Film oparty na faktach. Rok 1965. Jim Morrison (Val Kilmer) zakłada grupę rockową The Doors, która bardzo szybko zdobywa popularność. Charyzmatyczny wokalista nadużywa jednak alkoholu i narkotyków. W jego zachowaniu oraz twórczości widoczna jest fascynacja śmiercią i dążenie do autodestrukcji. Redox
> pablo75 o 2010-03-18 18:38 napisał:
> Film bardzo dobry w dużej mierze dzięki V.Kilmerowi. Sam Jim byłby zadowolony z
> niego:))
Też tak myślę. Film rzeczywiście świetny! Klimat, muzyka, szalone lata 60-te. Z pewnością wart obejrzenia i posłuchania nie tylko przez fanów The Doors.
Wstyd, ale dopiero dzisiaj pierwszy raz obejrzałam ten film, chociaż okazji było z pierdyliard. Piosenki wzięte z życia. Dla jednych "fasadowe, męczące, niespójne", a dla innych "wszechświat jest jednością i wszystko jest piękne". Jedna z nielicznych filmowych psychodelii, które do mnie trafiają.
The Doors – Wspaniała rola Kilmera,w roli Morrisona,perfekcyjnie oddany klimat tamtych szalonych lat…uznanie dla Kilmera,za odśpiewanie niektórych utwórów The Doors szczególnie-"The end"….dla tych, którzy interesuja się twórczością tej grupy,oraz tamtymi latami,lektura obowiazkowa…a dla pozostałych film godny uwagi…za ciekawa gre aktorską Vala Kilmera,i Meg Ryan…..
są rzeczy znane
i są rzeczy nieznane,
a pomiędzy nimi
znajdują się drzwi……..
Pozostałe
WIELKI VAL!!! – Film bardzo dobry w dużej mierze dzięki V.Kilmerowi. Sam Jim byłby zadowolony z niego:))