Film początkowo o chęci zemsty, później o człowieku rozważającym, co jest sprawiedliwe, a co nie. Jakieś wielkie arcydzieło w filmografii Eastwooda może to i nie jest, ale ma kilka fajnych scen i w zasadzie nie nudzi. Clint to Clint.
I to w ilu rodzajach…
https://emojipedia.org/pile-of-poo/
Fajny film z Adkinsem w roli głównej, który zapewnia całą masę widowiskowych starć. Akcja jest tu przeplatana dość sporą dawką humoru, co tworzy całkiem przyjemną całość.
Początkowo bardzo fajnie mi się go oglądało, ale im bliżej końca, tym moje zainteresowanie coraz to bardziej spadało. Od "ale fajny film!" do "niech się to już kończy". Mimo wszystko oceniam na plus, choć osobiście lubię taki klimat amerykańskiego odludzia, co ma i wpływ na moją ocenę.
> Urbino o 2018-02-13 01:40 napisał:
> Ok, lubię się podpinać pod tematy zamiast tworzyć własne.
> Co może znaczyć zwrot "additional voices"? Słowa rozumiem, ale funkcja mi umyka.
Na anidb np. "additional voices" jest, gdy w napisach końcowych jest wyszczególniony aktor głosowy, ale nieokreślone jest, pod kogo podkładał głos. Niekoniecznie muszą to być postacie trzecioplanowe.
Srogi gniot. Najpierw ponad pół godziny serwują nam jakieś kompletne pierdoły, a jak już się to potem "rozkręci", ogląda się to jeszcze gorzej. Zero napięcia, zero grozy, zero sensu. Do tego bohaterowie są irytujący i antypatyczni, a ich głównym celem w tej produkcji jest zdaje się wzajemne prześciganie w rzucaniu wulgaryzmami. Szczerze odradzam seans.