Ten film dostał 8-minutowe owacje na stojąco w Cannes.
Mógłbyś poświęcić swoje 8 minut i napisać kilka zdań czemu Ci się nie spodobał. Wiesz… chociażby tak dla szacunku twórców i fanów filmu.
Nie najgorsza komedyjka przyznam, choć na pewno nie znajdziemy w niej nic nowego i odkrywczego. Historyjkę bazującą na stereotypach i różnicach rasowych przyjemnie się ogląda, ale nieubłaganie dąży do sztampowego happy endu.
Również pięć gwiazdek.
8/10 – Piękna opowieść o dążeniu do szczęścia, wolności i normalności, cokolwiek to znaczy. Wyreżyserowane przez Petera Weira (z początku planowano zaangażować na to miejsce scenarzystę filmu Andrew Niccolę, twórcę "Gattacki") trzyma w napięciu do ostatnich minut, wciąga widza bez reszty w świat, w którym żyje tytułowy Truman.
Świetna rola Carrey’a! Wspaniale połączył elementy typowo komediowe, z którymi nie miał do tej pory kłopotu jak i pełnodramatyczne. Niektóre z postaci drugoplanowych raziły minimalnie sztucznością, ale może właśnie o to chodziło, by ukazać fałsz otaczający główną postać.
Jak najbardziej polecam!
No fajnie, że Smith zaczyna kompletować obsadę. Jestem strasznie ciekawy jak wyjdzie pierwszy w jego karierze horror/thriller. Liczę na sporą dawkę absurdu, makabry i humoru :)
Jakimś nadzwyczajnym aktorem to on nie jest, więc nie rozumiem całej tej "wojny" :)
4/10 – Polacy nie potrafią robić horrorów – to było wiadomo od dawna. Teraz najwidoczniej pracują mad tym, by okazać, że w pokrewnym gatunku, jakim jest czarna komedia także nie czują się najmocniej.
Machulski robi wszystko by wciągnąć widza w filmową historyjkę, jednak w ostatecznym rezultacie nie udaje mu się. Wprowadza multum postaci, z których tak naprawdę połowę mógłby wyrzucić. Nie rozumiem także tych sekwencji z graniem muzyki rodziny bohaterów. Było kilka śmiesznych linijek w scenariuszu, ale na dobrą komedię to stanowczo za mało!
Fakt, bezapelacyjnie najlepszy film Darrena.
Miejmy nadzieję, że Aronofsky powtórzy ten sukces jeszcze kiedyś (może okaże się nim "Black Swan" z Natalie Portman i Winoną Ryder?).
8/10 – Świetny film! W sumie można by się przyczepić do faktu, że tematyka obrazu poruszana była wielokrotnie (np. taki "Lot nad kukułczym gniazdem"), ale wspaniały duet aktorski De Niro – Williams nie daje za wygraną. Tą wielowątkową historię można by podzielić na dwa etapy – pierwszy to cała sprawa z eksperymentalnym lekiem i użyciem ich na pacjentach, druga zaś to skutki ich "przebudzeń" i walka Leonarda o własną godność.
Wzruszające, podbudowujące kino oparte na faktach! Do zobaczenia koniecznie, chociażby dla popisowego aktorstwa Roberta De Niro.
Noir: Powrót – Pięć lat po nakręceniu do możliwości klimatycznego "Dziecka Rosemary" Polański wziął na warsztat historię wpisującą się w zakurzony już wtedy gatunek noir. Reżyser stawia tym samym pomnik, oddaje hołd temu gatunkowi, wspaniale rozbudowując całą atmosferę.
Podobno (czyt. książka "Hazardzista z Hollywood") podczas pierwszych pokazów film został wygwizdany przez publiczność. Po tym reakcjach postanowiono przemontować film i dodać muzykę Jerry’ego Goldsmitha. Czemu o tym wspominam? Widać po filmie właśnie te dokonania w post produkcji (szczególnie związane z muzyką, której w drugiej części obrazu jest po prostu więcej). Sprawia to wrażenie jakoby film był nierówny i niezachowane zostało starannie dodawane napięcie. Jednak ostatnie pół godziny wszystko rekompensuje – zagadka w sposób logiczny i przejrzysty zostaje rozwiązana i do tego to mroczne zakończenie, które było rezultatem osobistych przeżyć Polańskiego (morderstwo jego żony).
Jack Nicholson i Faye Dunaway stworzyli owocną filmową parę, gdzie Nicholson wykreował nonszalanckiego, lecz pechowego detektywa, a Dunaway prawdziwą femme fatale. Ciekawostką może być pojawienie się na ekranie Johna Hustona, reżysera, który tak naprawdę swoim debiutanckim "Sokołem maltańskim" zapoczątkował gatunek noir.
7+/10
Proszę czekać…