Przez większość filmu zaledwie niezły, ale ostatnie 40min filmu dużo ciekawsze. Nie powiedział bym ze to kino świąteczne, bo dopiero na sam koniec trochę świątecznego klimatu.
Odcinek nie nadzwyczajny, są lepsze. Ale pojawia się nowa postać w serialu, piękna pani saksofonistka. Możejko pogubiony. Z tymi stroikami to dobry pomysł.
Troszkę wymęczyło mnie oglądanie całości. Na plus zdecydowanie aktorstwo i sceny z przeszłości – czasy obecne dość mdłe, Kidman kolejny raz gra tą samą rolę, Cannavale poprawnie, ale też nie pokazał nic nowego; jedynie Curtis dodawała smaczków wszystkim scenom. Finał rozczarowuje. 5/10
Ojciec Mateusz jest po prostu uniwersalny, podobnie jak pies Alex. :-))) Nawet aukcję poprowadzi! Aukcja aukcją, a przestępstwo musi być. Średni odcinek.
Dobieranie się młodej siksy do Bronka Malanowskiego jest w tym odcinku bezcenne. :-))) A tak w ogóle bardzo przeciętny odcinek serialu. Mogło być lepiej.
Czasami sobie myślę, że kobiety są bardziej bezwzględne od facetów. Odcinek w miarę. Teksty Malanowskiego potrafią powalić na ziemię. :-)
Szanuję za pomysł i efekty, niestety bardziej skupiono się na przegadaniu filmu, niż pokazaniu człowieka muchy. Wolę późniejszego Cronenberga. I jeszcze ta końcówka. SPOJLER → Człowiek mucha wrzeszczy w pajęczynie, bo zaraz pająk go zeżre, a dwóch facetów sterczy i się gapi. 😏
Para głównych bohaterów jest tak odpychająca, że można tylko czekać, aż natura zacznie działać. Niszczenie przyrody, samych siebie, a potem jak gdyby nigdy nic wrócić do cywilizacji… albo i nie.
"Była jak woda, która zamarza, rozsadza skały." Kobieta, namiętność, miłość. Połączenie tych trzech.
"Znajdź sobie pochodnię" ha ha ha,. Podnoszę ocenę na osiem na dziesięć. Odświeżyłem sobie i stwierdziłem, że mocno nie doceniłem tej części.
Proszę czekać…