kino.trojmiasto.pl

źródło

Recenzje

328
Na karuzeli życia — "Na karuzeli życia" stanowi propozycję głównie dla zagorzałych sympatyków nowojorczyka, dla których nawet jeśli owa karuzela nie ruszy, to dzięki towarzystwu Allena będzie atrakcją samą w sobie. przeczytaj recenzję
Cicha noc — Nawet jeśli lukrowaty klimat "Listów do M. 3" nas urzeka i czaruje, to jednak z filmową rodziną Domalewskiego czujemy się naturalnie i jak u siebie. Bo o prawdziwych emocjach nikt nam tu nie opowiada. Je po prostu widać i czuć. przeczytaj recenzję
Liga Sprawiedliwości — Wszystkie, bez wyjątku, sekwencje potyczek zostały zamordowane przez brak dynamiki i naturalności. przeczytaj recenzję
Listy do M. 3 — "Listy do M. 3" wypadają naprawdę dobrze, choć niektórych wad tej serii ewidentnie już wyplenić się nie da. przeczytaj recenzję
Matka! — Aronofsky zupełnie niepotrzebnie celuje w podobieństwa do Kubricka, Lyncha czy Mallicka, a tymczasem z napuszoną metaforyką bliżej mu do filmowego Paulo Coelho. przeczytaj recenzję
Thor: Ragnarok — Pomysł na zakończenie, trzeba jednak przyznać, dość odważny i nieoczywisty. Podobnie jak cały "Thor: Ragnarok" będący zdecydowanie najlepszym z trylogii filmów o synu Odyna. przeczytaj recenzję
Ach śpij kochanie — "Ach śpij kochanie" z wielokrotnie już porównywanym do niego "Jestem mordercą", poza motywem seryjnego mordercy i występującym w obu filmach Arkadiuszem Jakubikiem, nie łączy praktycznie nic. Krzysztof Lang to nie Maciej Pieprzyca. przeczytaj recenzję
Pierwszy śnieg — "Pierwszy śnieg" z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będzie w pełni zaakceptowany przez czytelników pierwowzoru. Łaskawszym okiem na film spojrzą widzowie niezaznajomieni z oryginałem. przeczytaj recenzję
Blade Runner 2049 — Dzieło wybitne, zachwycające obrazem, dopieszczone w drobiazgach, magiczne w wykonaniu, które bije na głowę wszystko to, co widziano w ostatnich latach w filmach z etykietką "science-fiction". przeczytaj recenzję
Botoks — Vega miał znokautować prawym prostym polską służbę zdrowia, ale to on bezradnie padł na deski, ledwie tylko muskając swojego wyimaginowanego przeciwnika. przeczytaj recenzję