To w takim razie czemu ma służyć twój post? :)
5/10 – Barton po raz kolejny zbiera ekipę (aktorów, z którymi już wcześniej pracował – Deppa czy Carter), tworzy magiczny świat, bawi się kolorami, perspektywą i asymetrią, deformuje swoich bohaterów.
Strona wizualna jest wykonana tu w sposób olśniewający, ale wydaje mi się, że w tym wszystkim twórca "Sweeneya Todda" zapomniał o fabule.
Najłatwiej scharakteryzować film jednym określeniem – "piękne z zewnątrz, ale puste w środku"…
6/10 – Przyznaję, że jakoś strasznie nie zachwyciły mnie wcześniejsze produkcje Tomka. Jednak nie można odebrać mu konsekwencji w działaniu i zapału z jakim pracuje.
Bagiński postawił na efektowności i opłaciło się, bo nie wyszła z tej produkcji kolejna pogadanka, ale efektowny i ciekawie zrealizowany przegląd historii naszego państwa.
Co jak co, ale pierwszą rzeczą jaką powinni zrobić historycy w szkołach to puścić na pierwszej lekcji właśnie ten film!
8+/10 – Możliwy spoiler.
Film Anderson to nie zwykły film. To przepełniony emocjami, napięciem spektakl trwający ponad trzy godziny, do którego zaprasza nas twórca "Boogie Nights". Tych wspomnianych trzech godzin tak naprawdę się nie odczuwa – każdy przedstawiony w obrazie epizod wciąga jeszcze bardziej widza. Do tego starannie dopracowana narracja z świetnie wykonaną sekwencją początkową ("nieumyślne morderstwo" to mistrzostwo świata!) po zakończenie – deszcz żab jako pewnego rodzaju katharsis.
Mistrzowsko zagrany. Przede wszystkim cyniczny Cruise, ale też i reszta sprawiła, że film nabrał poza dramatycznym znaczeniem uniwersalne przesłanie jakimi prawami rządzi się społeczeństwo amerykańskie.
Fantastyczny, niecodzienny film!
Trzeba znać!
Powiem tylko "Wow". Najlepszy film science-fiction od czasów "Watchmenów" i prawdopodobnie najlepszy w karierze Nolana.
W weekend postaram się dodać może recenzje.
Tak, szczególnie jego utwór "Time" jest rewelacyjnie skomponowany! Zimmer naprawdę się spisał. Świetna robota!
Cmentarne wrota
http://fdb.pl/film/26317-cmentarne-wrota
O zmutowanym diable tasmańskim :) Ale chyba widziałeś, bo widniejesz wśród współtworzących stronę :)
> Redox zapomniałeś w swojej recenzji o piosence "Everything" Alanis Morissette.
> ;-)
To nie jedyna rzecz, o której w niej zapomniałem :) Ani słowa nie napomknąłem na temat parodii jedne ze scen "Milczenia owiec" w wykonaniu Jaya i cichego Boba z utworem "Goodbye Horses" :)
Tak, przydało by się takie cudo :) Dodam jeszcze, że system przy dodawaniu obsad zezwala na dodanie nowej osoby, jeżeli przed jej nazwą dodana jest spacja (sprawa była poruszana na forum weryfikatorskim, ale nadal cisza). Chwila nieuwagi i już mamy dubel.
Proszę czekać…