Aktywność

Sci-fi Chronicle ma zwiastun

Całkiem nieźle to wygląda, tylko chyba moja wytrzymałość do filmów kręconych z ręki pomału się kończy.

Sześć stóp pod ziemią: Zakłócenia 5x11 (2005)

Fakt szkoda samochodu. Nie wiem czemu, ale od początku miałem nadzieję na scenę z plakatu piątego sezonu, na którym Claire jedzie gdzieś w bezdroże. Z muzyką jaką dobierają twórcy (chociażby tym utworem z tego odcinka) byłby to piorunujący efekt.

Sześć stóp pod ziemią: Zakłócenia 5x11 (2005)

"Stop listening to the static." – Ten odcinek zdecydowanie należał do Claire. Momenty od emocjonalnej rozmowy z Natem, gdzie pada wyżej wspomniany cytat po wypadku samochodowym, po którym dziewczyna zaczyna płakać faktycznie chwytają za gardło i pokazują zagubienie bohaterki. Nie tylko Claire przeżywa tu trudne chwile – David nadal cierpi na ataki paniki, Brenda nie jest w pełni zdecydowana co ma być z Mayą, a taże z Billym. Na koniec świetny utwór muzyczny (The Arcade Fire – Cold Wind), znakomicie komponujący się z dramatyczny zakończeniem.

I'm Not There. Gdzie indziej jestem (2007)

8/10 – Niekonwencjonalne spojrzenie na życie legendy muzyki, Boba Dylana. Nietypowa biografia, nie tylko ze względu na to, że w postać wciela się kilka różnych aktorów, ale także przez liczne surrealistyczne momenty, liczne stylizacje i wiele nawiązań do popkultury i współczesnej historii.

Niewątpliwie siła filmu tkwi w znakomitym scenariuszu, który łączy losy pozornie odmiennych postaci, dając pełniejszy obraz skomplikowanej osobowości Dylana. Rewelacyjnie reżyser poprowadził aktorów, którzy wcielili się w kolejne wcielenia muzyka. Do tego film pełny różnych utworów Dylana, świetnie odzwierciedlających stan bohaterów na daną chwilę (moja ulubiona sekwencja – http://www.youtube.com/watch?v=Dc-42Y17ejQ).

Szkoda, że mało dzisiaj w kinie tak nietypowych biografii, nietrącających o banał i wpisujących się w dobrze znane schematy. Świetny film!

Sześć stóp pod ziemią: Samotni 5x10 (2005)

Niesamowite są faktycznie te wszystkie momenty. Świetny był również motyw retrospekcyjny Claire, które podczas pogrzebu usiłowała przypomnieć sobie miłe chwile z Natem i przed jej oczyma stanęła scena kiedy to starszy brat rozpaczał po śmierci Kurta Cobaina.

Hoży doktorzy: Mój finał, cz. 2 8x19 (2009)

Jestem po 3 pierwszych odcinkach dziewiątej serii i niestety muszę się zgodzić, że kontynuowanie serialu nie było dobrym pomysłem. Nie mam ochoty już drążyć dalej tej nieudolnej próby reanimacji serii. Chyba jedynym powodem przebrnięcia przez ostatni sezon jest dla mnie udział Zacha Braffa.

Sześć stóp pod ziemią: Samotni 5x10 (2005)

Urzekający – Kiedy w poprzednim odcinku na koniec zobaczyłem białą tabliczkę informująca o śmierci Nathaniela miałem nadzieję, że twórcy raz jeszcze jak w pierwszym odcinku trzeciego sezonu (gdzie Nate potencjalnie umiera) za szybko ogłosili śmierć bohatera. Pierwsze jednak minuty "All Alone" nie zostawiają złudzeń…

Od praktycznie początku czekałem na właśnie taki odcinek. Bo wiedziałem, że będzie arcygenialnym tematem. Niełatwym i rozliczeniowym. Wprawdzie umierały już osoby bliskie głównym bohaterom (szczególnie Nathaniel Sr., lecz jego śmierć aż tak nie wstrząsnęła widzem z uwagi na pilotażowy odcinek), lecz twórcy nie poszli tak daleko, by uśmiercić czołową postać.

O ile pogrzeby z poprzednich sezonów oglądaliśmy, z kilkoma wyjątkami, bez większych emocji (były raczej tłem do problemów Fischerów), ten śledzimy z zapartym tchem i naprawdę w nim uczestniczymy. Mało odcinków niesie za sobą taki bagaż emocjonalny jak ten. Każda z postaci radzi sobie z traumą na własny sposób, jednak w gruncie rzeczy nie zmieniają swojego nastawienia (Claire przybywa na pogrzeb w ubraniu codziennym, David musi sobie poradzić z demonami przeszłości).

Hoży doktorzy: Mój finał, cz. 2 8x19 (2009)

Mistrzowski koniec – Lubię wracać do wielu odcinków, szczególnie do ich zakończeń, które zazwyczaj zawsze opierają się na tym samym schemacie – powiązaniu problemów wszystkich bohaterów, świetnie dobraną muzyką i monologiem JD. Cała druga część "My Finale" jest właśnie w taki sposób wykonana.

Przechadzka głównego bohatera po szpitalu zmienia się dla niego w serie wspomnień (w końcu Dorian przyznaję się cieciowi, że to on w pierwszym odcinku włożył monetę w drzwi), wyznań, na które tak czekał (tutaj prym wiodła Carla i dr Cox). Rewelacyjna również była wizja na koniec odcinka z piosenką "Book of Love" i przejście przez korytarz szpitala, gdzie znajdowały się postacie znane z wcześniejszych sezonów.

Mistrzowskie zakończanie.

Clerks: The Last Episode Ever 1x6 (2001)

6/10 – Zdecydowanie najsłabszy odcinek z serii. O ile każdy z poprzednich pięciu odcinków prezentował odrębną historię, ten jest jakby autoparodią, skupia się na powtarzaniu schematu pełnometrażowych "Clerksów" z 1994 r. Dowcipy strasznie nierówne – od wkurzających na potęgę wątku bliźniaczek (parodia filmu "Dziwolągi") do świetnego motywu nawiązującego do wówczas bardzo popularnego "Matrixa". Ostatnie pięć minut to coś w rodzaju "róbmy co chcemy, zaanimujmy twórców serialu i tak już kończymy".

Serial, oprócz ostatniego odcinka, jest naprawdę dobry. Choć większość odcinków została wyreżyserowana nie przez Kevina Smitha, to i tak czuć tutaj ducha jeyrseyowskiego klimatu rodem z jego filmów z lat 90. Szkoda tylko, że tak mało znany.

Hoży doktorzy: Mój finał, cz. 1 8x18 (2009)

9/10 – Początek końca. Cóż można napisać – świetny odcinek. Jedyne do czego można się przyczepić to to, że na koniec wciśnięto nowych stażystów (dobrze, że tylko występują w jednej scenie). Świetnie dobrana piosenka otwierająca epizod (Snow Hey Oh Papryczek) i krótkie wspomnienia JD jego pierwszych dni w szpitalu.

Proszę czekać…