Jessica Jones 2015-

Była superbohaterka Jessica Jones (Krysten Ritter) decyduje się na zmianę swojego dotychczasowego życia i zostanie prywatnym śledczym.

Reżyseria
,
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

  • 2 sezony

Odcinki zobacz wszystkie 26 odcinki

Sezony
Lata

Zwiastuny Zobacz wszystkie 15 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 1 zdjęcie

Obsada Zobacz pełną obsadę

Krysten Ritter
jako Jessica Jones
Rachael Taylor
jako Trish Walker
Eka Darville
jako Malcolm Ducasse
Carrie-Anne Moss
jako Jeri Hogarth
David Tennant
jako Kilgrave
Wil Traval
jako Will Simpson
Janet McTeer
jako Alisa Jones
J.R. Ramirez
jako Oscar Arocho
Susie Abromeit
jako Pam
Leah Gibson
jako Inez Green
Mike Colter
jako Luke Cage
Erin Moriarty
jako Hope Shlottman

Fabuła

Próbując odkryć źródło swojej mocy, Jessica zmaga się z kolejnymi upiorami ze swojej przeszłości. Czeka ją też walka z tajemniczym i potężnym zabójcą. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Kryminał, Dramat, Sci-Fi
Słowa kluczowe
na podstawie komiksu, prywatny detektyw, superbohaterka

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2015-11-20 (świat)
Wytwórnia
ABC Studios
Marvel Studios
Netflix zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Marvel's A.K.A. Jessica Jones (USA) (tytuł pełny)
Marvel's Jessica Jones (USA) (tytuł skrócony)
A.K.A. Jessica Jones (USA) (tytuł roboczy)
Violet (USA) (fałszywy tytuł roboczy)
Wiek
od 16 lat
Czas trwania
odc.: 60 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 39 wiadomości

Recenzje

Jessica Jones - sezon 2, odc. 1-5 7
  • 2018-03-14
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Woman (super)power powraca na platformę Netflix. Choć 2. sezon Jessici Jones nie posiada już świeżości pierwszych odcinków serialu, to nadal najlepsza marka spośród superbohaterskiego uniwersum usługi streamingowej (zwłaszcza po fatalnym Iron Fistcie oraz przeciętnym The Defenders). Jest angażująca intryga, są wyraziste protagonistki i przyjemna pulpa rodem z komiksów Marvela. Szkoda tylko, że cały wszechświat herosów z nowojorskich dzielnic milowymi krokami zbliża się do formalnego kiczu Arrowverse (Arrow, Flash, Supergirl).

Premiera Jessici Jones w 2016 roku stanowiła wielkie wydarzenie wśród środowisk fanów, związanych z kulturą kina superbohaterskiego. Nie dość, że główną bohaterką serialu była kobieta, to jej batalia z Kilgravem doskonale obrazowała damską percepcję ucieczki z toksycznego związku oraz walkę o niezależność. W 2. sezonie feministyczne tony znów wybrzmiewają z odpowiednią siłą, jednak tym razem wydają się wpisane zbyt pobieżnie i topornie. Bez finezji przeplatają się one z komiksową historią o nielegalnych eksperymentach i supermocach.

Superbohaterski półświatek Netflixa na płaszczyźnie problematycznej przedstawia przede wszystkim walkę z nietolerancją. Podczas gdy Luke Cage niósł nadzieję wśród czarnoskórych mniejszości narodowych, oglądających serial, tak Jessica Jones skutecznie rekonstruuje komiksowe kino oparte na męskich protagonistach. Protagonistka ani na moment nie przypomina przy tym „damulki w opałach”, w stereotyp której wpisują się bohaterki podobnych tytułów (m.in. Lois Lane w Batman v Superman: Świt sprawiedliwości). Manifestację jej kobiecej niezależność wciąż można poczuć w 2. sezonie serialu – niestety, tym razem motyw ogranicza się do spożywania alkoholu przez Jones oraz jeszcze większego cynizmu niż w The Defenders.

Z drugiej strony w opozycji do Jessici (Krysten Ritter) stoi jej przyrodnia siostra Trish Walker (Rachael Taylor). Jej postawa stanowi tutaj esencję wizerunku kobiet w kinie Hollywoodu – atrakcyjną dla męskiego oka oraz damskiego rozumu.

Tym razem twórcy postanowili zająć się najbardziej aktualnymi wydarzeniami społecznymi, wplatając w serial wyraźną analogię do głośnych afer seksualnych, które w zeszłym roku gwałtownie opanowały Hollywood. Jedna z bohaterek Jessici Jones również mierzy się z takim problemem. Przy tym wszystkim pojawia się pytanie o miejsce kobiet w showbiznesie. Zdaniem twórców, patrialchalna kondycja współczesnej areny kinematograficznej traktuje płeć piękną jako formę akcesoria, spychając rolę kobiety do rangi obiektu zainteresowań tabloidowych paparazzi.

Brak odpowiedniego rozwinięcia wątku sprawia, że całokształt wypada bardzo banalnie i naiwnie.

Z drugiej jednak strony twórcy nie potrafią odpowiednio pokierować kobiecymi postaciami, by nie wkroczyć na terytorium stereotypu. Dominująca, męska percepcja na kino znów tworzy wizerunek kobiety pożądającej miłości, nie radzącej sobie z samotnością w ciszy pustego mieszkania.

No właśnie, w momencie gdy wszyscy męscy protagoniści uniwersum Netflixa walczą w obronie kolejnych, ważnych dla nich dzielnic Nowego Jorku (czy innych rejonów ziemskiego globu), tak Jessica zmaga się z egzystencjalnymi problemami w obrębie własnego domostwa. Scenopisarski zabieg wzmaga poczucie intymnego wizerunku Jones. Mimo wszystko nie doszukujcie się w nim elokwencji i wysublimowanej maniery trylogii mieszkaniowej Romana Polańskiego.

Jednak – jeśli o Polańskim mowa – 2. sezon Jessici Jones bez problemu porównać można do Chinatown. To ciekawe kino noir, sprytnie trawestujące oklepane motywy klasycznych kryminałów lat 30. i 40. XX wieku. Już samo biuro Jones wzmaga skojarzenia z popkulturowym wyobrażeniem siedzib detektywów (brakuje w nim tylko tytoniowego dymu), a charakterystyczny komentarz podany w voice-overze opisuje egzystencjalny i moralny stan bohaterki.

Gdyby nie post-noirowa konwencja produkcji, motyw eksperymentów na ludziach, skutkujący pozyskaniem supermocy wypadłby tutaj jak dławiący kłak wtórności. Większość historii narodzin superbohaterów skupia się bowiem na podobnym wykorzystaniu rozwiniętej technologii. Od Wolverine'a, poprzez Deadpoola i Luke'a Cage na wcześniejszym sezonie Jessici Jones kończąc, niemal wszyscy herosi i antagoniści są dziećmi potwornej technologii. Najczęściej wykorzystuje ją psychopatyczny naukowiec z intencjami doktora Mengele. W 2. sezonie omawianego serialu pojawia się nawet aspekt pieca krematoryjnego – skojarzenia z niemieckimi obozami zagłady staje się aż nazbyt czytelne.

Niestety, w serialu brakuje nowych, ciekawych postaci – protagonistki grają na autopilocie znanym z wcześniejszych odcinków, a męskie kreacje stanowią tutaj wydmuszkę pełnoprawnych bohaterów seriali. Produkcji brakuje też napięcia. Całokształt przypomina też ciało Frankensteina złożone z kilku niepowiązanych elementów. Serial prezentuje się dobrze w porównaniu do poprzednich produkcji (Iron Fist, The Defenders) 2. sezon Jessici Jones. Fani pierwszego sezonu poczują jednak niedosyt.

Uwaga! Aby w pełni zrozumieć wydarzenia z serialu wystarczy zapoznać się wyłącznie z pierwszym sezonem Jessici Jones.

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Kochanek Jessici Jones, Luke Cage pojawi się w serialu i dostał swój serial Luke Cage na platformie Netflixa w 2016 roku. zobacz więcej

Komentarze 7

Rrouge 2015-11-29 10

najlepszy serial marvela w głównej roli z kobietą, świetni aktorzy szczególnie Krysten, Racheal i David, rewelacyjne postacie, akcja i ponury klimat.

Lamper 2015-11-22 9

Rewelacyjna superbohaterka – Kolejna super produkcja Netflixa, która w całkiem inny sposób podchodzi do roli superbohatera. Bardzo dobrze napisana postać Jessici i jeszcze lepiej zagrana. Nie można oderwać oczu. Hurtowo nadużywanie alkoholu w dodatku ze sporą ilością sexu.Mam nadzieję na nominacje do Emmy. Bez wahania można powiedzieć, że jest to najlepszy portret kobiety we współczesnych serialach. POLECAM.

Zobacz wszystkie 4 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Bluejohn_26 Lamper 2015-12-12 7

Było dobrze, ale z pewnością może być lepiej. Widać, że serial ma jeszcze spore rezerwy. Oglądając go miałem wrażenie, że czegoś tam brakuje, sam nie wiem czego. Mimo wszystko Daredevil podobał mi się bardziej.

Beznickowy Lamper 2015-12-12 8

Mam podobne odczucia jak Bluejohn_­26. Ale wiem, czego mi zabrakło – ciekawych postaci na drugim planie. Bo przez to rozgrywka między Jessiką a Kilgrave zbyt bardzo się wydłużyła. Daredevil był lepszy.

fantasta Lamper 2016-03-23 7

Serial dobry, czekam na rozwinięcie, np. dziwny wątek policjanta/superżołnierza – od razu skojarzyło mi się z Agentami tarczy (też Marvel).

PS. oceńcie poszczególne odcinki, bo jak na razie widzę tylko moje głosy:)

lifemovie Beznickowy 2016-03-27 7

Nie lubię marveli ale ten serial akurat jest bardzo dobry, fabuła wciąga i na szczęście nie przekombinowany w stylu: wyrwijmy jakiś wieżowiec i pookładajmy się nim (a to ogromny plus)… :P

@Beznickowy Tak, też mi się wydaje, że koniec jest zbyt mocno rozwleczony, dlatego odjąłem jeden z oceny.

Współtworzą