Mali mężczyźni 2016

Little Men

Rodzina Jardine'ów, Kathy (Jennifer Ehle) i Brian (Greg Kinnear) dziedziczy dom na Manhattanie, którego parter jest zajmowany przez Leonor (Paulina García), krawcową z Ameryki Łacińskiej, prowadzącą sklep z sukniami. Na początku relacje są bardzo serdeczne, dzięki beztroskiej przyjaźni, która rozwija się między Tonym (Michael… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 6 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jennifer Ehle
jako Kathy Jardine
Alfred Molina
jako Hernan
Greg Kinnear
jako Brian Jardine
Talia Balsam
jako Audrey
Clare Foley
jako Sally
Arthur J. Nascarella
jako Stu Gershman
Michael Barbieri
jako Tony Calvelli
Paulina García
jako Leonor Calvelli
Theo Taplitz
jako Jake Jardine
Elia Monte-Brown
jako Bianca

Fabuła

Rodzina Jardine'ów, Kathy (Jennifer Ehle) i Brian (Greg Kinnear) dziedziczy dom na Manhattanie, którego parter jest zajmowany przez Leonor (Paulina García), krawcową z Ameryki Łacińskiej, prowadzącą sklep z sukniami. Na początku relacje są bardzo serdeczne, dzięki beztroskiej przyjaźni, która rozwija się między Tonym (Michael Barbieri) i Jakem (Theo Taplitz), dziećmi obu rodzin. Ale czynsz sklepu okazuje się znacznie poniżej potrzeb przybyszów. Dyskusje dorosłych wkrótce zakłócą relacje między przyjaciółmi. Kristo

Gatunek
Dramat, Familijny

Szczegóły

Premiera
2017-05-05 (kino), 2016-01-25 (świat)
Wytwórnia
Charlie Guidance
Faliro House Productions
Race Point Films zobacz więcej
Kraj produkcji
USA, Grecja
Inne tytuły
Thank You for Being Honest (tytuł roboczy)
The Silent Treatment (tytuł roboczy)
Czas trwania
85 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Mali mężczyźni to film wywyższający dziecięcą wrażliwość ponad dorosły racjonalizm, chociaż bliżej mu lekkością do czarującej anegdoty, niż ekstraklasy filmowej. 7

To nie złe filmy nas najbardziej irytują, a takie które były obietnicą i wspaniałym wstępem do kina wysokiej jakości, a jednak gdzieś zaczęły się jąkać albo odpuściły, zbiegły z toru większych ambicji. Na taką przypadłość choruje film Mali mężczyźni, a może nie chciał więcej. Jest fragmentem inteligentnego, wyważonego, nieartystowskiego filmu, po prostu fascynującym skokiem na świetne kino w rytmie Sundance. Mali mężczyźni to produkcja, która szczerze wątpi, że dorosłość to zawsze mądrość i z wigorem opowiada o tym, czego dorośli mogli by się od swoich dzieci nauczyć. To nie duzi chłopcy, a mali mężczyźni!

Jake siedzi częściej ze swoim notesem do rysowania, niż z rówieśnikami. Przeprowadza się na Brooklyn po śmierci dziadka i już przy wynoszeniu rzeczy z bagażnika pomaga mu chłopiec o imieniu Tony, który chce zostać aktorem. Mieszka niedaleko, a jego mama ma sklep gdzie szyje, w sąsiedztwie mieszkania naszego outsaidera. Chłopcy błyskawicznie nawiązują ze sobą kontakt, jednak są oddalani od siebie przez konflikt rodziców. Matka Toniego nie jest w stanie płacić wyższego czynszu, a rodzina Jake również potrzebuje pieniędzy i nie może sobie pozwolić na skrupuły i jałomużnę. Tutaj dosiada się pragmatyzm i inna kolejność priorytetów, niż w przypadku naszych przyjaciół – inna optyka. Chłopcy zostają chcąc, nie chcą wmieszani w tę sytuację, a ich przyjaźń utrudniona przez dorosłych, którzy dojrzałości chwilami mogli by chłopcom pozazdrościć.

Reżyser w kameralny sposób uroczo, mądrze i dojrzale (to nie kino młodzieżowe o budowaniu domków na drzewie) pokazuje siłę przyjaźni, odpowiedzialność za drugą osobę, ważność relacji i jak w świecie dorosłych staje się to często sprawą marginalną. Bez nadmiernej dramaturgi, łatwego podziału na złych i dobrych, ci duzi dali się nabrać wartości materialnej jako tej najważniejszej i mają średnią potrzebę dbania o drugiego człowieka. Dzieciaki nie i tym dominują nad dorosłymi. Nie są niewinnymi, nieświadomymi reguł życia bohaterami, a błyskotliwymi, uzdolnionymi artystycznie młodymi ludźmi. I reżyser tak do nich podchodzi. Słucha bez infantylizowania czy kpiarskiego tonu, z przekonaniem „co wy wiecie o życiu”. Wiedzą dużo o relacjach międzyludzkich i bliskości, a bez tego w życiu coś chrzęści. Dziecięca wrażliwość ponad racjonalizm dorosłości, to postulat niczym z Wesa Andersona, tutaj obecny i forsowany.

Tym bardziej szkoda kilku niedociągniętych kresek, zdań za szybko zakończonych, obecnej pary i paliwa nie wykorzystanej dłuższy film albo wiercący głębiej po prostu. Odczuwa się za szybkie wyhamowania w filozofowaniu o rzeczach i sprawach. Szkoda, że to tylko historyjka, bo tutaj nie przeszkadza brak wielkiego ciężar. To kino wyliczone na energię Małej Miss nie strzela w ekstraklasę kina, ale przez to trochę staje się anegdotą i traci na wartości. Za kilka chwil nie będziemy o tym filmie pamiętać, mimo jego niebanalnej urody i wyczucia w konstruowaniu świata, historii i bohaterów. Tutaj się postuluje delikatnie (może zbyt) by człowiek człowiekowi był człowiekiem – przyjacielem.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

i_darek1x 2017-08-14 3

Osobiście jakoś mnie nie zainteresował ? Ale niech każdy sobie obejrzy i sam oceni ? Ogólnie liczyłem na coś bardziej interesującego ? …jakaś taka dziecinada ? ;)

Współtworzą