Serce nie sługa 2018

„Serce nie sługa” to film o poszukiwaniu miłości. To zabawne i przejmujące spojrzenie na współczesne związki. Związki ludzi, którzy przestali wierzyć w miłość, choć w głębi duszy właśnie na taką prawdziwą miłość czekają. Nie jest jednak łatwo odnaleźć swoją drugą połówkę. Daria i Filip - główni bohaterowie filmu znają się od… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W Kinie

Multikino, Zabrze, 11:55 repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 20 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Roma Gąsiorowska
jako Daria
Paweł Domagała
jako Filip
Magdalena Różczka
jako Marietta
Mateusz Damięcki
jako Marek, policjant
Zuzanna Grabowska
jako Kaśka
Borys Szyc
jako Maciek
Tomasz Sapryk
jako Ojciec Darii
Ewa Kasprzyk
jako Matka Filipa
Piotr Głowacki
jako Dr Skarżyński
Krzysztof Stelmaszyk
jako Dyrektor
Krzysztof Globisz
jako Ojciec Filipa
Ewa Chodakowska
jako Trenerka

Fabuła

„Serce nie sługa” to film o poszukiwaniu miłości. To zabawne i przejmujące spojrzenie na współczesne związki. Związki ludzi, którzy przestali wierzyć w miłość, choć w głębi duszy właśnie na taką prawdziwą miłość czekają. Nie jest jednak łatwo odnaleźć swoją drugą połówkę. Daria i Filip - główni bohaterowie filmu znają się od lat i są najlepszymi przyjaciółmi. Filip to klasyczny „Piotruś Pan” i łamacz damskich serc. Po kolejnej, upojnej nocy, gdy obudzi się obok nowo poznanej dziewczyny, poczuje, że chce zmienić swoje życie i nadać mu sens. Przypomni przyjaciółce propozycję, którą złożył jej kilka lat wcześniej, że jeśli do trzydziestki nie będą w poważnych związkach, to pobiorą się i razem wychowają dziecko. Czy miłość może zacząć się od przyjaźni? Czy faktycznie jest w stanie przetrwać wszystko? A przede wszystkim - czy może trwać wiecznie? opis dystrybutora

Gatunek
Romans, Komedia
Słowa kluczowe
miłość, przyjaźń, relacja mężczyzna-kobieta

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-10-05 (kino)
Dystrybutor
Mówi Serwis
Wytwórnia
Endemol Shine Polska
Kraj produkcji
Polska
Wiek
od 13 lat
Czas trwania
89 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Sądzę, że nawet Rick Sanchez poczułby się skołowany, trafiając do takiego uniwersum. 2
  • 2018-11-06
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Klątwa białych plakatów z twarzami znanych aktorów powraca na ekrany kin. Oklejone nimi komedie romantyczne straszą bardziej wymagających widzów niczym duchy w niskobudżetowych horrorach. Co gorsza, w Serce nie sługa twórcy próbują przełamać kolekcję utartych klisz niekonwencjonalnym zwrotem akcji. Wychodzi z tego słomiany manifest, spalający się na popiół w obliczu poważnej tematyki, którą podejmuje.

Z krytykowaniem polskich komedii romantycznych jest trochę jak z kopaniem znokautowanego. Krytycy zdają sobie sprawę z ich obecności na rynku, rozumieją grupę docelową, jednak nie sposób przejść spokojnie wobec tak skrajnie idiotycznych fabuł, jak Porady na zdrady czy Kobiety bez wstydu. Zwłaszcza, że raz – góra dwa razy - do roku pojawia się jeden film, który pokazuje, iż można jeszcze zrobić w Polsce wartościową komedię z miłosnym motywem na pierwszym planie. W tym roku takim filmem był bez wątpienia Juliusz. Komedia Aleksandra Pietrzaka już na przestrzeni kampanii reklamowej starała odciąć się od innych romansideł dla czytelniczek damskiej prasy brukowej. Napełniony pozytywnymi odczuciami po Juliuszu wybrałem się na seans Serca nie sługi. Zostałem znokautowany a później skopany.

Do filmu podszedłem z dystansem – olbrzymim dystansem jeśli chodzi o moje upodobania kinematograficzne. Stwierdziłem, że przymknę oko na kiepskie dialogi, na pokoje rodem z katalogu Ikei, które atakują nas od pierwszych scen seansu oraz na felerne cameo Chodakowskiej – ni to śmieszne, ni to błyskotliwe, na pewno nie oryginalne. Niestety, abstrakcja scenariusza nie pozwoliła mi długo zaznać spokoju. Nie chodzi mi nawet o bajkową lekkość, której rodzimi twórcy lubią nadużywać w tego rodzaju produkcjach. Serce nie sługa odbywa się w zupełnie innym wymiarze względem polskiej rzeczywistości, w której wszystkie irracjonalne wątki traktowane są na porządku dziennym. Sądzę, że nawet Rick Sanchez poczułby się skołowany, trafiając do takiego uniwersum.

Filip Zylber bada granice między związkiem partnerskim a przyjaźnią, wysuwając na pierwszy plan trójmiejskiego Casanovę, Filipa (Paweł Domagała) oraz konkretną Darię (Roma Gąsiorowska). Dualizm obu postaci mówi bardzo wiele o feministycznej (do pewnego czasu) wymowie Serca nie sługi. Mężczyźni pojawiający się w filmie to seksiści i szowiniści, próżni klakierzy albo pantoflarze – kastraci i eunuchowie. Tylko kobiecy półświatek wydaje się ostatnim fundamentem zdrowego świata. Oczywiście, w podobnym kluczu pojawia się postać Ewy Chodakowskiej – to kolejna „twarda babka” w świecie kryzysu męskości. Nie mam nic przeciwko podobnej tematyce zawartej w filmach, niestety – tutaj wydaje się aż nazbyt radykalna, wtłoczona na siłę bez krzty ogłady czy stonowania (w ramach korepetycji odsyłam twórców do świetnej Fugi w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej albo wchodzącej 23 listopada na ekrany kin Sofii).

Nawet montaż okazuje się bezlitosny względem odbiorcy – retrospekcje przechodzą w czas teraźniejszy, tak, że trudno czasem zrozumieć czy dana scena rozgrywa się przed, czy po wcześniejszym wydarzeniu. Czas i przestrzeń ulegają tutaj załamaniu.

Żeby nie być tendencyjnym stwierdzę natomiast, że dobrze bawiłem się, śledząc wątek Filipa oraz jego przyjaciela, Maćka (Borys Szyc), poprowadzony w konwencji "buddy movie". Niestety, drugoplanowy bohater znika gdzieś w plątaninie historii, powracając jedynie w ostatniej ze scen. Ot, urwanie wątku fabularnego jak nagła dekapitacja w ślepym zaułku. Niestety, z podobnym problemem muszą zmierzyć się wszystkie postacie w serialu. Podejmują niczym nieuwarunkowane decyzje, ich intencje są irracjonalne, a jakakolwiek próba zrozumienia ich działania kończy się fiaskiem. Wątki poboczne wydają się pretekstem, by rozwodnić fabułę do pełnometrażowej długości. Fabuła powstała wyłącznie dlatego, by wprowadzić finałową tezę. Ta z kolei staje się bodźcem, aby przełamać utarte schematy komedii romantycznych (oraz wrzucić w ten eskapistyczny obraz przedobrzoną szczyptę ideologii). Mimo szczerych intencji twórcy, zakończenie jest poprowadzone fatalnie. Wydaje się jakby od początku posiadał tylko pomysł na finał produkcji, gdzieś po drodze zapominając o pierwszym i drugim akcie. Poprzez swój koniec, Serce nie sługa przypomina bardziej film szpanera z wysokimi ambicjami, a niżeli spełniony tytuł szanującego się postmodernisty, starającego się dekonstruować gatunki kinowe. Chcecie postmodernistycznej komedii romantycznej? Wybierzcie się na Juliusza – tam zobaczycie, jak łamać schematy, rozbijać w pył stereotypy, a przy tym dobrze się bawić. W Sercu nie słudze czeka was płacz i zgrzytanie zębów... oraz inny wymiar – podobny do ziemskiego – zamieszkany przez kosmitów, którzy podglądają mieszkańców naszej planety i próbują ich udawać. Bardzo nieskutecznie.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

pajki_filmaniak 2018-10-05 7

tematyka banalna ale do obejrzenia

Współtworzą