Akcja jest osadzona w wyniszczonym przemocą świecie przyszłości, gdzie ludźmi rządzi zaawansowana technologia. Dzięki zdobyczom genetyki naukowcy posiedli możliwość ingerowania w osobowość ludzi, starają się udoskonalić rasę ludzką przerabiając zdegenerowanych na ludzi przydatnych społecznie. Głównym bohaterem jest Pernat - człowiek udoskonalony genetycznie, który buntuje się przeciw tym, którzy go stworzyli. Yasha
Sorki, że po tylu latach, ale przeglądając różne filmy, zauważyłem twój wpis. Golem to w żydowskich legendach istota ulepiona z gliny, ożywiana za pomocą kabalistycznych praktyk, najczęściej jako bezmyślny, silny sługa lub obrońca. Najsłynniejsza legenda wiąże go z XVI-wieczną Pragą i rabinem Loewem. Tak więc nie koniecznie kod DNA. Ale może coś inaczej w filmie było, mam na liście do obejrzenia, ale jeszcze nie oglądałem. Jak pokręciłem zwracam honor. :)
7.5/10 – Genialny klimat! Takie filmy są w polskich realiach niespotykane. Odpowiednio zrównoważone proporcje między mrokiem, dystopią, technologią i surrealizmem. Dodatkowo "Golem" skupia się na jednostce, nie pomijając przy tym przedstawienia społeczeństwa i świata.
Oglądając "Golema" cały czas miałem myśl, że właśnie w tym stylu powinien być utrzymany "Łowca androidów". Klimat filmu idealnie pasuje do ducha powieści Philipa Dicka. Marzeniem byłoby zobaczyć "Blade runnera" lub film na podstawie innej książki Dicka w reżyserii Szulkina.
Pozostałe
Jedyne, co mi się tak naprawdę podobało to fajna i przytłaczająca scenografia. Pada w filmie takie sformułowanie: "Charakterystyka genetyczna krwi" i stanowi rzekomy dowód winy Pernata. Jeśli naukowcy są w stanie stworzyć sztucznego człowieka takiego jak Golem, to rozumiem że powinni znać coś takiego jak sekwencja kodu genetycznego – a jeśli tak to zapewne by wiedzieli, że to co mówi Pernat jest prawdą i jest niewinny.