Na stopce strony przydałoby się usunąć szare wypełnienie "Mapy strony", albo chociaż jakoś to tło skrócić.

Widzę także, że kolor loga uległ zmianie. Jednak wolałem poprzedni. Taki już zostanie?

Każde kolejny ze zdjęć lepsze, mam nadzieję, że film będzie trzymał podobny poziom to będzie dobrze. Chociaż postać reżysera tego projektu może niepokoić…
U mnie jest jak na razie wszystko ok, zarówno w treściach sprawdzonych nowego i starego systemu i w panelu weryfikacji. Wczoraj akurat miałem problem z wejściem przy niektórych filmach w zakładkę plakaty, dzisiaj już jest ok, więc to wszystko może spowodowane jest zapowiadanymi jakiś czas pracami przenoszenia strony na nowy serwer.
3/10 – Ratunku! Sandler atakuje! Po tak dobrym występie aktora w "Funny People" miałem nadzieje, że gwiazdor powróci w podobnej konwencji. Jak się okazało, rola ta była jednorazowym skokiem w bok. Szkoda…
Tutaj, w "Dużych dzieciach" wraz z zaproszonymi przez siebie kolegami komikami, wydurnia się, sypie z rękawa kawałami, jednak całość zmierza donikąd. Porażka roku.
Świetny film zafundował nam w tym miesiącu miesięcznik FILM.
Biografia Trumana Capote’a ujęta została tutaj w formę paradokumentu. Samego bohatera poznajemy, gdy jest już u szczytu sławy. Wydał już 7 powieści, poznał światowe znakomitości. Nagle natrafia na artykuł w gazecie o zabójstwie rodziny. Postanawia odnaleźć morderców. Doświadczenia te zmienią nie tylko życie jego, ale też i skazanych na śmierć.
Film raczej został utrzymany w tonie kameralnym, przede wszystkim świetnie zagrany. Nawet takie persony jak Sandra Bullock czy Daniel Craig wczuli się w swoje postacie aż tak bardzo, że byłem w stanie zapomnieć o ich dotychczasowym dorobku i móc cieszyć się obrazem.
Nie jest to jakiś wiekopomny pomnik pozostawiony amerykańskiemu pisarzowi, ale porządnie rozpisana praca, przedstawiająca charakter Capote’a, jego ekstrawaganckość, ale też wielka duszę artysty i poprowadzony emocjonalnie do finału. Warto!
Danger, danger wrong gallery… – Przydałoby się jakby ktoś zajął się galerią, bo znajdują się w niej kadry nie z tego epizodu Gwiezdnych wojen (części V i VI). Dobrze o tyle chociaż, że nikt nie pomylił ich z nową trylogią…
Na przyszłość – niech moc będzie z wami, dodający!
W sumie film obejrzałem ze względu na Jesse’ego Eisenberga, ale jak się okazało niewiele miał tutaj do zagrania. Jednak za to grający główną postać, Michael Douglas zagrał naprawdę zadowalająco i muszę chyba zgodzić się ze sloganem z polskiego plakatu, że jest to jedna z najlepszych jego ról ostatnich lat. Film sam może mniej rewelacyjny, ale reżyserowi udało się klarownie przedstawić problemy jak samotność nękająca bohatera czy rozrachunek z przeszłością. Dla lubiących kino pana Baumbacha pozycja do nadrobienia!
6/10
Co do stroju Evansa większych zastrzeżeń nie mam (odcień niebieski mógłby być odrobinkę bardziej ciemniejszy), ale za to te dwa manekiny znajdujące się za Kapitanem Ameryką odpychają sztucznością.
Proszę czekać…