@roksana_goly

Aktywność

Bullitt (1968)

Zgadzam się z tym, co Quentin Tarantino napisał o tym filmie w książce "Spekulacje o kinie". Kto nie czytał, niech żałuje :-)

Dobra rola Olivii Brown. Świetna muzyka w tle. Nie wiedziałam, że Cleavant Derricks (aktor, którego pamiętam z serialu mojego dzieciństwa "Piąty wymiar") tak dobrze śpiewa. Motywy ukochanego Trudy niezrozumiałe – facet związał się z policjantką, którą ciąga na imprezy z dilerami narkotyków, a potem ma pretensje, że stanęła po stronie prawa. BTW Sonny grający z emerytami w karty – urocze :-D

Obsesja (1976)

Koszmarna muzyka Herrmanna. Gdyby film trwał dłużej, to skończyłoby się to migreną. Rozumiem, że chodziło o Hitchcockowski klimat, ale wyszło okropnie. Cliff Robertson w roli głównej tragiczny.

TROCHĘ SPOJLER → 2,5 godziny seansu zleciały nie wiadomo kiedy. Trzyma w napięciu. Ale japie…le to zakończenie – w kraju wojna, a smarkula happy, bo ogląda ostatni odcinek "Przyjaciół"…

Świetny klimat. Niesamowity Bruce McGill w roli Weldona. Końcówka odcinka z "Brothers in Arms" Dire Straits to dla mnie jeden z najlepszych momentów w "Miami Vice".

W ogóle to do mnie nie przemawia. Zmarnowanie życia w imię czego? Wolności? Egoizm i oderwanie od rzeczywistości głównego bohatera aż bolą…

Muzyka trochę w klimacie "Bodom". Ogólnie – całkiem zgrabne filmidło. Niektóre działania głównej bohaterki dziwne. W pewnym momencie miałam wrażenie, jakby zaczęła się na tej wysepce urządzać, a nie szukać ratunku. BTW Na końcu czekałam, kiedy z wody wyjdą kumple potwora, a tu lipa :-)

W sieci (1994)

Dobre aktorskie starcie Douglas – Moore. Demi Moore jako podła s..cz – fantastyczna.

"Ten człowiek rzuca się w mętne wody półświatka, żebyśmy nie utonęli w oceanie zbrodni." – ech te powiedzonka Izzy’ego, a nie pardon księcia Moreno (z jego pomocnikiem Mannym) :-D Świetny odcinek – są akcenty komediowe, motyw zemsty, przekupni gliniarze.

"Najsmutniejsze są bogate ćpuny. Biorą, bo cierpią w środku…" – Bardzo dobry odcinek, z finałem, który nie daje pewności, co do dalszych losów głównego bohatera, ale to wychodzi na plus. Piosenka "Tiny Demons" – sztos.