Aktywność

Dzikie gęsi (1978)

6/10 – Kino w starym, dobrym stylu. Parę niedociągnięć ma (niektóre dialogi wołały o pomstę do nieba!!), to trzeba otwarcie przyznać, ale zainteresował mnie w dość pokaźnym stopniu i przez te prawie trzy godziny nie znużył zbytnio. I w sumie sceny "akcji" jak na lata siedemdziesiąte złe nie były.

Eagle Eye (2008)

Porażka… – Praktycznie niczym nie wyróżniająca się sensacja z efekciarskimi wybuchami, pościgami, przekoloryzowanymi postaciami i patosowym zakończeniem. Całość bardzo chaotyczna i momentami nawet niezrozumiała. Obejrzałem, zapomniałem i nie powrócę do tego więcej.

2/10

Barton Fink (1991)

Kwintesencja braci! – Świetnie poprowadzony, świetnie zagrany film z typowym coenowskim czarnym poczuciem humoru. Do tego w drugiej połowie filmu napięcie aż kipi po brzegi. Czego chcieć tutaj więcej? I do tego to elektryzujące zakończenie. Jedno z najlepszych jakie kiedykolwiek oglądałem… Nawet przy powtórce siedziałem z rozdziawioną gębą…

8/10

2010: Odyseja kosmiczna (1984)

Całkiem, całkiem – Zaskakująca dobra kontynuacja (podobnie jak "Psychoza II", godny następca Hitchowskiej wariacji). Oczywiście z mistrzowskim dziełem Kubricka nie ma co porównywać – zabrakło tutaj tej surowej ręki reżysera, ale nie można odmówić filmowi Hyamsa tajemniczości i klimatu. Sceny z Bowmanem przyprawiły mnie o dreszcze, choć można się czepiać ich dość słabej realizacji. Trochę niepotrzebnie wprowadzono tutaj te wszystkie wątki polityczne (łamanie embarga, konflikt supermocarstw). A tak z innej beczki – dziwny ma Akademia gust, jeżeli "2010" zdobyła o jedną nominacje więcej od filmu Stanleya :)

7/10

Najdłuższy dzień (1962)

Lekkie rozczarowanie – Film prezentuje się świetnie od strony wszelkich bitew, ataków przepełnionych realizmem, które naprawdę robią wrażenie. Do tego efekty specjalne i zdjęcia czy scenografia. "Najlepsze w historii kina"? Raczej nie, ale ich poziom jest naprawdę wysoki jak na rok produkcji. Niestety dużo gorzej jest z pozostałymi scenami, które w większości nie pasowały do tego obrazu. Jedynym wytłumaczeniem jest obecność czterech reżyserów, więc nie ma się co dziwić chaosowi panującemu w niektórych częściach filmu.
Ale warto, choćby ze względu mistrzowskiej strony technicznej.

6/10

Czarna Dalia (2006)

Tragedia… – I pomyśleć, że reżyserem był De Palma, gościu, który stworzył rewelacyjnego "Człowieka z blizną" czy "Carlita", na dobrym poziomie. Tutaj nic nie trzyma się kupy – bohaterowie biegają, tłuką się po ryjach, strzelają, klną i nic z tego nie wynika. Do tego dochodzi fatalna narracja. Aktorstwo? Kolejny kataklizm tego filmu. Tylko w sumie Scarlett nie zaniżała poziomu. Zakończenie zbyt wieloetapowe, przeprowadzone bez większych emocji czy napięcia.

2/10

Postal (2007)

Oby tak dalej Uwe! – Pierwszy film Bolla, który nie przyprawił mnie o wymioty. Wprawdzie tak jak w innych filmach "mistsza" pojęcie "logika" nie istniej, ale całość podana została z niezwykłą lekkością i kiczem. Nawet różnego rodzaju strzelaniny są stokroć lepsze od wcześniejszych jego produkcji, ale na przykład do takiego Baya to jeszcze lata świetlne są…

+2/10

Slumdog. Milioner z ulicy (2008)

No way! – Akademia musi naprawdę uwielbiać takie bajeczki. Tak więc standardowo jest bohater, który dostał kopa od życia, jest i wątek miłosny, z którego aż kipi kiczem, są gangsterzy, jest zdrada. Wszystko to olane sztucznością i wtórnością, jednak trzyma się za sprawą w miarę dobrych zdjęć, muzyki czy udźwiękowienia. Ja praktycznie nic nie znalazłem wartego uwagi w filmie Boyle’a. Natknąłem się na szereg opinii, jakoby film stanowił lekcję o trudnym dorastaniu, szukaniu szczęścia i miłości czy też drodze na sam szczyt. Żeby to dostrzec musiałbym być nieźle najarany lub mieć głębokiego doła. Może gdyby nie scena wygibasów i tańców na napisach końcowych dałbym piąteczkę…

4/10

Bunny (1998)

A co to ma wspólnego z tą krótkometrażówką?

Robert Evans (I)

Hazardzista z Hollywood / The Kids Stay in the Picture – Polecam w/w książkę. Rewelacyjna autobiografia. Dużo sław, dużo wydarzeń, skandali przewija się przez tę książkę. I wszystko pisane świetnym stylem. "Ojciec chrzestny", "Chinatown", "Dziecko Rosemary" czy "Cotton Club" to tylko niektóre filmy szczegółowo opisane w jakich męczarniach powstawały. Plus do tego ciekawe artykuły i zdjęcia do tego.

Proszę czekać…