Premierowy pokaz filmu stanowił najbardziej oblegany seans podczas festiwalu w Berlinie – spragnieni taniej rozrywki dziennikarze łokciami torowali sobie drogę do kina.
przeczytaj recenzję
„Mr. Holmes” do złudzenia przypomina klasyczny film biograficzny. Oglądając go bardzo łatwo zapomnieć o tym, że tak naprawdę opowiada o fikcyjnej postaci.
przeczytaj recenzję
Ostatnie filmy Malicka mają w obsadzie coraz bardziej znane nazwiska i coraz mniej sensu. Zaprezentowany właśnie w Berlinie „Knight of Cups” nie stanowi wyjątku od tej nowej reguły.
przeczytaj recenzję
Tak naprawdę dowiadujemy się o bohaterze tylko jednego – że nie jest obojętny na kobiece wdzięki. Tylko po co od razu kręcić o tym stuminutowy film?!
przeczytaj recenzję
To film o subtelności historycznych superprodukcji z lat 60. i każdy, kto choć raz musiał wysiedzieć do końca na „Kleopatrze” zrozumie, że nie jest to komplement. Epicka porażka.
przeczytaj recenzję
„Dwie kobiety” Wiery Głagoliewej to dopiero pierwsza rosyjska kinowa adaptacja dramatu Iwana Turgieniewa „Miesiąc na wsi”. Na dodatek, niestety, średnio udana.
przeczytaj recenzję
Po zobaczeniu „Nobody Wants the Night” i wysłuchaniu kilku litanii o czystości i dyktującej warunki naturze zamiast na Arktykę chciałoby się raczej pojechać na Teneryfę. I to jak najszybciej.
przeczytaj recenzję
Kinowe „Pingwiny z Madagaskaru” nie zaskakują – są w gruncie rzeczy rozbudowaną do pełnego metrażu wersją odcinka telewizyjnej serii.
przeczytaj recenzję