@roksana_goly
SPOJLER → John Forsythe jako sędzia, który obraża oskarżonego i jest zwykłym gwałcicielem. Jack Warden jako sędzia, który strzela na sali rozpraw. Adwokaci, którzy wybronili od więzienia faceta, który po wyjściu na wolność zabija dzieci… czyli witajcie w zgniliźnie. Podsumowując… sprawiedliwość nie dla wszystkich.
Chavy Chase jako niewidzialny człowiek mnie nie przekonał. Sam pomysł niezły. Dobre efekty. Sam Neill jako ten zły bardzo dobrze wypadł.
Najlepsze scenariusze pisze życie. Perfekcyjnie zagrane. Akcja ma dobre tempo. Zero zdziwienia, jeżeli ktoś kibicuje Sonny’emu (Sal to inna sprawa, był gotowy na wszystko, nawet na zabicie zakładników). Mina komisarza, kiedy kasjerka chce wrócić do banku to złoto. Prawdziwa historia napadu na bank Chase Manhattan w 1972 roku, która stała się podstawą filmu, miała smutne zakończenie dla jej uczestników: John Wojtowicz (filmowy Sonny) – po nieudanym napadzie został skazany na 20 lat więzienia, z czego odsiedział sześć. Pieniądze, które otrzymał za prawa do ekranizacji swojej historii (ok. 7500 dolarów), przeznaczył na sfinansowanie operacji zmiany płci swojego partnera. Po wyjściu na wolność mieszkał w Nowym Jorku z matką. Zmarł na raka w styczniu 2006 roku w wieku 60 lat. / Salvatore Naturile (filmowy Sal) – 18-letni wspólnik Wojtowicza nie przeżył akcji. Został zastrzelony przez agenta FBI na lotnisku Kennedy’ego podczas końcowej fazy negocjacji i próby ucieczki. / Elizabeth „Liz” Debbie Eden (filmowy Leon) – partnerka Wojtowicza, dla której zdecydował się na napad przeszła operację zmiany płci. Zmarła w 1987 roku w wyniku powikłań związanych z AIDS.
Średnio. Za bardzo przegadane, za mało tarantuli. Gdyby nie epizodzik Clinta Eastwooda prawdopodobnie przeoczyłabym ten film (na ekranie jest w 3 minucie od końca filmu przez kilkanaście sekund jako pilot). Efekty jak na lata 50. mogą być.
John Carpenter jako pracownik prosektorium prawie jak ten kościotrup z "Opowieści z krypty". / "Stacja benzynowa" Niezłe. Klimacik grozy był. 6/10 / "Włosy" O tym do czego mogą prowadzić kompleksy – w wersji hardkorowej. Była i Debbie Harry, ale nie blond. Najlepszy segment. 7/10 / "Oko" Najsłabszy z segmentów. Punkt wyjścia dobry, ale potem jakoś mnie to nie przekonało. 5/10
"…Life is perfect, life is the best. It’s full of magic, beauty, opportunity, and television, and surprises, lots of surprises…" / Nietypowa rola Mela Gibsona. Świetny Jeremy Davies. Był tak autentyczny, że w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy w realu też taki jest. W zasadzie to wszystkie role bardzo dobrze obsadzone i zagrane (Stormare udający Beatlesa to cudo). Przyjemny soundtrack. Dla mnie ten film jest jak poezja.
Dobry kryminał. Tożsamość mordercy to zaskoczenie. BTW Teraz wiem skąd Papryk Vegeta wytrzasnął pomysł z początkiem filmu "Kobiety mafii" (prowokacja w formie fikcyjnego spotkania dla przestępców), który u niego wyglądał tak głupio, że ręce opadają, a u Harolda Beckera, mimo że to też głupie, człowiek z uśmiechem przymyka na to oko.
Ciekawy pomysł, trochę kojarzy mi się z "Lucy" Bessona. Niestety sporo dziur w fabule. Bohater, mimo bycia "geniuszem", często podejmuje absurdalne decyzje.
Mroczny, ciężki klimat. Dla mnie za ciężko i zbyt przytłaczająco, nie potrafiłam się w to wszystko wczuć, a po seansie byłam psychicznie zmęczona. BTW Przydałaby się rekonstrukcja cyfrowa tej produkcji.
Kino drogi na wesoło. Zacha Galifianakisa pamiętam jeszcze z czasów "Between Two Ferns", gdzie Brad Pitt splunął mu w oko… gumą do żucia. Takie komedie jak "Zanim odejdą wody" czy "Kac Vegas" są dla niego czymś idealnym. Nie potrafię go sobie wyobrazić w dramacie czy thrillerze. Z kolei Robert Downey Jr. to dla mnie taki typ aktora, który nie musi się specjalnie wysilać, a i tak dobrze wypada. Fajny pomysł z wpleceniem w fabułę "Dwóch i pół".
Proszę czekać…