet odrobiny ucha i ręki braci Coen, Quentina Tarantino czy Kevina Smitha. Serio, tam cały czas stoją, siedzą i gadają, nie mam zielonego pojęcia dlaczego ten film kosztował aż 165 mln$. Z tych dialogów nic nie wynika, nie skłania do zastanowienia i refleksji, nie ma na to miejsca, każą Ci co masz myśleć, podsuwają rozwiązania i gotowe interpretacje. Jeśli chodzi o "naukowy bełkot", to rzadko przekracza on poziom jakiegoś wydumanego odcinka Gwiezdnych Wrót, ale żadnemu z aktorów nawet nie chce się uwierzyć w to co mówi. Co więcej, nie jest to tak naprawdę ważne dla filmu, wygląda to tak jakby Nolanowie wzięli pięć książek i zapchali swój scenariusz niczym licencjat któremu brakuje kilku stron.

Między innymi z tego przeładowania wynikają słabe dialogi, pełne frazesów których z poważną miną nie napisałby nawet Paolo Coelho: "niektórzy z najlepszych żeglarzy nie potrafią pływać", "tylko miłość może pokonać czas i przestrzeń", "żyjemy po to aby być wspomnieniem naszych dzieci", to autentyczne cytaty z tego filmu. Wbrew pozorom, pod całym bombastycznym płaszczykiem, Interstellar jest filmem dość dziecinnym, czerpiącym z pamiętnika romantycznej 15-latki.

Skrypt wykłada się też na bardzo dosłownych cytatach z "Odysei kosmicznej", pokazujących, że Jonathan i Chris nie zrozumieli, że największą siłą filmu Kubricka był minimalizm dialogów i mistycyzm wynikający z poznania nieznanego. Dodatkowo wszystkie zwroty akcji są wyjątkowo bezpieczne i szablonowe, dobrze znane każdemu fanowi fantastyki. Gra aktorska również pozostawia dużo do życzenia, Matthew McConaughey jest poprawny, ale przegrywa w swojej najważniejszej scenie z odebraniem nagrania (może to jednak wina słabej reżyserii), Anne Hathaway jest okropna, gra cały czas na jednej nucie, z jedną intonacją głosu, męczy się podczas monologów. Reszta jest tylko tłem, czasem szlachetnym (Caine i Lithgow), czasem po prostu sympatycznym (Chastain i Grace).

Plakat trzeciej Uprowadzonej

O tym, że to 3 część plakat przypomina aż 4 razy :)

Tajemniczy zwiastun od Bad Robot

Jeśli dobrze pamiętam okazało się to reklamą jakiejś książki.

Gdybym tylko tu był (2014)

5/10 – Chyba większość myślała, że Braff znowu zbierze ładne pioseneczki aby potem prasować smoking na rozdanie nagród Grammy. Nic bardziej mylnego, dobranie piosenek jest tak bezpłciowe jak sam film, utwory nie tworzą scen i przemykają gdzieś gdzieś obok obrazu. Mam wrażenie, że w Garden State genialną scenę krzyku w kanionie przy akompaniamencie "Only Living Boy in New York" stworzył nie tyle inny reżyser, a inny człowiek.

Ale zacząłem trochę od tyłu, to idealnie bezpłciowy, letni, płytki, przechodzący obok widza film obyczajowy. Lektor zagłuszy parę przekleństw i Polsat ma ramówkę na niedzielę. Braff zupełnie nie czuje chemii do swojego własnego materiału, jeszcze nie wiem gdzie tkwi wina, być może w braku…chemii między nim a resztą obsady. Między mną a moją klawiaturą jest jej więcej, niż między nim a Kate Hudson, czy nim a dziećmi. Nie jest to zagrane źle, najlepszy jest chyba Mandy Patinkin, ale czuć dziwnie chłodny dystans jak na opowieść o dojrzewaniu, marzeniach i umieraniu, zaskakująco nieudolnie przeplataną nastrojowymi utworami.

Tylko w paru scenach czuć cząstkę dawnego Braffa, jeśli tak można już mówić po jednym filmie. Przykładowo, jedna z postaci trzyma swoje dawne szkła kontaktowe w akwarium bez ryb, aby zachować dawne’ wizualne wspomnienia, gdy inny bohater potrzebuje rady znajduje jedynie pusty pojemnik na broszury z radami. To stanowczo za mało, szkoda, że wątek marzeń sennych prowadzi zupełnie donikąd, a wszystkie inne wątki rozwiązane są niechlujnie, banalnie i pośpiesznie w najprostszy z możliwych sposobów.

Ten film nie ma nic z Garden State, ten film nie ma nic z własnego zwiastuna.

PS. Zach przed 40-tką nabawił się pewnego fetyszu, obie dorosłe aktorki mają sceny w obcisłych koszulkach na ramiączka bez stanika :)

Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie (2014)

Dzięki za poparcie, ależ dawno Cię tutaj nie widziałem :)

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014)

Po napisach Ostatniego bastionu znajduje się karkołomna scena w której Profesor przekazuje swoją świadomość do ciała bardzo ważnej postaci o pseudonimie Nie-Wiadomo-Kto.

Jak poznałem waszą matkę (2005 - 2014)

Jak mnie najdzie ochota na serial komediowy to jest na czele listy :)

Jak poznałem waszą matkę (2005 - 2014)

W moim otoczeniu oglądali to wszyscy niczym kiedyś Prison Breaka, w końcu i ja się wciągnąłem dzięki mojej sympatii do Jasona Segela wyniesionej z filmów Apatowa. Z perspektywy czasu było w tym serialu więcej zła niż dobra :)

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014)

A myślisz, że Bryan Singer tak naprawdę przejmuje się tym co robili Brett Rattner, Gavin Hood i Matthew Vaughn? Dziwię się, że Ty się przejmujesz :) Ważne aby dużych dziur scenariuszowych nie było w samych filmach, a nie pomiędzy nimi.

Jak poznałem waszą matkę (2005 - 2014)

No i jest, alternatywne zakończenie serialu opublikowane na zbiorczym wydaniu DVD. Fox krąży po sieci i eliminuje kolejne wstawki, więc w każdej chwili może zniknąć. Tak powinien skończyć się ten serial, chociaż w samym finałowym odcinku jest jeszcze mnóstwo rzeczy do naprawienia. Nadal nie potrafię zrozumieć jak można napisać finał serialu w 2007 roku i nie uwzględnić potem zmian które zaszły w bohaterach przez 7 kolejnych lat. Powinni przed tym przestrzegać w szkołach scenarzystów.
http://www.youtube.com/watch?v=Er3UbQwHr-c

Proszę czekać…