Martwe zło: Przebudzenie —
„Martwe zło: Przebudzenie” jest wszystkim, co fan serii mógł sobie wymarzyć. Jest absurdalnie krwawo, głośno, chaotycznie i na dodatek kobiety przejmują w nim dowodzenie.
przeczytaj recenzję
Braty —
"Braty" wypadają najlepiej w momentach, gdy bohaterowie oddają się swojej codzienności. Filipowiczowi udaje się złapać ducha tych czynności bez zbędnego efekciarstwa lub ich demonizowania
przeczytaj recenzję
Norweski sen —
To prawda, nie zauważamy piękna, bo film nie opowiada o tym. To story o naturze człowieka zderzonej z maszynką cywilizacyjną, przemielającej popędy w rytuały, a szczęście własne w nieszczęścia cudze.
przeczytaj recenzję
Roving Woman —
To subtelne kino o szukaniu swojej własnej tożsamości i wolności. To opowieść o wyzbyciu się materializmu w imię odzyskania czystości ducha. To też kino o kobiecości i zrzucaniu społecznych kajdan.
przeczytaj recenzję
Renfield —
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś Nicolas Cage założy czarną pelerynę. Tylko niech następnym razem dadzą mu ugryźć bardziej krwisty scenariusz. Ten jest zbyt wysmażony
przeczytaj recenzję
Dungeons & Dragons: Złodziejski honor —
Jeżeli miałbym coś zapamiętać z tego filmu, byłoby to łotrzykowskie wcielenie Hugh Granta oraz pewien tłuściutki smok, ozdoba całej produkcji. To jednak trochę za mało na bite dwie godziny w kinie.
przeczytaj recenzję
Skołowani —
Jak się okazuje, film oparty na wykorzystaniu gotowego scenariusza, umiejętnie przetworzony, wyreżyserowany i zagrany, jak w przypadku „Skołowanych”, może okazać się źródłem całkiem dobrej rozrywki.
przeczytaj recenzję
Egzorcysta papieża —
"Egzorcysta papieża" jest jeszcze bardziej efekciarski, kiczowaty i teologicznie bełkotliwy niż jego zwiastun. Niemniej jednak Russell Crowe oddaje niezwykły charakter kontrowersyjnego ojca Amortha.
przeczytaj recenzję