A Couple of Dicks – Przykro mi to stwierdzić, ale widać, że Kevin Smith nie czuje się na bezpiecznym podłożu bez swoich aktorów (odtwórców postaci jak Jay, Randal czy Dante).
Przedstawiona historia jakaś strasznie tragiczna ani idiotyczna nie jest, ale nic nie wybija się ponad przeciętność. Ciekawe były jedynie wstawki z cytatów filmowych wygłaszanych przez postać graną przez Tracy’ego Morgana. Ten aktor wypadł chyba najlepiej z całej ekipy, bo Willis zagrał trochę tak "od niechcenia".
Mam nadzieję na poprawę Mr. Smith!
5/10
Sprawdziłem i rzeczywiście problem pojawia się tylko przy tej osobie (dodałem inną, nie zawierającą żadnego numerka i odczytało bez problemów). Poczekamy na odpowiedź Grzegorza.
W każdym momencie możesz przecież sam dodać rolę do bazy i czekać na zweryfikowanie.
http://fdb.pl/contents/add/movie/49432
Jeżeli nie wiesz jak wprowadzić informacje pooglądaj film instruktażowy pod tym linkiem:
http://www.youtube.com/watch?v=uJMuzJKX1VE
Bazę przecież tworzą sami użytkownicy.
Good for her :)
Jakiegoś zachwytu filmem nie ma, ale nie przeżyłem też porażki i rozczarowania.
Film nie sili się na jakieś ambitne dzieło – po prostu ma dostarczyć przeciętnemu widzowi rozrywki. Stąd też masa tu efektownych pojedynków (ciekawie zostały wykonane te z gigantycznymi skorpionami), które zdominowały obraz Leterriera. Aktorsko bez szału – Worthington, który wcześniej zaprezentował się z dobrej strony w "Avatarze" tutaj wypadł co najmniej przeciętnie i niezadowalająco.
4/10
6/10 – Zadziwiająco przyjemna i sympatyczna komedyjka!
Fabuła co prawda nie wychodzi ze strefy seksu, sprośnych żartów, ale udało się zachować lekkość przekazu i pewny dystans, którego brakuje tego typu filmom. Judd Apatow zebrał ekipę aktorów (m.in. duet Segel-Rudd, który wystąpili również razem w "Stary, kocham cię"), których bardzo lubię i to w dużej mierze oni sprawili, że film potrafi być naprawdę zabawny.
Zabawne gagi, hawajska sceneria i fajnie wykonana piosenka przez głównego bohatera :) Czego chcieć więcej?
Teraz tylko czekać na "Get Him to the Greek" i mieć nadzieję, że kontynuacja okaże się równie dobrą komedią jak ta.
"I love the smell of napalm in the morning!" – Niekwestionowany ideał!
Jest pewne, że dzieło Francisa Forda Coppoli nie straciło ani trochę na wartości ani nie zestarzało się, jak to bywa ze starymi "klasykami", od czasu powstania. Nauczyciele powinni puszczać na lekcjach polskiego ten obraz (chociaż boję się, że dzisiejsi uczniowie nie dotrwali by do połowy filmu ;/), nie tylko jako przykład doskonałego przełożenia utworu literackiego na język filmowy, ale jako zuniwersalizowanie tematu podjętego przez Josepha Conrada w "Jądrze ciemności".
Nowatorski, odważny obraz Coppoli nie tyle opowieść o wojnie, chociaż tutaj trafnie przedstawiono ją jako coś absurdalnego i głupiego (przykład Kilgora), ale o zagłębianiu się w mrok ludzkiej duszy. Świetnie utrzymano senną atmosferę podróży do "jądra ciemności", przy tym tworząc klimat klaustrofobii i zatracenia.
Poza tym film warto obejrzeć dla kilku rewelacyjnie wykonanych sekwencji jak początkowe zbombardowanie dżungli przy piosence Doorsów czy już kultowego ataku śmigłowców przy brzmieniu muzyki Wagnera. Gdy to oglądam ciarki za każdym razem przechodzą mnie po plecach…
Hipnotyzujące arcydzieło, które jak wierzę przetrwa próbę czasu!
Innej możliwości jak wystawienie 10/10 nie widzę.
Tak, to kadr z "Harry’ego Angela" :)
http://images49.fotosik.pl/325/dfe34bfda212ddb6.jpg
Podpowiedź:
Ja bym w ogóle polemizował czy to jest film o Wietnamie…
Proszę czekać…