"Panie prezydencie Waszyngton. Czy nie chciałby pan wrócić na Ziemię jako zombie?" – Jake to prawdziwa skarbnica błyskotliwości. 😏
Bardzo dobre dialogi, zwłaszcza te: Jake & Charlie podczas gry. "W Las Vegas wszyscy rzygają. Zbudowano to miasto na morzu wymiocin." 😏
Już od pierwszych minut dialogi miodzio. Pijany Charlie też miodzio. Zastanawia mnie tylko, co w tym odcinku robiła krypto reklama Animal Planet.
Tutaj też to fajne (inne niż zwykle) intro. Był polski akcent. "- Wiesz jak jest po polsku szybciej? Zejdź z moich włosów!" (zrozumieją ci, którzy widzieli odcinek). Aż dziw, że nie zagrała tego Joanna Krupa. Zdaje się, że wtedy robiła w Stanach "karierę".
Tutaj pokazano inne intro (na tle nieba), fajniejsze od tego klasycznego. Przez postać Jamie cały czas miałam w głowie: Never, never, never!
Czasy, kiedy do komputera kupowało się kamerkę… "Myślisz, że któraś z nas rozsiewa plotki? – Gorzej. Rozsiewa prawdę." – Rose dająca Charliemu nauczkę świetna.
Po tym odcinku cały czas mam w głowie "Oh, oh, oh, oh, oh shikuru". Ależ to jest irytujące. BTW Ciekawe czy Charlie Sheen naprawdę potrafi grać na pianinie 🤔.
Kolejne spotkanie z Denise Richards. Tym razem wyszło ciekawiej, niż za pierwszym razem. Mina Charliego na widok dzidziusia bezcenna. BTW To była prawdziwa córeczka Sheena i Richards (ta sama, która robi teraz "karierę" na Only Fans 😏).
"- Fiflak ma po stu latach branie. – Nastał czas cudów." 😏 Jake wkurzający, a Alan irytuje tu bardziej niż zwykle.
Daisy świetna. Z Bertą to było prawdziwe starcie tytanów, a właściwie tytanic 😏. Dialogi w tym odcinku są niesamowite. "Taka przenikliwość u starożytnej laski."
Proszę czekać…