Aktywność

Ranking fdb... wow FDB.PL

Kiedy to w ogóle się stało? Zmienił się algorytm? Ostatni raz byłem tak zaskoczony na zakończeniu…kurde, znałem wcześniej chyba wszystkie zaskakujące zakończenia, no dawno nie byłem tak zaskoczony :)

http://fdb.pl/ranking

Chaplin (1992)

6/10 – Film zmarnowanej szansy, Attenborough podszedł do życia Chaplina od najbardziej banalnej ze stron, film zaczyna się w momencie kiedy Charlie jest małym chłopcem, a kończy się dokładnie tam gdzie myślicie, że się kończy jeśli znacie chociaż trochę jego biografię. Do tego utyka gdzieś pośrodku tonacji, jest zbyt toporny aby uchodzić za lekki obraz o tamtych czasach, za mało w nim mocnych scen i dramatu aby mógł uchodzić za bezlitosne zdzieranie pudru z tamtej ery kinematografii (a taką pustą obietnicę wydaje się składać pierwsza scena). Bezpieczny środek, w którym się ostatecznie znajduje, nie jest zbyt zadowalający. Szkoda, że Chaplin opowiada o wszystkim i o niczym, wolałbym biografię skupiającą się na kulisach realizacji jednego z filmów, wstawki zza kulis planów filmowych, są zresztą najmocniejszą stroną tej produkcji.

Wszystko na swoich barkach niesie Downey Jr., na szczęście przychodzi mu to w sposób lekki i całkowicie niewymuszony. Reszta znanych nazwisk jest koncertowo zmarnowana, Anthony Hopkins i Kevin Kline snują się bez celu po ekranie, Dan Aykroyd, jak to miewa Aykroyd od 25 lat, usilnie walczy o dawny blask i pracuje w trybie "I Acting!", nieznany jeszcze David Duchovny krąży po 3 planie. Można jeszcze wspomnieć o "odhaczanych" postaciach żeńskich w które wcielają się Marisa Tomei, Milla Jovovich czy Penelope Ann Miller, żadna z nich nie ma okazji aby się wykazać, co pozwala Milli wyjść z twarzą z jej chyba najbardziej ambitnego filmu w karierze.

Szef (2014)

Piękny opis, ale zobacz jak Favreau potrafi w prosty sposób rozwiązywać życiowe problemy :)

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014)

Podobała, ale muszę przyznać, że nie umywa się do scen z Argentyną, czy też z monetą z First Class. Wielka szkoda, że Fassbender miał w tej części do zagrania o wiele mniej niż McAvoy. Trochę szkoda, że Fox mając na pokładzie jednych z najbardziej utalentowanych aktorów pokolenia 35+ (a za takich uważam Fassa, McAvoya i nieobecnego tutaj Hardy’ego), znowu zaczął bawić się w Jackmana, Halle Berry i poprzednią dekadę. Może w Apocalypse będzie inaczej.

Boyhood (2014/I)

Kurcze nie ma dla mnie nawet tej niepewności, takiej jak choćby we "Frances Ha" która z miesiąca na miesiąc wzrasta w moich oczach. To był naprawdę świetny, a niby banalny, scenariusz o zagubionej osobie, a jego siłą były właśnie proste, "życiowe scenki", takie jak genialny motyw z wyjazdem do Paryża, czy taniec na ulicy przy dźwiękach Davida Bowiego. Poziom nieosiągalny dla żadnej minuty Boyhoodu.

Boyhood (2014/I)

To nie tyle wina tego chłopaka co wina scenariusza, który nie robi niczego z jego postacią. Chłopak powinien mieć na imię Whatever, nie podejmuje żadnych decyzji, przechodzi obok wydarzeń we własnym życiu, przy nim tak swego czasu krytykowany za pasywność Benjamin Button jest tytanem energii. A w przypadku Buttona przynajmniej wiedziałem dlaczego mam go oglądać przez 160 minut. Niby wprowadzane jest zainteresowanie fotografią, niby jakiś tam młodzieńczy bunt, ale emocji przy tym jak na grzybach.

Ogólnie scenariusz tego filmu leży i kwiczy, najkoszmarniejszy jest wątek drugiego męża-alkoholika, złożony z tak wytartych klisz, że aż przeźroczysty, do tego wręcz karykaturalnie zagrany i pozbawiony puenty. Aż prosiło się aby doszło do jakiejś konfrontacji między Hawkiem i pijakiem, takiej w stylu Carella i Rockwella w świetnym "The Way, Way Back", prosiło się, żeby chociaż raz Whatever wykazał jakąś inicjatywę i postawił się przybranemu ojcu. Skończyło się jak w "Trudnych sprawach", albo "Okruchach życia" Jedynki.

W ogóle nie trafił do mnie ten film, trudno przeczekam do arcydzieła z 2015 roku. Ode mnie słabe 6/10 za bardzo dobrego Hawke’a, co jest w tym filmie frapującego, ambitnego pozostaje dla mnie zagadką. A 12 lat kręcenia mam też gdy spojrzę na chłopaka z "Dwóch i pół".

Godzilla (2014)

> Beznickowy o 2014-09-01 20:14 napisał:
> Osobiście dzieci i psy mi nie zawadzały w filmie, ale ten gruby godzilla. Tak
> tłusty, że aż szyi nie widać.

Mimowolnie bardziej amerykański niż ten Emmericha :)

Szukam tytułu filmu FILMY

Nie oglądałem tego filmu, więc będzie to czysty strzał
http://fdb.pl/film/858-przepowiednia

Gliniarz samuraj (1991)

Cóż to musi być za dzieło… – Genialna sekwencja napisów początkowych :)
http://www.youtube.com/watch?v=MYbZHy95RnA

Aż szkoda, że jakoś ciężko dorwać ten film i pozostają absurdalne fragmenty na You Tubie.

Gwiazd naszych wina (2014)

7/10 – Chciałem czepiać się wątków porzucanych (operacja niewidomego) lub prowadzących donikąd (niewidomy), zbędnych postaci (wspominałem chyba o niewidomym?), nieudanych metafor (muzeum), przeciętnego aktorstwa niektórych (aktor grający ojca Hazel jest słusznie zażenowany samym sobą), ale ta końcówka… Finał nie bierze jeńców, miażdży, rozwala, sieka na kawałki, zrzuca z fotela i zostaje na dłużej. Dla niego warto.

Proszę czekać…