Liczę na powtórkę świetnego filmu jakim był ostatni film Allena – "Whatever works". Mam nadzieję, że film trafi do kin z mniejszym opóźnieniem niż wspomniany wyżej obraz.
A jeżeli można wiedzieć, co ma do tego wiek. Nawet jeśli by miał te 15 czy 16 lat to oznacza, że musi pisać głupoty? Jak widać na przykładzie naszego portalu są osoby nawet poniżej tej granicy (np. redaktor Lewis – http://lewis.fdb.pl/ ), które odbiegają od tej twojej zasady.
http://fdb.pl/film/90796-tetro
Ten film to "Tetro" i dystrybutor wypuści go najprawdopodobniej na początku sierpnia br.
Rozczarowanie. I to dość spore.
Gilliam serwuje opowieść kolorową, efektowną, ale przy tym strasznie zagmatwaną, chaotyczną i po prostu nie ciekawą. Pogubiłem się w tym wszystkim i nie chodzi tutaj o sprawę "zamiany" aktorów po śmierci Ledger w trakcie trwania zdjęć do filmu, ale o bezpłciowy scenariusz z mało przyciągającymi postaciami i dialogami przez nie wygłaszanymi.
3/10
5/10 – Zaskoczony jestem, że twórca takich epickich dzieł jak "Władca Pierścieni" czy "King Konga" wziął się za taki nazwijmy to "familijny" obraz, ekranizując łzawą i melodramatyczną powieść.
Nie powiem – Jacksonowi udało się kilka razy poruszyć widza, głównie przez budowane napięcie, na przykład w scenie morderstwa głównej bohaterki. Jednak dalsza część filmu jest godna pożałowania. Przesłodzony i łzawy dramacik z ładnymi i kolorowymi krajobrazami sprawił, że siedziałem znużony i co chwile zerkałem na zegarek.
Aktorsko także bez jakiegoś szału. Chyba już wiem na co poszło te 100 mln budżetu… Same gwiazdki pokroju Wahlberga czy Rachel Weisz. Jedynie dobrze wypadł Stanley Tucci jako psychopatyczny i niezrównany sąsiad.
Teraz czekam na rekompensatę ze strony reżysera. Byłyby wspaniale jakby facet wziął się za tego niechcianego "Hobbita".
Grafika Ameryki jest naprawdę niezła coś a’la produkcje Bagińskiego. Mam nadzieję, że film będzie trzymał ten poziom jeżeli chodzi o grafikę.
7/10 – Porządne rzemiosło spod ręki Scorsese’a. Solidny straszak. Nie często we współczesnym kinie rozrywkowym otrzymujemy filmy z prawdziwym klimatem.
Historia bardzo wciąga, napięcie jest starannie rozbudowane i dostarczane aż do samego zakończenia, którego przeciętny widz by się nie spodziewał.Jedyne co mnie boli to trochę przeszarżowanie samego reżysera z różnymi wstawkami (zwolnione tempo, muzyka w tle), nie wiem czemu to służyło, było zbyteczne. Poza tym świetnie zagrany. Widać, że Scorsese nadal potrafi prowadzić aktorów. Szczególnie bardzo dobrze wypadł DiCaprio (po "Infiltracji" chyba najlepsza rola we współpracy z Martinem). Plus do tego role mrocznych charakterów von Sydowa i Ghandiego :)
Tak rozbudowanego, wciągającego i bogatego w różnorakie argumenty tematu dawno nie widziałem! :)
7/10 – Muzyka, zabawa, wolność. Występy Jimiego Hendrixona, Boba Dylana czy The Who. To oficjalna wersja ramowa festiwalu w Woodstock. Nominowany do Złotej Palmy film Anga to coś w rodzaju "making of" festiwalu, czyli ukazanie zdarzeń, które towarzyszyły powstawaniu tej wielkiej imprezy. Stąd też u niektórych może pojawić się pewne rozczarowanie, bowiem występów wcześniej wspomnianych artystów czy samej muzyki jest tu niewiele, a nawet nie ma jej tu wcale (tak więc nie wiem co w bazie robi gatunek "muzyczny"!?).
Ang Lee wykreował mnóstwo ciekawych i barwnych postaci (szczególnie role Schreibera jako transwestyty czy Hirsch jako weterana wojennego zapamiętałem). Jego film co prawda podejmuje problemy tamtejszych lat (wojna w Wietnamie, wyzwolenie społeczeństwa, nadal panujące stereotypu), ale dosłownie tylko je liźnie, bo całość zachowuje raczej komediowy i sympatyczny wymiar.
Czuć lekką melancholię za tamtymi czasami i sentymentalizm, choć nie aż w takim stopniu jak w "Brokeback Mountain" reżysera. Fajne dialogi, a’la Allenowskie zawarte w scenach z rodzicami – Żydami głównego bohatera :)
Na pewno warto! Nie jest to jakieś wiekopomne kino, ale zabawa gwarantowana!
Proszę czekać…