Belzebub 2017

Belzebuth

Na granicy Meksyku z USA dochodzi do serii dzieciobójstw. Agent EMMANUEL RITTER, prowadząc śledztwo w tej sprawie odkrywa, że tajemnicze zbrodnie są prawdopodobnie związane z nadejściem dawnego demona, Belzebuba. Aby powstrzymać falę krwawych morderstw i skonfrontować się ze złem w najczystszej postaci, RITTER będzie musiał… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

W Kinie

Cinema City, Bydgoszcz, 11:00 repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tobin Bell
jako Vasilio Canetti
Joaquín Cosio
jako Emmanuel Ritter
Tate Ellington
jako Ivan Franco
Giovanna Zacarías
jako Leonor
Aida López
jako Elena
José Sefami
jako Demetrio
Norma Angélica
jako Doña Eulalia
Yunuen Pardo
jako Beatríz
Aurora Gil
jako Marina Ritter
Enoc Leaño
jako Jefe Najera
Alondra Benitez
jako Maestra De Kinder
Liam Villa
jako Isa

Fabuła

Na granicy Meksyku z USA dochodzi do serii dzieciobójstw. Agent EMMANUEL RITTER, prowadząc śledztwo w tej sprawie odkrywa, że tajemnicze zbrodnie są prawdopodobnie związane z nadejściem dawnego demona, Belzebuba. Aby powstrzymać falę krwawych morderstw i skonfrontować się ze złem w najczystszej postaci, RITTER będzie musiał najpierw stawić czoła samemu sobie. opis dystrybutora

Gatunek
Horror

Szczegóły

Premiera
2019-04-17 (kino), 2017-10-14 (świat)
Dystrybutor
Wistech
Wytwórnia
Pastorela Peliculas
Fondo de Inversión y Estímulos al Cine (FIDECINE)
Universidad Autónoma de Baja California (UABC)
Kraj produkcji
Meksyk
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
114 minut
Budżet
3 600 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Belzebub ma ogromną chrapkę na nie tylko straszenie, ale historii stworzenie wpisując się w nurt sakralnych horrorów. Wychodzi mu raz lepiej, raz gorzej, ale nie ma poczucia zażenowania. 5

Belzebub mimo dosyć jednoznacznej nazwy nie jest kolejnym horrorem odrysowanym z jakiegoś szablonu, czy niespotykającą się z organem odpowiedzialnym za myślenie produkcją. Ma na siebie chytry pomysł i wytwarza rozbudowaną, z kilkoma zakrętami, niejednoznaczną historię zaliczając się do horrorów sakralnych. Nie jest to rewolucyjny trop, gdyż ten gatunek ostatnimi czasy cieszy się sporą popularnością, ale tutaj ktoś zadbał o dosyć solidny scenariusz. Jednak paliwa nie starcza na cały film i w pewnym momencie produkcja robi przystanki i wdeptuje we wtórności.

Emmanuel Ritter jest detektywem, którego poznajemy w dniu zapowiadającym się na jeden z najszczęśliwszych w jego życiu. Jesteśmy świadkami narodzin jego dziecka i wita nas na ekranie prawdziwie zakochana i spełniona rodzina w pierwszych chwilach, kiedy się powiększyła. Idylla niestety potrwa bardzo krótko, a tragiczne wydarzenie, które nastąpi w życiu Rittera podziała, jak domino. W jego życiu nadejdzie ciąg nieprzewidywalnych, trudnych do objęcia i pojęcia rozumem wydarzeń. Sytuacje, które się zdarzą będą daleko wybiegać poza „kompetencje” organów śledczych. Dlatego w szeregach pojawi się Ivan Franco, który przyjął święcenia, ale nie pozostał duchownym. Jest specjalistą od śledztw paranormalnych, na tle „duchowym”. Emmanuel jest pełen sceptycyzmu i po swoich doświadczeniach z przeszłości, które poddały próbie jego wiarę i sens życia, niespecjalnie pragnie współpracować z „wróżką”. Jednak postępujące krwawe żniwa będą udowadniały, że twarde stąpanie po ziemi nie wystarczy, by powstrzymać kolejne tragedie.

Belzebub sięga do tradycji kina opowiadającego o zjawiskach trudnych do wyjaśnienia rozumem, ale w połączeniu z religią – możliwych. To podbija u widza często naturalnie strach o wiele skuteczniej, niż oswojone już przez nas abstrakcyjne potwory spod łóżka. Nie ma tu nadmiaru obecności istot, których nie można byłoby sobie wyobrazić w świecie poza ekranem i w nie uwierzyć. Dlatego dystans w produkcjach z tego odnóża gatunkowego u widza maleje. Gra to na korzyść charyzmy i inteligencji tego filmu.

Horrorowi nie wystarczy prostackie straszenie i szybkie przejście do bezpośredniej, brudnej roboty. Chce jeszcze opowiedzieć historię. Film interesująco, ale czasami dosłownie i mało finezyjnie odnosi się do miejsca, w którym osadzona jest opowieść, czyli do Meksyku. Miasto nieprzewidywalne, gdzie, jak mówi bohater „nawet ateista wierzy w Boga”, mnoży tylko powody do strachu i buduje skutecznie nastrój.

Interesujące jest również połączenie tutaj sacrum z profanum i zaangażowanie autorów w odniesienia do historii chrześcijaństwa oraz polemika ze świętością i instytucją jaką jest Kościół. Wątek pominięcia we współczesnym świecie powtórnego przyjścia Mesjasza, mimo tak wyczekującego na to przecież każdego wierzącego. Do tego motyw opętania niesie ze sobą działającą nieprzewidywalność, a bohaterowie ewoluują, nie stoją w miejscu. Mamy antychrysta, mamy egzorcyzmy, mamy inną rzeczywistość od tej ziemskiej. To wszystko nie jest mocno tendencyjnie rozegrane. Jednak potencjał tych wątków nie zostaje w historii w pełni wykorzystany. Film daje się skusić drogą na skróty, fragmentarycznymi płyciznami, jak gdyby bateria była na to za słaba w tej maszynie filmowej.

Belzebubowi nie można odmówić, że posiada wiele widocznego i skutecznego entuzjazmu w konstrukcji filmu, który ma zachcianki na ciekawiej i inaczej, co odseparowuje go od wielu nowych produkcji z nurtu sakro horrorów, a nawet horrorów w ogóle. Jeżeli ktoś chce spotkać się z produkcją pełną bodźców i większą ilością krwi, niż narracji, to poczuje się oszukany. Natomiast hołdownicy wycieczek w kulturę i religię zespawaną z podniesionym ciśnieniem będą zadowoleni. Nomen omen, Belzebub to jednak nie Omen.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą