Blade Runner 2049 2017

Rok 2049. Społeczeństwo zostało osłabione przez liczne napięcia między ludźmi a stworzonymi przez nich niewolnikami w wyniku bioinżynierii. W Los Angeles oficer policji K (Ryan Gosling) odkrywa tajemnicę skrywaną przez długi czas i zdolną do zmiany świata, związaną z unicestwieniem ludzkości. Jedyną nadzieją jest znalezienie… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W telewizji

Cinemax 2, 01 styczeń 2019, wtorek 17:45 (Polska) zobacz więcej

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 8 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 88 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Harrison Ford
jako Rick Deckard
Ryan Gosling
jako Oficer K
Ana de Armas
jako Joi
Sylvia Hoeks
jako Luv
Jared Leto
jako Niander Wallace
Mackenzie Davis
jako Mariette
Krista Kosonen
jako Doxie
Barkhad Abdi
jako "Całkowicie zdeformowany" naukowiec
Hiam Abbass
jako Freysa
Carla Juri
jako Dr Ana Stelline

Fabuła

Rok 2049. Społeczeństwo zostało osłabione przez liczne napięcia między ludźmi a stworzonymi przez nich niewolnikami w wyniku bioinżynierii. W Los Angeles oficer policji K (Ryan Gosling) odkrywa tajemnicę skrywaną przez długi czas i zdolną do zmiany świata, związaną z unicestwieniem ludzkości. Jedyną nadzieją jest znalezienie Ricka Deckarda (Harrison Ford), który zniknął trzydzieści lat temu. Kristo

Gatunek
Thriller, Sci-Fi

Szczegóły

Premiera
2017-10-06 (kino), 2017-10-04 (świat), 2018-02-07 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Alcon Entertainment
Scott Free Productions
Thunderbird Entertainment zobacz więcej
Kraj produkcji
USA, Wielka Brytania, Kanada
Inne tytuły
Blade Runner 2 (tytuł niezdefiniowany)
Blade Runner 2 (tytuł roboczy)
Czas trwania
163 minut
Budżet
150 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 42 wiadomości

Recenzje

Godny powrót po latach... 10
  • 2017-10-06
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

O takich filmach, jak Blade Runner 2049, bardzo trudno pisać. Z jednej strony mamy kontynuację kultowego filmu, jakim podobno jest Łowca Androidów, więc film jest trochę przygnieciony przez oczekiwania widowni. Do tego fabuła była na tyle skrzętnie ukrywana, że sam reżyser filmu Denis Villeneuve, prosił recenzentów, by nie ujawniali żadnych szczegółów historii. Tylko jak tu nic nie mówić, kiedy to właśnie ta historia jest największą siłą filmu? Filmu, który jest tak dobry, że łatwo jest powtarzać kolejne epitety, w narastającym zachwycie.

Tak jest, mimo 35 lat, które dzielą oba filmy, możemy mówić tu o olbrzymim sukcesie. Produkt końcowy jest bowiem naprawdę świetną produkcją, którą z pewnością można polecić zarówno fanom oryginału, jak i widzom oczekującym po prostu porządnego Science-Fiction. Trochę za bardzo się rozpędzam. Zwolnijmy więc troszkę i pochylmy nad powodami, dla których ten film jest tak dobry.

Największą siłą nowego Blade Runnera, jak już wspominałem, jest fabuła. Nie zamierzam opowiadać wam o tym co dzieje się w filmie, reżyser bardzo się starał by to ukryć, więc nie zamierzam psuć komukolwiek niespodzianki, ale o kwestiach konstrukcji fabuły z chęcią się wypowiem. Widzicie, to co sprawia, że historia opowiadana w filmie jest tak dobra, to powolne tempo jej opowiadania. Mamy więc mnóstwo scen, które pozornie nie wnoszą nic do opowieści, ale tak naprawdę pomagają nakreślić postaci, oraz świat, w którym toczy się fabuła. Wszak, dla wielu widzów, 2049 będzie pierwszym kontaktem z marką, warto więc im te universum przybliżyć.

Kolejny aspekt fabuły, który bardzo doceniam, to subtelność, z jaką prowadzone są poszczególne motywy i zwroty fabularne. Są w tym filmie momenty, w których może się wydawać, że znamy całą historię, wiemy, jak to się wszystko potoczy, po czym nagle się okazuje, że w sumie, to nie wiemy nic i tak naprawdę to dzieje się coś jeszcze innego. Stworzenie fabuły, która tak dobrze by zaskakiwała to bardzo trudna rzecz, i tym bardziej doceniam, że tutaj tak dobrze się to udało.

No i oczywiście, postaci. Wszystkie są dość ciekawe, choć największe wyróżnienie należy się Ryanowi Goslingowi, którego postać jest najbardziej skomplikowana. Znowu, wchodzenie w detale wymagałoby zaspojlerowania olbrzymich fragmentów filmu, ale wystarczy, że powiem, że jest to bardzo wymagająca rola i została odegrana na tyle perfekcyjnie, że momentami faktycznie widziałem postać, a nie aktora, który ją odgrywa. To bardzo duże osiągnięcie, zwłaszcza dla tak charakterystycznej osoby.

Podobnie pochwały należą się innym aktorom, ze szczególnym wyróżnieniem Any de Armas. Mam szczerą nadzieję, że ta rola pomoże jej w karierze, bo daje tutaj naprawdę świetny popis. Trochę mniej powalająco grają Jared Leto i Harrison Ford, choć obaj z różnych powodów. Leto upada, znowu, z powodu czasu na ekranie. Jego postać wydaje się bardzo ciekawa, ale więcej czasu spędzamy z jego pomocnicą Luv, graną przez Sylvię Hoeks. A szkoda, bo to byłby naprawdę ciekawy popis. W przypadku Harrisona Forda trudno mi kupić jego postać. Co prawda, ma on swoje momenty, w których naprawdę lśni, ale to dla mnie trochę za mało.

Podoba mi się też to jak film wygląda. Cała ta mroczna i brudna stylistyka połączona z interesującymi projektami świata, pojazdów i innych obiektów w filmie jest fantastyczna. Choć technologia w filmie jest bardzo futurystyczna, nie da się pozbyć wrażenia, że jest to jednak świat bardzo analogowy. Jest w tym coś fantastycznego, jakby czuć, że nie jest to kolejne sztampowe sci-fi z tęczowymi laserami, a świat, na który ktoś faktycznie miał pomysł i użył wszystkich środków jakimi dysponował, by ten pomysł zrealizować. I nie skończyło się na samej wizji, bo to jak ten film został nagrany, przekracza wszelkie pojęcie. Dawno nie widziałem filmu, który miałby tak dobre zdjęcia. Widać, że dużo pracy poszło w przemyślenie każdego małego szczegółu, nawet tak mała rzecz, jak oświetlenie bardzo dużo tu wnosi.

A to jeszcze nie koniec pochwał, bo jest przecież muzyka. Tutaj głosy są dość podzielone, na początku ścieżkę dźwiękową komponował Jóhann Jóhannsson, który dotychczas pracował nad muzyką do każdego filmu Denisa Villeneuve. Jednakże, na dwa miesiące przed premierą filmu, doszło do małej zmiany i do pomocy ruszył Hans Zimmer. I o ile lubię tego kompozytora, jestem w stanie zrozumieć czemu, wiele osób nie było tym faktem zachwyconych. Zimmer to twórca, który najlepsze kompozycje w swojej karierze już dawno utworzył. Nie będzie nowego Be Prepared, nie będzie nowego S.T.A.Y, a już na pewno nie ma co się spodziewać nowego Time. Jednakże soundtrack Blade Runnera 2049 to naprawdę solidna i momentami piękna robota, choć to wynika w większej części z roboty wykonanej przez Jóhannssona – wszystkie utwory były komponowane tak, by pasowały do motywu przewodniego jego autorstwa. Momentami jednak można zauważyć różne style w muzyce, do tego stopnia, że jestem w stanie określić, które utwory wyszły z głowy Zimmera, już po samych typowych taktykach tego kompozytora.

Ale takie narzekanie to jedynie czepianie się szczegółów. Nie da się bowiem uniknąć faktu, iż Blade Runner 2049 to film naprawdę wyjątkowy. Z jednej strony, cynicznym może się wydawać wyciąganie tak starej marki i dorabianie jej na siłę sequela. A jednak produkt końcowy to wspaniałe widowisko, pełne niezapomnianych widoków i postaci, których losy potrafią przejąć. Jest tu tyle rzeczy, o których mógłbym opowiadać godzinami, tyle ukrytych meta-treści, tyle niesamowitych aluzji i metafor, tyle sprytnych społecznych komentarzy i przejmujących wątków… Ale na to, zapuśćmy zasłonę milczenia. Po prostu sami się przekonajcie…

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film został nakręcony w okresie od 18 lipca do 22 listopada 2016 roku. zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 1 powiązany

Komentarze 18

TheMarley 2017-12-30 7

Film jest tak estetyczny, że można go określić jako 2,5 godziny oglądania conceptartów. Ten film jest też godnym następcą pierwszej części, przez dobrze zaplanowaną historię i życie głównej postaci. Druga połowa filmu jest dobrym dramatem. Seans trochę się dłuży, ale jest całkowicie warty obejrzenia.

Asmodeusz TheMarley 2018-04-06 7

@TheMarley początkowo obawiałem się tych 163 minut ale pomimo tej długości przykuwa do ekranu warto zobaczyć chociażby to jak wspomniałeś conceptarty

tjindy 2017-12-28 9

Bardzo dobry film. Z niekłamaną fascynacją odkrywałem kolejne kadry filmu. Jeden punkcik musiałem zabrac jedynie za dwie rzeczy. Pierwsza to Gosling – za dużo jedej twarzy do wyrażenia wielu emocji. Chociaż lepsze to niż przeszarżowanie. Druga rzecz to muzyka. Miało być nawiązanie do Vangelisa a wyszło .. no cóż, fajne ale miejscami męczące wstawki. Także daję 9/10. Dodam że moglbym jeszcze co nieco znaleźć ale chyba byłoby to już zwykłe czepialstwo :)

Mis_Koralgol 2017-10-08 9

No tak jak wy miałem poważne obawy, ale byłem wczoraj z 2 innymi fanami gatunku i jak jeden mąż stwierdziliśmy – Dali radę :)
Film ma może gdzie nie gdzie kilka słabości, ale to na prawdę porządna kontynuacja. Nie starająca się za mocno być oryginałem a dobudowująca do niego. Do tego ładne, prawie bez błędna gra aktorska, no i muzyka też trzyma poziom (chociaż jak na mój gust ZA GŁOŚNA :/ – ale to raczej wina kina :?).
Anyway – więcej takich sequeli poproszę, a nie Indiany Jonesów 4 ;P

P.S. WARTO obejrzeć 3 shorty (jak Animatrix) nakręcone do "załatania" dziury między Bladerunnerem oryginalnym i tym teraz.

rad88 Mis_Koralgol 2017-10-15 4

@Mis_Koralgol Faktycznie, muzyka jest za glosna. Wydawalo mi sie ze to tylko ja tak ja odbieralem ale widze ze nie tylko mi sie ona wydawala za glosna. Za glosna i bardzo meczaca.

rad88 2018-04-30 4

Ogolnie bardzo sobie cenie tworczosc Philipa K. Dicka i o ile najrozniejsze i najbardziej fantastyczne aspekty natury ludzkiej psychiki wychodzily mu wysmienicie, nie mozna powiedziec o nim jako specu od strony rozwazan naukowo-technicznych.
Najwiekszym problemem technicznym "Czy androidy…" byl sam fakt nieokreslonosci pojecia "android". Raz mamy tu sztuczny byt, ale zaraz pozniej pojawia sie trudnosc rozroznienia go od czlowieka.
Ten sam problem oczywiscie dotyczy Blade Runnera. Bo raz widzimy, ze androidy nie sa istotami biologicznymi to pozniej pojawia sie bardzo trudny do przeprowadzenie test na rozpoznanie czy mamy do czynienia z androidem czy tez czlowiekiem, kiedy to zwykly X-Ray moglby w ciagu sekundy odpowiedziec na to pytanie. Podobnie jak zwykly test tkankowy/materialowy.

W oryginalnej "czesci" Blade Runnera" nie bylo to, w przyblizeniu, glowną osią filmu. W przyblizeniu, bo sam test na wykrycie androida byl istotnym elementem fabuly, ale powiedzmy, ze mozna bylo przymknac oko na pare szegolow technicznych i delektowac sie reszta calkiem udanego filmu.
Problem pojawil sie w momencie decyzji o nakreceniu drugiej czesci i skupieniu sie na tym aspekcie, ktory z naukowego punktu widzienia nie mial juz sensu w piewszej czesci. No bo czym jest android wg nowej wersji? W zasadzie mozna powiedziec jest to ludzki klon, albo inaczej Czlowiek GMO. W jaki sposob rósł taki czlowiek? No coz, rezyser nie potrudzil sie o wyjasnienia, natomiast skupil sie na tym czy taki oto android moze stac sie plodny, co przy zalozeniu, ze mamy do czynienia tylko i wylacznie ze zmodyfikowanym genetycznie czlowiekiem, nie ma absolutnie sensu, bo wystarczy sklonowac dowolnego czlowieka, zeby uzyskac dokladnie to samo.

Wiec, cóż, poniewaz podstawa i zalozenia fabularnie nie wiele maja sensu z naukowego punktu widzenia, a film nie sprawial wrazenia ze traktuje rzeczywistosc fizykalną lekko (np. nie jest to Galaxy Guardians 3.1) dlatego oglada sie go ze znuzeniem.
Obrazy i estetyka nie starczaja zeby nadrobic te braki, a ociezalosc strony dzwiekowo/muzycznej sprawia, ze film po prostu meczy.

simonperch 2017-12-30 8

łoooooooooooooooooo ale klimat….

Współtworzą