Wygląda świetnie! O nominacji dla aktora do Oscarów ’13 i kupy innych nagród jestem niemalże pewien.
Niezłe zdjęcia, szczególnie nastrojowo i niepokojąco za razem wygląda ten posąg głowy. Nie podobają mi się jedynie kostiumy, np. jak skafander leży na Fassbenderu (wydaje się trochę obcisły i wygląda ostatecznie jak komiksowy Aquaman).
Wybacz zwłokę, ale jakoś przegapiłem twoją odpowiedź.
Nie chodzi mi o wycięcie tych postaci z filmu, bo i bez tego film jest pozbawiony logiki. Wspomniałem tylko, że w ramach prowadzonej reklamy/marketingu słusznie nie umieszczono tych infantylnych postaci na plakat, być może sądząc, że zaczęci to część osób, które widziały pierwszą część sagi do powtórnego zapoznania się z nią.
> miodzik o 2011-11-29 13:50 napisał:
> Pojawiło się ostrzeżenie w momencie dodawania, że jakieś treści już czekają -
> wcześniej jak wiemy trzeba było "ręcznie" sprawdzić w oczekujących – ode mnie
> plus za to :)
Po swoich treściach już widzę, że nawet taka mała zmiana potrafiła obudzić co niektórych do weryfikacji (i mam nadzieję także innych użytkowników do dodawania). Liczę na kolejne innowacje.
To może na bazie tej fali dodam tylko, że warto rozlosować użytkownika, który wygra nagrodę za aktywność z sierpnia tego roku. Dziwne, że nikt się o nagrodę nie dopomina, bo trochę userów przekroczyło próg 500 pkt oceniając i komentując filmy.
Słaba forma – Woody Allen kolejny raz po "Vicky Cristina Barcelona" gubi się sam w swojej wielowątkowej historii, mnożąc frazesy, które powtarza od wielu lat. Kompletnie nie śmiesząc ani nie ironizując. Do tego nieciekawe postacie, wyjątek może stanowił wątek kradzieży książki zmarłemu pisarzowi przez postać graną przez Josha Brolina. Mam nadzieję, że po sukcesie "Północy w Paryżu", Allen powtórzy je w nadchodzącym filmie "Nero Fiddled".
Jako że zawsze przy filmach Allena wypisuję ulubione cytaty (vide), tutaj niestety przy dobrych chęciach nie udało mi się znaleźć ani jednego.
Naciągane 5/10
Całkiem niezły odcinek. Na plus to, że twórcy choć na chwilę odstąpili od wątku miłosnego Barney-Robin (choć zakończenie sugeruje, że niestety od następnego epizodu dalej serial będzie szedł tym tropem). Dobrze było zobaczyć, że Barney wraz z Tedem zrobią coś tak absurdalnego, jak kumpelskie adoptowanie dziecka.
7/10
6/10 – Jakość większych nadziei z filmem nie wiązałem. Wybrałem się na niego głównie dzięki nazwisku Baumbacha gdzieś wśród scenarzystów i całkiem niezłej obsadzie (Alda, Affleck, Leoni). Okazało się, że twórcy stanęli na wysokości zadania i skroili całkiem niezłą heist-comedy. Czuć tu inspirację starszym kinem przekrętu, chociażby gra Eddie’ego Murphy’ego przypomina jego rolę z komedii kryminalnych z jego szczytowego okresu w karierze. Chociażby dla niego warto przyjrzeć się filmowi, bo dla odmiany nie gra tu jednej z mnóstwa irytujących postaci, w jakie ostatnimi czasy się wcielał (i niestety kolejne takie wcielenie szykuje się wraz z nadchodzącą komedią "A Thousand Words"). Pozostali aktorzy również nie przeszarżowali z grą.
Wydaje mi się, że niezłe odebranie przez większość krytyków filmu Ratnera, co jest już sukcesem powoduje fakt, że film ani przez moment nie stara się na siłę rozśmieszać widza. Stąd mało tu gagów, niepotrzebnych dialogów. Twórcy na pierwszy plan wysunęli wątki kryminalne i obyczajowe, jednak równocześnie nie przytłaczając ciężarem filmu, a zręcznie i bezpardonowo wplatając w fabułę. Cały wątek skoku może i oklepany, twisty mało zaskakujące, jednak mimo, że całość sztampowa naprawdę nieźle opowiedziana i doprowadzona do finału, niekoniecznie happy-endu.
> Adam_Siennica o 2011-11-24 00:37 napisał:
> Tak sobie przypomniałem, że w tej scenie NIE BYŁO nic idiotycznego. Ludzie na
> koniach z pałkami mieli tylko nakierować stado na grupę z karabinami – normalnie
> większość małp by zaczęła uciekać, więc jest to bardzo realne podejście.
>
> Dla mnie najlepszy film sezonu letniego obok Super 8. Jeśli mam w filmach SF
> patrzeć na prawa fizyki i inne pierdoły, dawno bym przestał oglądać – poważnie?
> takie to ważne, że siła odrzutu by go spowolniła? CO Z TEGO? Może dlatego
> nienawidzę filmów fantastyczno-naukowych typu "Obcy", a wolę prawdziwe SF
> dalekie od rzeczywistości, bo ma być to science fiction, w którym w nosie mam
> prawa fizyki. Fenk ju.
Zgadzam się z Adamem, że akurat od "Genezy" jakoś nie wiało nielogicznością za bardzo. Ale jak można nienawidzić "Obcego"!?
Proszę czekać…