Podczas spaceru po parku z M.J. niedaleko spada mały meteoryt, na którym znajduje się symbiont. Peter zabiera go do laboratorium doktora Connorsa, lecz ten ucieka, przyczepiając się mu do buta. Łączy on się ze strojem i zmienia jego kolor na czarny, daje mu dodatkowe moce, kostium jest wtedy o wiele wytrzymalszy i ma zdolność samo regeneracji. Lecz ta fuzja nie wpływa tylko na wygląd, symbiont opanowuje Petera także od zewnątrz, wyzwala w nim negatywne emocje, pobudza chęć zemsty na Sandmanie. O ile w poprzednich częściach człowiek-pająk się tylko bronił, nie próbował zabijać swoich wrogów, to teraz staje się bezwzględny, także w życiu służbowym. W redakcji zostaje zatrudniony Eddie Brock, który rywalizuje z nim o posadę fotografa, tylko że on przedstawia go w niekorzystnym świetle. Peter udowadnia, że zdjęcia rywala są preparowane, przez co Eddie traci pracę. lincoln67
5/10 – Przyjemna, choć w dużej mierze rozczarowująca kontynuacja przygód człowieka pająka. Najbardziej boli sprawa czarnych charakterów. Zdecydowanie trójka to za wiele. Rozczarowuje szczególnie postać Venoma, która przecież w wersji animowanej jak i w komiksie była tak rozbudowana, a tutaj pojawia się gdzieś dopiero pod koniec filmu i tak naprawdę zostaje stoczona z nim jedna, końcowa walka. Sandman, któremu poświęcono znacznie więcej filmowego czasu też niczym nie zaskakuje. Tak naprawdę wydaje mi się, że Raimi położył większy nacisk na ukazanie wewnętrznej walki bohatera. Na takie płyciutkie problemy moralne w adaptacji tego komiksu jednak nie ma miejsca…
Pozostałe
Po obejrzeniu trylogii, można się czepić kilku rzeczy. Ja poprzestanę na jednej. Fatalnie rozpisany scenariusz dla Mary-Jane oraz fatalnie dobrana aktora do tej roli. Mary-Jane jawi się jako zwykła "latawica", a do tego "uroda" jak i "gra" Dunst, stawia krzyżyk nad tą postacią.