@Sweet_Foxy A to ja może źle zrozumiałem. Te role jak dla mnie są doskonale odegrane. Ciekawe jest, że zagrał wiele ról epizodycznych (i to na prawdę epizodycznych). Na przykład u Kieślowskiego. Ale ważnych.
@Chemas, on te role dobrze zagrał, takie miały być; fascynujące jest, że dobrzy ludzie potrafią tak znakomicie wcielić się w rolę mendy. :)
Walden jest gorszy od koleżanki Chelsea, która przez kilkanaście odcinków nie potrafiła przeboleć rozstania. Jęczy za Bridget jak baba. My precious…
Gary Busey… Szok, że zgodził się tu zagrać. Debilek spodziewa się dziecka. Jezu… Dla dobra ludzkości ktoś taki nie powinien się rozmnażać. BTW Dzięki Bogu za Bertę.
Jeden jedyny śmieszny moment w tym odcinku – Alan rzucający się na fortepian. 🤨 Alan zachowujący się jak Charlie – żałosne. Ile razy można to oglądać?
@Sweet_Foxy Bo tak sobie myślę, że jest poczciwym człowiekiem, nawet kiedyś przeglądałem takie jego forum, które się nazywa (lub nazywało) Barciślandia chyba. Sympatycznie sobie tam z ludźmi dyskutował. A role, które wymieniłaś faktycznie lekko denerwujące. Chociaż jako Norka go lubiłem na swój sposób.
Jedyna ciekawa rzecz w tym odcinku to pamiętnik Charliego. Cała reszta jest żenująca (rozkminy nt. tego, jak urządzić dom jprd). Chuck Lorre zabił kurę znoszącą złote jaja…
"Bycie pasożytem mnie wykańcza." – Nareszcie Fiflak się przyznał… Ashton Kutcher nadal trzyma przeciętny poziom. Fabuła też póki co taka sobie.
"Markizy Cynamonowe" w końcu ugryzły Lyndsey w tyłek. W sumie to było wiele hałasu o nic. "Facet od castingu obiecywał mi rolę w "Melrose Place"." 😄
"Mieszkaj tu ile zechcesz." – Nic tylko czekać, aż Waldena w końcu olśni. W dodatku Berta wkręciła sie do jego domu, tak jak Alan. Dziwnie się na to patrzy. BTW Courtney bardziej pasowała do Charliego.
Proszę czekać…