Historia rozgrywa się w Bieszczadach, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Do zniszczonej przez wojnę Derenicy przyjeżdża były chorąży wojskowy Słotwina. Chce spotkać się ze swoim przyjacielem Władeczkiem, komendantem miejscowego posterunku milicji. Zastaje wyludnione miasteczko, posterunek został rozgromiony przez bandę Moronia, która rządzi okolicą. Słotwina podejmuje walkę z bezwzględnymi bandziorami… tompawel
Polski western – ogląda się świetnie – Mimo, że film nie jest zrobiony z wielkim rozmachem ogląda się go bardzo przyjemnie. Bieszczady świetnie sprawdzają się w roli polskiego "dzikiego zachodu" i do tego plejada polskich aktorów i jeden z najprzystojniejszych aktorów "ściany wschodniej" – Bruno O’Ya.
Konwencja westernu bardzo sprawnie przeniesiona w polskie realia.
Polecam
Zgadzam się w całej rozciągłości. Reżyser zbyt wiele na koncie swym nie ma, ale akurat ten film należy do ciekawszych pozycji, choć kino ambitne to nie jest, ale mnie się podobał… ładnych parę lat temu. Nie wiem jak by to dzisiaj wyglądało:) W rodzimej TV już chyba o nim zapomniano (?)
Pozostałe
Aż wstyd, że dopiero dzisiaj obejrzałem. Po "Prawo i pięść" Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego, drugi polski western, który obejrzałem. Nie będę dyskutował na temat prawd historycznych, ale produkcja ma wspaniały klimat. Bieszczady!
Do tego znakomita obsada. Irena Karel w najlepszych swoich latach i bożyszcze pań Bruno O’Ya. :)