Mężczyzna imieniem Ove 2015

En man som heter Ove

Ma 59 lat, jest złym humorze i ma depresję - Ove (Rolf Lassgård), czeka go tylko jedna rzecz w życiu: śmierć! Od śmierci żony czuje się strasznie stary i bezużyteczny. Przez cały dzień, wędruje po swoim domu jak utracona dusza. Nadmiernie zwiększa stan bezpieczeństwa swojego mieszkania i nęka swoich sąsiadów za naruszenie… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 9 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Rolf Lassgård
jako Ove
Bahar Pars
jako Parvaneh
Filip Berg
jako Ove, młody
Ida Engvoll
jako Sonja
Zozan Akgün
jako Nasanin
Anna-Lena Brundin
jako Lena, dziennikarka
Simon Edenroth
jako Adrian
Fredrik Evers
jako Anders
Holger Hastén
jako Rikard Olsson
Börje Lundberg
jako Rune
Jessica Olsson
jako Mähät

Fabuła

Ma 59 lat, jest złym humorze i ma depresję - Ove (Rolf Lassgård), czeka go tylko jedna rzecz w życiu: śmierć! Od śmierci żony czuje się strasznie stary i bezużyteczny. Przez cały dzień, wędruje po swoim domu jak utracona dusza. Nadmiernie zwiększa stan bezpieczeństwa swojego mieszkania i nęka swoich sąsiadów za naruszenie przepisów. Postanowił skończyć ze sobą, ale jego próby samobójcze nie zdały egzaminu. Sytuacja zmienia się, gdy nowi sąsiedzi zamieszkują obok. Strasznie mili: Parvaneh (Bahar Pars), młoda irańska kobieta, jej mąż i piękne dzieci. Nowe spotkanie i prawdopodobna przyjaźń pomoże Ove odzyskać smak życia? Kristo

Gatunek
Komedia, Dramat
Słowa kluczowe
wózek inwalidzki, szpital, relacja ojciec-syn, wdowiec zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-07-14 (kino), 2015-12-13 (świat)
Wytwórnia
Nordisk Film
Tre Vänner Produktion AB
Film Väst (sponsoring) zobacz więcej
Kraj produkcji
Szwecja
Inne tytuły
A Man Called Ove (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
116 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

To film krzepiący, ale nie naiwny, a w konwencji cynicznej i słodko-gorzkiej komedii z abrusdalnym humorem mówi o drugiej szansie. 7

Ludzie pokochają ten film – powiedziałam wychodząc ze słodko-gorzkiej komedii Mężczyzna Imieniem Ove. Kilka dni później okazało się, że film został faworytem publiczności na „Wiośnie Filmów”. Nie chodzi tutaj o moją zdolność do jasnowidzenia i kompetencje do pozostania wróżką, a o mądrość, mocny uścisk i ciepło jakie wydostaje się z tego filmu w stronę widza i robi bajkę nie kłamiąc. To bardzo pro-life produkcja.

Naszym bohaterem jest Ove. To człowiek, który z pewnością nie zyska naszej sympatii… na początku. Na zamkniętym osiedlu jednego ze szwedzkich miasteczek bawi się w samozwańczego stróża prawa, wyzywa właścicieli piesków, które nie załatwiają potrzeb w wyznaczonych miejscach i ściga każdy samochód nieporuszający się z odpowiednią prędkością. Jest sfrustrowany, przeżył już wiele imprez urodzinowych w swoim życiu i najchętniej nie chciałby już żadnej następnej. Próbuje nieudolnie kilkakrotnie szarpnąć się na swoje życie. Zawsze mu w tym ktoś przeszkodzi. Ale nie umyślnie prowadząc misje ratunkową, a przypadkowo – to do drzwi zapuka nowa rodzina, która się wprowadza robiąc dużo hałasu, a to kolega poznanego dzieciaka na osiedlu chce u Ove przenocować, bo rodzicie wyrzucili go z domu, kiedy okazało się, że jest homoseksualistą. Ten film bucha od ekscentrycznych sytuacji i charakterków.

Z uporem maniaka życie, jak gdyby goni, uciekającego od niego z grymasem na twarzy i rozżaleniem Ove i nie daje się spłoszyć jego warknięciami. W tym jest siła tego filmu – w szansie na złapanie oddechu. Na entuzjazm nigdy nie jest za późno, a życie które wydawałoby się że zmierza ku końcowi może rozpędzić się do zawrotnej prędkości, a fizyczne oznaki starzenia nie muszą mieć cokolwiek wspólnego z wnętrzem właściciela. Wcześniej Ove żył w szarościach i przykrościach, jakimi było dla niego codzienne wstawanie. Dowiadujemy się, że to nie kaprys i depresja starego samotnika, a chęć wybrania się do żony, która zmarła kilka lat temu. Tutaj wprowadza reżyser wątek uzasadnionej chęci podróży do żony, ale mimo wrażliwych tonów nie zapomina o swojej niepoprawności, kpiarstwie z nieudanych prób samobójczych i struktury czarnej komedii pełnej cynizmu i karawniarskiego nastroju. Jest w tym wiele już oswojonych strategii filmowych – mamy trochę z Kurczak ze Śliwkami, czy zgryźliwego bohatera, któremu nie dają być zgryźliwym w Mów mi Vincent.

Oglądając to, w widzu pojawia się też zazdrość o tak nieobojętną grupę społeczną na tym osiedlu, z którego rzadko wystawiamy nos z bohaterami. Raz się przytulają, raz pokazują sobie środkowy palec, ale walczą jeden o drugiego, jak stado. Nie mając więzów krwi, dbają o siebie bardziej niż niejedna rodzina.

Mężczyzna imieniem Ove to nie kino wywrotowe i trochę rock and rollowe. Przede wszystkim jednak z doskonale rytmicznym humorem, wpisuje się w nurt kina krzepiącego i nienaiwnymi tekstami z kołczingu, a wybiera styl – rozbawię się nawet w kostnicy. I to się udaje.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 2

Avatar square 200x200

i_darek1x 2016-08-14 7

Wzruszający i zabawny ! Interesujący scenariusz ,dobra obsada a co za tym idzie dobrze się ogląda ! Samo życie ! Polecam ;)

Sebioslaw 2017-03-07 8

Świetna opowieść o losach głównego bohatera i miłości jego życia. Rolf Lassgard genialny!

Współtworzą