"Dreams are my reality…" – fajna opowieść o dorastaniu. Wątek z rodzicami na plus, zwłaszcza demolka w sklepie (małpa zasłużyła). Prababcia świetna. Przyjemny soundtrack. Dzisiaj takich filmów dla młodzieży już się nie robi. Szkoda.
Fajny aktor, ale kiepsko wykorzystany przez kino. Wpadł w szufladkę razem z Samym Naceri i coś nie pykło jak trzeba. W Polsce znany chyba tylko z serii "Taxi" i może z "Belfegora". Ja pamiętam go jeszcze z seriali "David Nolande" i "Las".
Kiedy chodziłam do gimnazjum, bałam się oglądając ten film. Dzisiaj podczas seansu widzę koszmarną komputerową zjawę i chce mi się śmiać. Ale muszę przyznać, że muzyka bardzo mi się spodobała. No i zazdroszczę głównej bohaterce tego, że mogła sobie ot tak wejść do Luwru, kiedy chciała. Fabuła ujdzie. BTW "Od rozmowy o mumiach człowiek sam wysycha." 😏
"Jaki był? Jak człowiek – wielce niegodna istota." – powiedział o swoim stwórcy… android. Było i widowiskowo. I staro-alienowo z wyskakującym z brzucha Obcym. I wisienka na torcie w postaci szajbniętego androida. Niby wszystko na miejscu, więc dlaczego ten film nie przypadł mi do gustu?
Po koszmarnym debiucie horrorkiem "Seizure" Stone na szczęście się rozkręcił. Miał gorsze momenty (np. "Rozmowy radiowe", "Ręka"), ale nawet wtedy czaiło się za tym coś przykuwającego uwagę. Z jego filmów najbardziej lubię "JFK", trylogię wietnamską i "Wall Street". Jego poglądów politycznych, tych nt. wojny na Ukrainie, Putina nie komentuję. Już nawet niczego na ten temat nie czytam, bo szkoda moich nerwów.
Średniak. Nowojorska rzeczywistość żołnierza, który wrócił z Wietnamu, porównywana z tą wojenną. Przynajmniej tak to zrozumiałam. Nie do końca mnie to przekonuje.
Po raz kolejny – każdy jakoś zaczynał. Gdybym wcześniej wiedziała, że to debiut Stone’a, nie uwierzyłabym. Ten film to koszmarek bez ładu i składu. Przegadane, przenudzone, omijać szerokim łukiem. Lepiej obejrzeć "Nieznajomych", albo… Rogera Cormana. A jak ktoś jest masochistą, to "Seizure" jest dostępny na YT.
Nie najgorszy odcinek, trochę nawet wzruszający. Niedoceniana przeze mnie Aleksandra Nieśpielak zagrała przyzwoicie i jak zawsze dobrze Karolina Piechota.
Przejmująca opowieść, pełna bólu, nadziei, rozczarowań i z odwróceniem perspektywy – narratorką jest Wietnamka, a nie jak w poprzednich częściach trylogii, amerykański żołnierz. Piękne zdjęcia.
"- Idź z Bogiem. – W tym kraju już nie ma Boga." Kolejna ciężka produkcja w dorobku Stone’a. Belushi i Woods świetni. To jest albo zwykła ciekawość, albo chęć poinformowania reszty świata (która i tak ma to gdzieś), o tym co się dzieje, albo pęd ku autodestrukcji. Innych powodów wyjazdu w takie miejsce nie widzę.
Proszę czekać…