@roksana_goly

Aktywność

Życie dla chwilowego piękna… Mamy tu Lenę Olin i Juliette Binoche przed udziałem w filmie "Czekolada". Scena ich wzajemnej sesji fotograficznej piękna. W epizodzie Tomasz Borkowy z "Domu" w roli lekarza. Średnio wypadł. Cytat z Kundery o adaptacji jego powieści: "Film jest przeciwieństwem tego, co chciałem powiedzieć. Zamiast lekkości – ciężar. Zamiast ironii – sentymentalizm." Zatem pora sięgnąć po książkę…

Pierwszy odcinek z Szycem, ale trudno mi go ocenić – pojawił się w kilku krótkich scenach. Cieszę się z obecności Justyny Wasilewskiej. To bardzo dobra aktorka, ale niedoceniona i z niezrozumiałych dla mnie powodów często hejtowana. "Musimy uratować armatora" …i zamieść cały syf pod dywan, obwinić za wszystko kapitana, który nie może się już bronić. To było jak płynięcie trumną, prom miał mnóstwo usterek, m.in. po pożarze pokład zalano betonem, przez co był problem ze statecznością, a ci z góry musieli w tej sprawie zrobić gnój, że katastrofa to wina Ułasiewicza.

Słychać tragedię, ale jej nie widać. Przyjemne chwile nad rzeką, zieleń, spokój, świergot ptaszków vs. krzyki ofiar w obozie. Niewinne i wesołe dzieci vs. strzały, które słychać z oddali. Jazda konna na łące vs. kominy pieców krematoryjnych w tle. Mówienie o wypełnieniu komory gazowej "ładunkiem" w tak beztroski sposób, jakby nie chodziło o mordowanie ludzi. Rodzina Hössa mieszka sobie, jak gdyby nigdy nic przez płot z obozem koncentracyjnym i wygląda to tak, jakby to po nich kompletnie spływało. W pewnym momencie ten sposób opowiedzenia historii zaczął mnie męczyć. Nie mam pojęcia co reżyser chciał przekazać widzom. Chyba nie taką oczywistość, że zbrodniarze wojenni też mieli dzieci, życie rodzinne? Czy chodziło o to, żebym zaczęła współczuć nie tylko ofiarom z obozu? Nie lubię takich manipulacji.

TROCHĘ SPOJLER / TROCHĘ OPIS ODCINKA / TROCHĘ PIERWSZE WRAŻENIA: Pierwszy odcinek rozpoczyna się w momencie, gdy do kapitanatu w Świnoujściu dociera sygnał Mayday z Heweliusza. W kolejnych scenach jest przejście na helikopter, który dociera do ocalałych, przebywających w pontonie. Mamy chaos. Próbę ratowania tych, którzy przeżyli. Serial chyba będzie miał taką konstrukcję, że zaczyna się od zatonięcia promu, a potem w kolejnych odcinkach będzie przedstawienie całej historii katastrofy – od wypłynięcia z portu, aż do zatonięcia – z punktu widzenia ocalałych i ich rodzin, z procesem sądowym w tle. Wizualnie – póki co robi wrażenie. Do poziomu aktorstwa nie mam zastrzeżeń (jestem ciekawa Szyca, nie było go w pierwszym odcinku). BTW Kilka miesięcy temu przeczytałam książkę "Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku". Wiele fragmentów było bardzo trudnych w odbiorze. Nawet jak oglądałam zdjęcia tirów, które do dzisiaj spoczywają we wraku na dnie morza, zrobiło to na mnie potworne wrażenie.

"Dobrze jest mieć przyjaciela." W przypadku Basi i Andrzeja przyjaźń z jej strony to było za mało. Jego miłości nie wystarczyło na ich dwoje. / W epizodzie Maria Pakulnis – zagrała dziewczynę poderwaną przez Wrotka. Na początku jej nie poznałam. / Ciekawe w odbiorze są fragmenty z Polskiej Kroniki Filmowej. / Akcja odcinka rozpoczyna się pod koniec 1945 roku. Potem mamy informację o powrocie Juliana Tuwima do Polski – to czerwiec 1946.

"Historia jest tylko przeciw tym, którzy jej nie rozumieją." / Akcja odcinka rozpoczyna się w maju 1945 roku – odbudowa Mostu Poniatowskiego. / "Mówi to panu coś?" – ale mnie ten Jasiński wku..ia, kiedy to powtarza. / Chyba jedyną prawdziwą miłością Wrotka była (albo mogła nią być) Bawolikowa. Co ciekawe Englert i Sołtysik grający te postaci byli wówczas małżeństwem.

Ciekawy pomysł. Trochę mi się skojarzył z "Człowiekiem widmo" z Baconem. Tyle, że tutaj mamy dobrego naukowca, który kończy w tragiczny sposób. Jestem też ciekawa, co Stephen King napisał o tym filmie w "Danse Macabre" ("I can still see!" – to mogłoby być ciekawe). Koniecznie do nadrobienia.

Ci, którzy przeżyli, wracają do tego, co zostało z ich domu. Akcja serialu rozpoczyna się w 1945 roku. Andrzej Talar ma tu 18 lat (rocznik 1927), a Basia 15 (rocznik 1930; w jednym z odcinków Ewa – rocznik 1929 – powiedziała Leszkowi, że jest od Basi o rok starsza). "Wierzyłem, że walczę o taką Polskę, w której Polak nie będzie walczył z Polakiem." Teraz wszyscy ze sobą walczą. Smutne. Stara Lermaszewska na widok ciężarnej Lidki… Za każdym razem, kiedy widzę tę scenę ze splunięciem, to mam ochotę kopnąć tę staruchę. Tak, jakby Lidka prosiła się o to, żeby zostać zgwałconą. Z pierwszego sezonu najbardziej polubiłam Tolka, Wrotka (mimo, że pies na baby) i Popiołka. Najmniej – Basię i jej ojca. Duże wrażenie zrobiła na mnie rola Tadeusza Janczara, który żył wtedy od jednego nawrotu choroby do drugiego (BTW polecam jego biografię "Tadeusz Janczar. Zawód: aktor").

Zbędny remake. Do legendarnego serialu nie ma żadnego porównania. W sumie to szkoda tych wszystkich aktorów. Tylko dla nich 4/10. I jeszcze muzyka Seroki momentami taka jak w "Dzieciach i rybach", a właściwie to jak w "Zakochać się" z De Niro i Streep, bo Seroka tę muzykę bezczelnie zerżnął. Doktor Nikodem Dyzma. Tja… Może magistrzyca Katarzyna Kotula szukała w tym filmie inspiracji, kiedy kłamała nt. swojego wykształcenia.

Zgadzam się w 100% :)