Gramy u siebie —
Mógłby być naprawdę dobrym filmem, gdyby jakaś bardziej utalentowana ekipa zrobiła go na poważnie - bez wszystkich głupich żartów o pierdzącym jacuzzi, bez pijanego trenera, bez Roba Schneidera.
przeczytaj recenzję
Hazardzista —
“Hazardzista” nie jest tak oryginalnym i bogatym znaczeniowo filmem jak “Pierwszy reformowany”, ale to nadal znakomicie zrealizowany dramat kryminalny z wielką rolą Oscara Isaaca.
przeczytaj recenzję
Jigeum Uri Hakgyoneun —
Solidna opcja na weekendowy wieczór. Jeżeli lubujecie się w produkcjach sięgających do motywu apokalipsy żywych umarlaków, a „Zombie express” Wam przypadł do gustu, sprawdzajcie śmiało.
przeczytaj recenzję
Licorice Pizza —
Piękne zdjęcia, świetne występy i dobra muzyka spotykają się z bardzo prostą, lekko męczącą fabułą stawiającą na emocje i motywy, a nie historię. Nie dla każdego.
przeczytaj recenzję
Oczy Tammy Faye —
Pełna emocji, piosenek religijnych, wzlotów i upadków historia Jima i Tammy Faye Bakkerów, którzy z najbardziej popularnej katolickiej pary Ameryki stali się pariasami.
przeczytaj recenzję
Gierek —
Od samego początku nie zapowiadał się na dzieło wybitne. Co ciekawe, to co z początku przeszkadzało ludziom najbardziej - Koterski - ostatecznie jest jednym z lepszych elementów filmu.
przeczytaj recenzję
Monachium: W obliczu wojny —
Zaskakuje w bardzo pozytywny sposób. Przystępnie opowiada o jednych z najważniejszych wydarzeń międzywojennej Europy, sprytnie wplatając w nie fikcyjne postacie, za którymi podążać może fabuła.
przeczytaj recenzję
Mój syn —
Gwiazda filmu nie znała scenariusza. Rozwiązanie z całą pewnością intrygujące i świeże, ale potrzebujące znacznie lepiej napisanego scenariusza, aby mogło zadziałać.
przeczytaj recenzję