Proste życie —
„Proste życie” zawojowało serca azjatyckich widzów niczym „Nietykalni” europejskich i obaliło popularny stereotyp, że kino rodem z Hongkongu musi być nabite pistoletami, wybuchami i szybką akcją.
przeczytaj recenzję
Czarnobyl. Reaktor strachu —
Nie ma sensu iść do kina tylko po to, by rzucić okiem na niezłe plenery, bo te – oczywiście oryginalne, z rzeczywistej Prypeci – lepiej obejrzeć choćby i w Internecie.
przeczytaj recenzję
V tvoikh glazakh —
„W twoich oczach” Igora Kopyłowa to klasyczna telewizyjna produkcja, którą wpuszcza się do mózgu jednym, a wypuszcza drugim okiem.
przeczytaj recenzję
Niesamowity Spider-Man —
Niezależnie od ambicji i zapowiedzi „Niesamowity Spider-Man” pozostaje przede wszystkim rozrywkowym, wakacyjnym kinem akcji.
przeczytaj recenzję
Półksiężyc —
Ten nietypowy film drogi Ghobaniego obfituje w tragikomiczne sekwencje, jakby żywcem wyjęte z obrazów Emira Kusturicy.
przeczytaj recenzję
Bagrovyy tsvet snegopada —
„Purpurowy śnieg” to epopeja historyczna przedstawiająca losy Rosji od czasów pierwszej wojny światowej po jedynowładztwo Stalina.
przeczytaj recenzję
2 dni w Nowym Jorku —
„Dwa dni w Nowym Jorku” są przyjemne, zabawne, inteligentne, ale lżejsze i chyba jednak bardziej błahe niż „Dwa dni w Paryżu”.
przeczytaj recenzję
Szepty —
Rozpełzające się na boki wątki oraz niedostateczna kontrola nad spójnością stylistyczną powodują, że mimo eleganckiej oprawy i momentami świetnego klimatu „Szeptom” daleko do bycia kinem wybitnym.
przeczytaj recenzję