@roksana_goly

Aktywność

Żar ciała (1981)

Film idealny na upalny wieczór, czuć klimat noir. Świetna rola Kathleen Turner – prawdziwa kobieta fatalna.

Fajna, klimatyczna komedia. Niektóre rzeczy faktycznie zostały spłycone, ale ogólne wrażenie pozostaje bardzo pozytywne. Ciekawie było zobaczyć początki takich aktorów jak Sean Penn, Jennifer Jason Leigh czy Forest Whitaker. W epizodzie można przyuważyć Nicolasa Cage’a, niestety jego rola jest niema.

Tango (1980)

Najlepszy Rybczyński. Uporządkowany chaos. Każdy człowiek zajęty swoimi sprawami, nie dostrzegający innych. Wciągające i dające do myślenia.

Wybuch (1981)

Pierwsza połowa filmu mocno mnie wynudziła, dopiero później weszło dobre tempo. Aktorstwo, klimat na przyzwoitym poziomie, ale samo rozwiązanie – dlaczego doszło do zabójstwa, kto jest za nie odpowiedzialny mało mnie interesowało.

Wcielenie (2021/I)

SPOJLER → Kolejna wariacja nt. złego bliźniaka. Przyznaję, że tożsamość sprawcy tych wszystkich morderstw trochę mnie zaskoczyła i to jest na plus, ale ogólne wrażenie – średniawka.

Piękny film. Patrzenie na to, jak powstają te wszystkie dania było niesamowite – prawdziwa uczta dla oka. Rozmowa poprzez jedzenie, nawiązywanie i podtrzymywanie relacji. BTW Pierwszy raz usłyszałam tu o omlecie norweskim. Muszę go kiedyś zrobić.

"Pomyślałem, że poza moim okiem jeszcze dwie rzeczy nie są we mnie sparaliżowane – pamięć i wyobraźnia." / Jeden z najlepszych, najpiękniejszych i najsmutniejszych filmów jakie widziałam. Wewnętrzny krzyk, bezradność, zamknięcie w tytułowym skafandrze i motyl, którym stał się główny bohater, bo jego umysł dzięki wspomnieniom i wyobraźni jest lekki i wolny. Piękny soundtrack – w jednej ze scen można usłyszeć Emmanuelle Seigner i końcówka z dopasowanymi do piosenki "Ramshackle Day Parade" napisami. Arcydzieło.

"Przy każdej zagadce kryminalnej odpowiedź jest prosta… tylko pytanie jest trudne." Logiczne. 😏 Doborowa obsada "występująca w porządku diabolicznym". Dialogi sztos. "Pytania są jak grzybica stóp. Irytują." Mnie czasami też.

Białe noce (1985)

"Jestem Rosjanką, kiedyś nastąpią zmiany…" Po czterech dekadach od premiery tego filmu nadal nie nastąpiły. Opowieść o ucieczce z ojczyzny z powodów politycznych i osiedlenie się w miejscu, z którego uciekają inni. Przepiękne sceny tańca – patrzyłam na to wszystko jak urzeczona. Przyjemny dla ucha soundtrack. Jerzy Skolimowski w roli bydlaka wypadł bardzo przekonująco.

Dar (2015/VI)

Niezłe, ale trochę zgapione z "Rezydenta" z Hilary Swank i hiszpańskiego "Słodkich snów". Mimo wszystko niejednoznaczne zakończenie na plus – Gordo skrzywdził główną bohaterkę czy nie? Nigdy nie będzie pewności bez względu na to, co powie.