4/10 – To nic, że owiane schematami, nic, że przewidywalne, to nic, że sztuczność wylewa się aż po brzegi. Nawet dobrze się bawiłem wśród tej jatki. Po prostu taki bardzo strawny i sprawnie wykonany slasher.
2/10 – Kolejne mydlane, głupiutkie i przecukrzone romansidło, wyłącznie dla znerwicowanych kobiet. Nic szczególnego, kolejna hollywoodzka papka.
+8/10 – Niesamowity dokument! Wywarł na mnie naprawdę niewyobrażalne wrażenie. Prawdziwy, smutny, rażący swym realizmem. Świetna wstawka z "Flames Of Love". Pomimo słabego udźwiękowienia i zdjęć historia upośledzonych osób bardzo wciąga. I nawet kilka kropel łez na końcu poleciało… Zdecydowanie ścisła czołówka dokumentów.
5/10 – Średnio udany manifest wolności. Ładne krajobrazy, przyjemny duet Graham-Fonda , niezła muzyka, a jednak brak tu tego charakterystycznego pollackowskiego klimatu zagubienia i pustki.
8/10 – Film nie tyle o umieraniu, co o sposobie traktowania śmierci. Zamiast jakiegoś patosu czy głębokiej rozpaczy mamy tutaj przedstawione z całkowitym spokojem racjonalne argumenty. Mądre, przemyślane, wzruszające kino z bardzo dobrą i przekonywującą rolą Javiera.
6/10 – Całkiem to przyjemne i nie do końca głupie, opowiedziane ze sporym dystansem, tak że można wydarzenia ukazane w filmie odbierać uniwersalnie. Na dość spory plus błyskotliwy, ironiczny, a momentami refleksyjny scenariusz z b. dobrymi dialogami.
5/10 – Mam dosyć spore kłopoty z oceną… Coś w tym na pewno jest. Napięcie, fascynacja maszynami, klimat połączony z nastrojową muzyką i ciekawymi zdjęciami. Ale gdyby wyciąć wszystkie sceny podchodzące pod soft porna to może zostałoby z 20 minut fabuły…
8/10 – Bardzo kameralne kino z dużą porcją naturalizmu, podejmujące ważny temat, zmuszające do dyskusji. Historia to nic nadzwyczajnego, ale zrezygnowanie z bezpośredniej dramaturgii i ilustracji muzycznej na rzecz prostoty spowodowały, że wydarzenia przedstawione w filmie oglądamy z zaciekawieniem, skupieniem.
Świetna robota!
8/10 – Nie będę porównywał, która z symfonii bohaterskiej była lepsza, bo to nie ma sensu. Bardzo się od siebie różnią – pierwsza część to lekka, bardzo zabawna historia Dzidziusia (świetny Dziewoński !!), za to druga wprawiła mnie w zadumę i do tego to zakończenie. Najsmutniejsza rzecz jaką ostatnio widziałem…
5/10 – Ładna bajeczka, ale niestety do surowej, zjadliwej orwellowskiej satyry to bardzo, bardzo dużo brakuje. Nawet nieźle wykonana (muzyka pierwsza klasa), ale po jakimś czasie mamy wrażenie, że oglądamy film przyrodniczy.
Proszę czekać…