Aktywność

Alicja (1990)

Allen magicznie – Od razu film Allena skojarzył mi się z innym jego dziełem, a mianowicie "Purpurową różą z Kairu". W obu filmach bowiem występuje starannie rozrysowana otoczka magii, rzeczy niecodziennych, ale dodane w takich proporcjach, by nie zakłócić nadrzędnego przekazu filmu – przedstawienia rozwarstwienia społeczeństwa, braku miłości i empatii. Bohaterka opowieści nie szuka miłości, chciałaby czuć, że ktoś się nią interesuje, wyjść ze sfery" łatwego życia". Kolejny film Nowojorczyka bardzo przemyślany, żartobliwy, bardzo lekki, ale pouczający.

Jedyne co mi się nie podobało to natłok wydarzeń w zakończeniu. Szkoda, bo gdyby nie ostatnie 10, może 15 minut wyszedłby ending dorównujący wspomnianej wcześniej "Róży" czy "Manhattanowi".

Ulubione teksty:

Alicja: Kiedy umarł tata, swoje smutki topiłaś w margaritach!
Matka: Nic na to nie poradzę, że lubię smak soli na krawędzi kieliszka

Doktor Yang: Do wiesz o pingwinach?
Alicja: Łączą się w pary na całe życie…
Doktor: Myśli pani, że są katolikami?

Alicja: Przestałam być katoliczką w wieku szesnastu lat.
Siostra: A ja kiedy mama znalazła moją wkładkę

Nancy: Ludzi interesuje tylko sensacja.
Alicja: W takim razie mogę napisać o dziewczynie, która chce wstąpić do klasztoru.

Alicja: Jak myślisz jaki masz iloraz inteligencji?
Doug: Pewnie wysoki. Wystarczy się tylko tu rozejrzeć.
Alicja: A mój? Też jest wysoki?
Doug: Hm… Na pewno jest co najmniej przeciętny.

7/10

Zwiastun: Zły porucznik

Nie najgorszy, choć wątpię czy filmowi uda się zachować tę mroczność, atmosferę osaczenia z filmu Abela. I do tego Cage… nie lubię gościa, a raczej to w jaki sposób gra. Ale poczekamy zobaczymy.

Fargo (1996)

Hmm… Może "Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz" Lumeta? Podobne schematy, nieudany plan i idące za mim konsekwencje. Warto sięgnąć.

Fargo (1996)

Racja, obok "Undergroundu" Kusturicy i "Europy" von Triera najznakomitszy obraz zeszłej dekady i na chwilkę obecną najlepszy film braci! Po prostu palce lizać!

Siła magnum (1973)

Callahan po raz drugi! – Druga część poczynać Brudnego Harry’ego jak na kontynuację trzyma dość wysoki fason. Co prawda zabrakło w niej tego specyficznego klimatu z części pierwszej, świetnie utrzymanego tempa czy nawet słynnej kwestii "Do u feel lucky?" wypowiadanej przez Eastwooda.

Nie wiem co dokładnie się stało, że producenci zrezygnowali z Dona Siegela – reżysera pierwszej odsłony przygód inspektora, a na jego miejsce obsadzili niejakiego pana Posta. Widać wyraźnie, że nie radzi sobie on z tym zadaniem. Niektóre sceny są bardzo drętwe, wręcz nawet kiczowate, a sekwencja z magnum rozpoczynająca film to przekombinowany bajer. Dobrze, że chociaż z Clinta nie zrezygnowali, bo czytałem, że Sinatra czaił się na tę rólkę…

Mimo wszystko – nie jest aż tak źle. Historia jest nawet niezła, z odrobiną napięcia, choć pod koniec lekko przewidywalna, rozwiązanie akcji także nie najgorsze.

Niech będzie +6/10

Killshot (2008)

4/10 – "Nieświeży" to chyba dobre słowo, by określić film twórcy przecenianego "Zakochanego Szekspira". Filmowi brak powiewu elastyczności, zbudowany jest na schematach, które nie raz wystąpiły w kinie. Czuć także nieobecność napięcia, które byłoby wyznacznikiem akcji, a tak postacie nawalają się ile da, nie do końca wiadomo o co. Zabrakło również kulminacji, efektu zaskoczenia, tylko dzięki Rourkowi wytrwałem do końca, Rozczarowanie. I to dość duże.

Obywatel Milk (2008/I)

Daje radę… – Nie rozumiem tej całej fali krytyki zeszłorocznych filmów nominowanych do Oscarów. Każdy praktycznie miesza je z błotem, wyzywa od najgorszych szmir, może jakaś zmowa międzygalaktyczna?… Zaledwie obsypany szeregiem nagród "Milioner z ulicy" nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia, reszta trzyma dobry fason, a "Frost/Nixon" to już po prostu małe cudeńko. Tak samo sprawa ma się z reżyserem "Milka" – Gusem van Santem. Ludzie krytykują go nie wiadomo za co, a przynajmniej na tą chwilę z moich obejrzanych jego obrazów żaden nie schodził pod dno.

Film jako biografia sprawdza się świetnie. Wydarzenia trzymają się kupy, jest i dobra narracja, bez której odbiór były dość chaotyczny. Scenariusz też najgorszy nie jest, kilka prawd z niego płynie, bądź co bądź dość oklepanych, ale zawsze. Penn jak zwykle dowodzi, że potrafi grać. Tutaj mnie trochę irytował, może nie on sam, ale ten jego piskliwy głos, jakby przeleciało go stado bydła… Rourke i Langella biją go na głowę.

Solidne 6/10

Znamy datę premiery Transformers 3

Nic na tym świecie pewnego :) Nawet samą premierę "Ojce Chrzestnego" przesunięto tuż przed zaplanowaną wielką premierą (związane to było z poprawkami do montażu i dźwięku).

Konkurs z Weronika postanawia umrzeć

To już są podali wyniki? :) Coś mnie ominęło?

Nowe zdjęcia z filmu Avatar

Od "Terminatora" i "Obcego" bardziej kojarzą mi się ze statkami z drugiego epizodu Gwiezdnych Wojen – "Ataku Klonów"…

Proszę czekać…