@roksana_goly
To wszystko już kiedyś było. Gdyby nie niewykorzystany materiał z poprzednich części, ten film nigdy by nie powstał. Może lepiej by się stało.
W poprzedniej części Dreyfus został zniszczony, a tutaj jak gdyby nigdy nic wraca do pracy? Sama fabuła ujdzie. Było trochę śmiesznych momentów, m.in. przemowa Dreyfusa, przebieranki Clouseau.
Inspektor Clouseau jeszcze bardziej pechowy i niezdarny niż w poprzednich częściach. Wątek z postacią graną przez Lesley Anne-Down zbędny. Akcja w zamku najlepsza.
Średniawka nawiązująca do pierwszej części – obecność Charlesa Lyttona, tym razem w wykonaniu Christophera Plummera. Przez większość seansu czułam się tak, jakby Peter Sellers dźwigał na barkach ten film sam, tylko momentami pomagali mu Herbert Lom i Burt Kwouk.
Historia ciekawsza od tej z pierwszej części. Dobry pomysł z akcentem inspektora Clouseau. Kato i Dreyfus 👍. Elke Sommer urocza, ale mimo wszystko jestem ciekawa jak w roli Marii wypadłaby Romy Schneider.
Peter Sellers to najlepszy inspektor Clouseau ever (Steve Martin może mu buty czyścić), ale sama fabuła tego filmu nigdy nie robiła na mnie wrażenia. Bardziej podobały mi się kolejne części, w których do obsady dołączyli Dreyfus i Kato.
Penelope Cruz jest tutaj śliczna. Nie dziwię się, że zawróciła w głowie Bardemowi, a po latach się pobrali. Anna Galiena z pazurem (zupełnie inaczej niż w "Mężu fryzjerki"). Fabuła to typowe poplątane romansidło, ale przyciąga. Na minus zakończenie.
"Talent to kwestia szczęścia." / Woody Allen to mistrz dialogu. "Ludzie powinni być sobie dozgonnie wierni jak gołębie, albo… katolicy." 😏Rewelacyjne role kobiece. Piękne czarno białe zdjęcia Nowego Jorku.
Opowieść z perspektywy kilku postaci z pomieszaniem czasowym – raz wydarzenia z przeszłości, potem przyszłości, teraźniejszości i tak w kółko. Na dłuższą metę to może męczyć. Klimat podobny do tego w "Amores Perros". Największe wrażenie zrobiła na mnie Naomi Watts.
"Każdy ma swoje zdanie… jak dziurę w tyłku." / Duet jaki stworzyli Woody Harrelson i Courtney Love bardzo przypadł mi do gustu. Forman nakręcił dobrą produkcję o facecie, który chciał stworzyć coś konkurencyjnego dla Playboya, ale w surowy, łamiący tabu sposób. Co ciekawe prawdziwy Larry Flynt zagrał w tym filmie sędziego.
Proszę czekać…