Aktywność

Zgadnij kto (2005)

Nie najgorsza komedyjka przyznam, choć na pewno nie znajdziemy w niej nic nowego i odkrywczego. Historyjkę bazującą na stereotypach i różnicach rasowych przyjemnie się ogląda, ale nieubłaganie dąży do sztampowego happy endu.

Również pięć gwiazdek.

Truman Show (1998)

8/10 – Piękna opowieść o dążeniu do szczęścia, wolności i normalności, cokolwiek to znaczy. Wyreżyserowane przez Petera Weira (z początku planowano zaangażować na to miejsce scenarzystę filmu Andrew Niccolę, twórcę "Gattacki") trzyma w napięciu do ostatnich minut, wciąga widza bez reszty w świat, w którym żyje tytułowy Truman.

Świetna rola Carrey’a! Wspaniale połączył elementy typowo komediowe, z którymi nie miał do tej pory kłopotu jak i pełnodramatyczne. Niektóre z postaci drugoplanowych raziły minimalnie sztucznością, ale może właśnie o to chodziło, by ukazać fałsz otaczający główną postać.

Jak najbardziej polecam!

No fajnie, że Smith zaczyna kompletować obsadę. Jestem strasznie ciekawy jak wyjdzie pierwszy w jego karierze horror/thriller. Liczę na sporą dawkę absurdu, makabry i humoru :)

Jakimś nadzwyczajnym aktorem to on nie jest, więc nie rozumiem całej tej "wojny" :)

Czekamy więc na nową zagadkę :)

Kołysanka (2010/I)

4/10 – Polacy nie potrafią robić horrorów – to było wiadomo od dawna. Teraz najwidoczniej pracują mad tym, by okazać, że w pokrewnym gatunku, jakim jest czarna komedia także nie czują się najmocniej.

Machulski robi wszystko by wciągnąć widza w filmową historyjkę, jednak w ostatecznym rezultacie nie udaje mu się. Wprowadza multum postaci, z których tak naprawdę połowę mógłby wyrzucić. Nie rozumiem także tych sekwencji z graniem muzyki rodziny bohaterów. Było kilka śmiesznych linijek w scenariuszu, ale na dobrą komedię to stanowczo za mało!

Fakt, bezapelacyjnie najlepszy film Darrena.

Miejmy nadzieję, że Aronofsky powtórzy ten sukces jeszcze kiedyś (może okaże się nim "Black Swan" z Natalie Portman i Winoną Ryder?).

Przebudzenia (1990)

8/10 – Świetny film! W sumie można by się przyczepić do faktu, że tematyka obrazu poruszana była wielokrotnie (np. taki "Lot nad kukułczym gniazdem"), ale wspaniały duet aktorski De Niro – Williams nie daje za wygraną. Tą wielowątkową historię można by podzielić na dwa etapy – pierwszy to cała sprawa z eksperymentalnym lekiem i użyciem ich na pacjentach, druga zaś to skutki ich "przebudzeń" i walka Leonarda o własną godność.

Wzruszające, podbudowujące kino oparte na faktach! Do zobaczenia koniecznie, chociażby dla popisowego aktorstwa Roberta De Niro.

Chinatown (1974)

Noir: Powrót – Pięć lat po nakręceniu do możliwości klimatycznego "Dziecka Rosemary" Polański wziął na warsztat historię wpisującą się w zakurzony już wtedy gatunek noir. Reżyser stawia tym samym pomnik, oddaje hołd temu gatunkowi, wspaniale rozbudowując całą atmosferę.

Podobno (czyt. książka "Hazardzista z Hollywood") podczas pierwszych pokazów film został wygwizdany przez publiczność. Po tym reakcjach postanowiono przemontować film i dodać muzykę Jerry’ego Goldsmitha. Czemu o tym wspominam? Widać po filmie właśnie te dokonania w post produkcji (szczególnie związane z muzyką, której w drugiej części obrazu jest po prostu więcej). Sprawia to wrażenie jakoby film był nierówny i niezachowane zostało starannie dodawane napięcie. Jednak ostatnie pół godziny wszystko rekompensuje – zagadka w sposób logiczny i przejrzysty zostaje rozwiązana i do tego to mroczne zakończenie, które było rezultatem osobistych przeżyć Polańskiego (morderstwo jego żony).

Jack Nicholson i Faye Dunaway stworzyli owocną filmową parę, gdzie Nicholson wykreował nonszalanckiego, lecz pechowego detektywa, a Dunaway prawdziwą femme fatale. Ciekawostką może być pojawienie się na ekranie Johna Hustona, reżysera, który tak naprawdę swoim debiutanckim "Sokołem maltańskim" zapoczątkował gatunek noir.

7+/10

Jason Lee (I)

Świetny komik! – Fantastycznie wczuł się w bohaterów filmów Kevina Smitha.

Szczególnie rewelacyjnie wystąpił w "Szczurach z supermarketu" – ośmielę się nawet powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych kreacji komediowych lat 90.

Serialu "Na imię mi Earl" jeszcze nie oglądałem, ale wiążę z nim nadzieję, chociażby ze względu na Jasona :)