Roksana Goly

@roksana_goly

Aktywność

Atak na posterunek 13 (1976)

"It’s a goddamn siege!" / Po "Cosiu" to dla mnie najlepszy film Carpentera ever. Klimat, kiedy akcja przenosi się na atakowany ze wszystkich stron posterunek, aż dusi. Rewelacyjna muzyka. Aktorzy spisali się na medal. Szkoda, że Darwin Joston poszedł później w innym kierunku i grywał tylko okazjonalnie (pytanie czy to był jego wybór, czy tak po prostu wyszło – ze stratą dla kina). Austin Stoker szacun. Bardzo spodobała mi się ostatnia scena jak SPOJLER policjant i więzień idą razem, ramię w ramię.

Niespodzianka z Szanghaju (1986)

Z plusów – fajna piosenka przewodnia jednego z Beatlesów, Sean Penn z tatuażem ukochanej bez sutków, plenery. Madonna sztuczna jak diabli. Nawet jak zapalała papierosa, to wyglądało to tak, jakby robiła to pod Złote Maliny. Sama historia średnia.

Wieloryb (2022)

Mam mieszane uczucia. Szacunek dla Brendana Frasera, ale od strony emocjonalnej czułam się tak, jakby wszystko następowało po sobie w tempie ekspresowym, a akcja filmu to okres kilku dni. Chodzi mi głównie o wątek relacji ojca i córki. Może mój problem polega na tym, że przez moje prywatne doświadczenia, "odnowienie" uczuć córki mnie nie przekonało. Zakończenie à la wyciskacz łez to groteska.

Co kryje się pod powierzchnią (2020)

Ale ten czas ucieka. Jakby wczoraj Mena Suvari grała licealistki w "American Beauty" i "American Pie", a teraz w roli matki nastolatki. Sam film to gatunkowy miszmasz. Na początku trochę obyczajowa drama, potem sci-fi wymieszane z horrorem. Wstęp ze śliniącą się na widok narzeczonego matki dziewczyną za długi. Finał rozczarowuje. SPOJLER → Ten facet to był obcy czy prawdziwy naukowiec, któremu eksperymenty wymknęły się spod kontroli?

Powrót muchy (1959)

Tutaj więcej człowieka muchy niż w poprzedniej części, niestety charakteryzacja wypadła komicznie. Zastanawia mnie ile ludzkiej świadomości pozostało w zmienionym człowieku – łeb muchy, a zachowanie (zemsta na oprawcach) ludzkie. Gwiazdka wyżej za SPOJLER happy end. Wielu widzów na to narzeka, a mi się podobało.

Dom na Nawiedzonym Wzgórzu (1959)

Jeden z moich ulubionych filmów grozy z lat 50. Fajny klimacik i zaskakujące zakończenie. Technicznie też całkiem nieźle to wygląda. Na minus ciągłe darcie japy przez Carolyn Craig.

Trup (2012)

Ciekawy pomysł. Kiedy ogląda się ten film pierwszy raz zakończenie zaskakuje, ale momentami potwornie się wlecze.

Autor! Autor! (1982)

Ten film można postawić na półce koło "Sprawy Kramerów". W przypadku matki różnica polega na tym, że ta tutaj ma swoje potomstwo cały czas w głębokim poważaniu. Płodzi kolejne dzieci, porzuca je, rozwodzi się z kolejnymi mężami, bo cyt. "jest jaka jest i się nie zmieni". Sceny z dzieciakami świetne. Końcowa kłótnia głównych bohaterów w wykonaniu Pacino i Weld to mistrzostwo. Smutne, ale prawdziwe.

Słodki drań (1999)

"Pieści gitarę – największą miłość swojego życia… I jedyną." / Fanką jazzu nie jestem, ale ten film uwielbiam. Jedna z najlepszych ról Penna.

Trzech facetów z Teksasu (1996)

Średnio. Późniejsze filmy Andersona bardziej przypadły mi do gustu. Na plus obecność Lumi Cavazos, którą pamiętam z "Przepiórek w płatkach róży".

Proszę czekać…