Drugie spotkanie z psychiatrzycą, która już wkrótce na stałe dołączy do obsady (nareszcie). Świrujący Alan "kij wam w oko" Harper świetny.
Jeden z lepszych odcinków tego sezonu. Postać Sandy creepy. Patrząc na to całe żarcie na ekranie, człowiek robi się głodny. "Który z was dogadza Marcie Stewart?" – Berta sztos.
Alan z tym swoim portfelem coraz bardziej mnie wku…rwia. Dobry wstęp, ale potem jakoś się to wszystko rozłazi. Przeciętny odcinek.
Debiut Kandi – tu na razie w parze z Charliem. Cloris Leachman ciekawa. W klimacie Holland Taylor. Świetne teksty Charliego o starości. "Lubi spacerować, odkąd morze wyrzuciło ją na brzeg i wyrosły jej odnóża."
Pojawia się Mia. Ze wszystkich dziewczyn Charliego, ta była najgorsza. W ogóle nie wzbudzała sympatii. Jake jako baletmistrz nawet śmieszny.
Świetne dialogi. Martin Sheen jako tata-świrus Rose genialny. Jeden z najlepszych odcinków trzeciego sezonu. Szkoda, że w kolejnych nie kontynuowano wątku taty Rose.
Bardzo dobry odcinek. Jodi Lyn O’Keefe świetna (zemsta na Alanie ble, ale należało mu się za całokształt). Evelyn jako wiedźma – w sumie zero zaskoczenia.
"Jaki ze mnie mizogin? Moje życie to świadectwo miłości." – ładnie to zabrzmiało, ale gdyby nie Charlie korzystający z Encyklopedii, to byłby kiepski odcinek.
"- Nigdy więcej. – Odstawiasz procenty? – Zwariowałeś?" – Dobre dialogi, a Berta nieźle potrafi mącić ("Niegrzeczny ze mnie kotek.").
Evelyn, Berta i Rose czekające na Alana – cudny widok. Swoją drogą Alan to idiota, że chciał wrócić do Judith. Mina Charliego na widok wrzeszczącej Rose…
Proszę czekać…