O matko, ten Możejko. Ma urlop, fajną babkę jako sąsiadkę na działce, która dodatkowo leci na niego. A ten przeczytał w gazecie o czymś i już wali na komendę by dyrygować. Pracoholik! A tak w ogóle niezły odcinek. Dobrze, że zamiast tej kanalii Morusa jest Niklewicz. :)
Ciekawe co z tego wyniknie. Ja w zasadzie też nie przepadam za Owenem Wilsonem, ale Clooneya uważam za dobrego aktora i ani mi on wadzi ani specjalnie nie błyszczy. Co ciekawe przecież zagrali razem w jednym filmie. :-)
Z odcinka na na odcinek poziom jest coraz wyższy. Oby tak było cały czas. Niezły odcinek. Jak zwykle problemy w gminie i śmieszne sytuacje mieszkańców. Jakaś młodzieńcza miłość się chyba zaczyna. Pani Arlak po doświadczeniach w Ranczo, nieźle wypada w pracy w gminie. :)
Kolejny w miarę udany odcinek. Detektyw pod przykrywką wchodzi do ekipy gangstera. Problem tylko w tym, że Marek jakoś słabą wygląda na żołnierza. :) Z Malanowskim nawet współpracuje stary gangster na emeryturze. Jak zwykle wiele bzdur, ale odcinek do obejrzenia.
No no no, muszę stwierdzić, że z całej masy odcinków jakie oglądałem tego bardzo przeciętnego serialu, ten jest chyba najlepszy. Naprawdę niezły. Narkotyki, strzelanina, porwanie. Mąż wmieszał się w nie swoje sprawy i to dyrektor w ważnej firmie. Tylko niewiarygodna końcówka trochę zepsuła wrażenia, ale i tak daję szósteczkę.
O matko jedyna, ale ludzie są naiwni. Od początku ten odcinek denerwuje, ta kanalia Morus (swoją drogą ma pewną rację nie ufając pałom z Sandomierza, które bez księdza ani na krok), non stop trzęsąca się Dymna (szkoda aktorki) i do tego idioci policjanci, którzy myślą, że metodą na wnuczka okradł prawdziwy wnuczek. Ręce opadają. I jeszcze ten durny Bebzon. Może i sama historia nie jest zła, ale te wszystkie elementy powodują ocena mocno w dół.
Dla mnie to również dobra wiadomość. Oglądałem trzy pierwsze części, które bardzo lubię i co ciekawe trzymają poziom. Nie oglądałem jakoś Transformanii, ale nadrobię, a na piątkę czekam.
Obejrzałem z ciekawości kilka odcinków i na tej podstawie mogę ocenić. Oceniłem biorąc pod uwagę, że to produkcja typowa dla dzieci i moim zdaniem spełnia tę funkcję doskonale. Pouczająca, bawiąca i zdecydowanie wyróżniająca się na tle innych tego typu produkcji. Ocena 6 / 10.
To ciekawe, że ja kiedyś dałem temu bajecznemu filmowi Scotta ocenę tylko sześć. Zwiększam od razu do ośmiu. Ridley Scott stworzył niesamowity film fantasy, jeden z lepszych jakie widziałem. Późniejsze produkcje się nie umywają. Owszem nie ma jakoś specjalnie wielkich efektów, ale za to jaka charakteryzacja, baśniowość i ogólnie atmosfera. Aktorzy grają jak w teatrze, niejednokrotnie mówią wierszem i do tego muzyka wymiata. Pod względem wizualnym film miażdży.
Proszę czekać…