Jak machnąć ręką na niemałą ilość durnot, to nawet zdatne do oglądania (jak ma się ochotę na coś lekkiego). Choć z wiekiem wątki romantyczne skierowane do gimnazjalistek coraz bardziej mnie męczą. Film do obejrzenia i zapomnienia.
Co komu po znanych nazwiskach w obsadzie, skoro aktorzy grają tak, jakby ktoś ich do tego zmuszał? Sama historyjka nudna i kretyńska, a lecące w pewnym momencie "trololo" to chyba taki komunikat, że twórcy śmieją się z widza spodziewającego się przynajmniej średniego filmu. Strata czasu, nie polecam.
Nie mój gatunek, ale z tych, co widziałem, podobały mi się Wróg u bram (zdziwiłem się nieobecnością w rankingu) i Zaginiony batalion (dość mało znany, ale warty polecenia).
Poziom beki wciąż satysfakcjonująco wysoki, jednak część trzecia osiągnęła tak wysoki poziom absurdu, że przebicie go stało się po prostu niemożliwe (starają się, choć często czuć, że na siłę). Fajnie, że wystąpił Gottfried, uwielbiam gościa. :D
Średnie to i głębokie jak kałuża. Historyjka małej dziewczynki jest niezbyt ciekawa, a fragmenty z Księciem wręcz wplatane na siłę (w książce i tak wszystko jest opowiedziane niezwykle zwięźle i dziwi mnie, że udało się to aż tak uprościć; niech przykładem będzie postać Króla, który w oryginale jest osobą mimo wszystko mądrą, a w filmie to jakiś pajac). Mimo wszystko przez godzinę jako tako się to jeszcze ogląda. Dalej jest niestety gorzej… dużo gorzej, i do samego końca jest już tragicznie. Główny morał całej historii jest tak banalny i tak otwarcie podany na tacy, że to o pomstę do nieba woła. Z chęcią zobaczyłbym normalną ekranizację książki w stylu graficznym jak fragmenty z Małym Księciem w tym filmie – to akurat wyszło rewelacyjnie.
Fabuła tego filmu jest tak słabo zarysowana, że ma się wrażenie, jakby jej nie było. Nieśmieszne, nieciekawe, choć z kilkoma zdawać by się mogło ciekawymi bohaterami, których potencjału to dzieło w najmniejszym stopniu nie wykorzystuje.
Fabuła całkiem ciekawa, akcji sporo i zakończenie w porządku. Moim zdaniem jeden z lepszych filmów z Van Damme’em.
Nie dziwi mnie ani trochę, że perypetie wesołej gąbki zyskały aż taką popularność. Humoru co nie miara, a ten jest bardzo uniwersalny. Uśmieją się i dzieciaki, i dorośli. Fajnych bohaterów też nie brakuje. Do tego ciągle ryje banie takimi sytuacjami jak pływanie w jeziorze usytuowanym na dnie oceanu itp.