Hayao Miyazaki zrobił bardzo prosty film z prostą nieskomplikowaną historią i prostą animacją. Pewnie dlatego niektórym się nie podoba, a mnie w jakimś tam stopniu urzekł, właśnie tą prostotą. Należy jeszcze pamiętać, że to początki wielkiego reżysera od anime.
Jasnowidząca Róża, tego jeszcze nie było w tym serialu i jeszcze z tym jej upiornym śmiechem. Oczywiście w tym biednym mieście musi być morderstwo i jak zwykle policja ma złe tropy. Do akcji znowuż musi wkroczyć Mateusz. Standard. :-) Ogólnie nie najgorszy odcinek.
Nic ambitnego, po prostu dobra rozrywka. Wyreżyserowany po hollywoodzku, wizualnie bardzo ładny, a cała reszta przeciętna. Nawet przeciętne postacie wyróżniają się pozytywnie na tle innych wysokobudżetowców.
Niezły numer z tego narzeczonego, ale z reżyserka również. A tu tymczasem szantaż nagraniem, gwałt, jakaś śmierć i jeszcze postrzał. Dużo się dzieje w tym odcinku, dlatego jeden z lepszych Malanowskiego.
Pojechały przyjaciółki na studia i proszę bardzo, jedna znikła. Ale coś to się od strony klientki Malanowskiego nie klei. Kręci jak nic. A tu się okazuje, że żadne z nich tam przyjaciółki na śmierć i życie, tylko zwykłe zdziry.
Zhang Yimou – prawdziwy talent reżyserski z kraju Dalekiego Wschodu. Co prawda, do Kurosawy mu nieco daleko, ale jak już się brał swego czasu za jakiś film, to robił to z prawdziwym przytupem. Wei Minzhi (niewykorzystany potencjał aktorski, który był w tej dziewczynie) zagrała bardzo dobrze. O dziwo wszyscy główni aktorzy biorący udział w tej produkcji kreują role samych siebie. Pozytywne kino, które na długo pozostanie mi w pamięci. Co ciekawe, ten film dostał nagrodę Złotego Lwa na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji w 1999 roku. To powinna być prawdziwa klasyka kina znana nie tylko na całą Azję, ale i na całą Europę czy Amerykę. Aktorstwo, historia jaką opowiada ten film, scenografia, kostiumy, plenery: to wszystko jest na prawdziwą wagę złota. Szkoda, że mało kto docenia i jestem jedynym człowiekiem w otoczeniu, który się zabrał za tą produkcję. No, ale jak sugeruje tytuł "Wszyscy albo nikt". 8/10
„Niestety, nie mówię po imbecylsku”.
Bardzo mi się spodobał ten cytat. :))) Ale jestem niestety zbyt kulturalna, żeby go stosować. ;-)
Dziubak pod przykrywką. :) Nawet nieźle dał sobie radę. W miarę ciekawy odcinek, tylko zupełnie nie potzzebne wprowadzenie tej Zuzanny i ten cały pojedynek kuchenny.
Nie powinno się robić takich filmów szczególnie o takiej dla nas ważnej tematyce. Komasa, swoją drogą dobry reżyser, przesadził. Co mu do głowy strzeliło!? Slow motion i pocałunki pod obstrzałem w czasie Powstania Warszawskiego.
Znakomity polski aktor młodszego pokolenia. I co najważniejsze rozwija się cały czas i gra w znakomitych produkcjach. Jeden z lepszych talentów aktorskich ostatnich lat.
Proszę czekać…