Robin Hood —
Do kina szłam z dużymi obawami, stąd może moje pozytywne rozczarowanie. „Robin Hood”, choć odrobinę za długi, to dobre kino rozrywkowe.
przeczytaj recenzję
Nocna randka —
Do kina warto zawitać choćby dla brawurowej ucieczki nowojorskimi ulicami dwóch samochodów przyczepionych do siebie zderzakami czy „erotycznych” pląsów przy rurze w wykonaniu Phila i Clary.
przeczytaj recenzję
Jaśniejsza od gwiazd —
Film Jane Campion umiejscowić można gdzieś pomiędzy wyrafinowaną produkcją kostiumową BBC a subtelnym obrazem, filmową wariacją próbującą oddać ducha poezji romantycznej.
przeczytaj recenzję
Samotny mężczyzna —
Tom Ford pokazał, że umie myśleć obrazami, teraz czas nauczyć się, jak te poszczególne obrazu i elementy złożyć w jedną, dobrze zgrana orkiestrę.
przeczytaj recenzję
Rudo i Cursi —
W rzeczywistości piłka nożna to dla Cuarona tylko pretekst, by zaprezentować barwną i pełną żywiołowego uroku kulturę ludową Meksyku.
przeczytaj recenzję
Toy Story 2 —
Jest coś, co „Toy Story 2” zawdzięcza technice 3D. Wydobycie z lamusa, które jako żywo przypomina gest wyjęcia ulubionej niegdyś zabawki z zakurzonego pudła.
przeczytaj recenzję
Człowiek, który gapił się na kozy —
Filmowi Granta Heslova nie brak wad. Żarty niekiedy osuwają się w żenadę, George Clooney momentami tak nachalnie puszcza do nas oko, że zamiast uwodzić wzbudza salwy litościwego śmiechu.
przeczytaj recenzję