5/10 – Seagal jako bezduszny zabijaka, który – jak się okazuje – ma jednak serce (czyli gra tę samą postać co zwykle). Do tego oczywiście mafia i zmory przeszłości. :)
W porównaniu z niektórymi powstałymi w ciągu ostatnich lat "dziełami" z jego udziałem wypada nawet strawnie, choć moim zdaniem duża w tym zasługa postaci Chi. Steven jest już najwyraźniej za stary na cieszenie widza widowiskowymi pojedynkami, więc daje się popisać komu innemu. Mimo to nie czuje się zbyt stary na bycie tym, w którym zakocha się urodziwa kobitka. Mogłoby w końcu do niego dotrzeć, że nie wygląda już jak w Nico. :P
3/10 – Sceny stylizowane na nagrania sprzed lat są zrobione nawet nieźle, ale wywiady z ludźmi są kompletnie nieprzekonujące. Sama fabuła zaś to typowy film o opętaniu. Nic ciekawego.
8/10 – Bardzo fajna bajka. Przygoda pełną gębą z przyjaźnią i miłością w tle. Tempo jest niesamowite, cały czas na ekranie dzieje się coś ciekawego, i to od pierwszych do ostatnich sekund seansu. Przyczepiłbym się tylko do niepotrzebnie wplecionego CGI, którego słaba jakość bardzo razi.
6/10 – Całkiem przyjemna pierdółka na niedzielne popołudnie. Mało odkrywcza i przewidywalna do bólu, ale mimo wszystko całkiem sympatyczna i nienudząca.
Ten jasnopomarańczowy napis "repertuar kin" jest słabo czytelny i w ogóle nie rzuca się w oczy. Litości, co wy macie z tymi kolorami? ;_;
Ale sama odświeżona strona jest OK. Już dodałem swoje kino do ulubionych. :)
EDIT: o, teraz da się to czytać.
5/10 – Moim zdaniem nie taki dobry, jak to go większość maluje. Mamy tu świetnie ukazaną grozę wojny połączoną z hurtową ilością banalnej, wręcz taniej, silącej się na głębie narracji. Do tego ten niepotrzebnie przeciągnięty epilog…
Pozytywnie się zaskoczyłem. Naprawdę fajna komedia z rodzaju tych głupkowatych, ale nieschodzących do poziomu klozetowego. 7/10
4/10 – Niezbyt interesujący ten slasher. Sceny morderstw są zrobione całkiem nieźle, ale stanowią raczej małą część filmu. To, co się dzieje pomiędzy nimi, jest po prostu nudne.
8/10 – Spodobał mi się dużo bardziej niż część pierwsza. Świetne pościgi, klimat i niezwalniająca ani na chwilę tempa fabuła.
Ja tam w roli Jokera zawsze chciałem zobaczyć Roberta Kneppera. Pasowałby. :P
Proszę czekać…