Koko-di Koko-da —
Film Nyholma można interpretować jako szwedzką odpowiedź na amerykańskie „Midsommar”. Tu również jest nordycki folklor, z którego ulepiono metaforę traumy i kryzysu w związku. Jest też groza, ale tym razem podana z groteskowym, baśniowym, onirycznym sosie.
przeczytaj recenzję
Bezruch —
Odnajdziemy tu absolutnie wszystko to, co w „Modzie na wszystko” – zdrady, podwójne zdrady, kazirodztwo, urojone ciąże, niechciane dzieci, skomplikowaną przeszłość. Tylko zmartwychwstania brakuje.
przeczytaj recenzję
Parasite —
„Parasite” to wielkie kino – pełne intelektualnego rozmachu, gatunkowej dynamiki, ogromnego dramaturgicznego napięcia i znakomicie zrealizowane.
przeczytaj recenzję
Jessica Forever —
Twórcy nie mają ochoty tworzyć żadnej zobowiązującej fabuły, nie interesuje ich również spektakularna akcja, która w wykreowanym przez nich świecie byłaby jak najbardziej na miejscu – wygląda on bowiem jak wzięty wprost z kina sensacyjnego albo superbohaterskiego.
przeczytaj recenzję
Obywatel Jones —
„Obywatel Jones” to kino gorące, wręcz rozgorączkowane, kipiące wściekłością. Choć historyczne, to wyjątkowo aktualne – a przez to złowrogie.
przeczytaj recenzję
X i Y —
Projekt wydawał się niezwykle ambitny i złożony. Przenikają się tu dyskurs naukowy z teatrem i komedią. Mam jednak wrażenie, że najlepiej wyszło szwedzkiej reżyserce z tym ostatnim.
przeczytaj recenzję
Wysoka dziewczyna —
Bałagow zachwycił swoim debiutem – „Bliskość”. A „Wysoką dziewczyną” potwierdził swoją klasę i miano złotego dziecka rosyjskiej kinematografii.
przeczytaj recenzję