@dawidek98
@Asmodeusz Mi się kompletnie nie podobał. Słaby film, który broni się jedynie soundtrackiem.
@bizarre Naprawdę, te wszystkie zachwyty nad drugą częścią Terminatora jak najbardziej zasłużone. James Cameron i Arnold Schwarzenegger stworzyli wspaniały duet, który dał światu nie tylko oba filmy o likwidującym cyborgu, ale i także nawet udaną komedię o tytule "Prawdziwe kłamstwa". Takich filmów już nie ma i nie będzie, niestety.
Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wielkie i monumentalne kino. Ben Kingsley najbardziej mi się podobał właśnie jako Mahatma Gandhi. Nie wyobrażam sobie nikogo innego do tej roli, urodził się właśnie po to by zagrać indyjskiego przywódcę, polityka i prawnika. Niesamowicie pokojowy człowiek. Bardzo fajnie zastosowano tutaj technikę filmową zaczynającą się od sceny zabójstwa Mahatma Gandhiego i jego konanie na łożu śmierci po to, by móc się cofnąć do początków jego niesamowitego życia. Główny bohater dostał więcej od życia niż wszyscy Azjaci tamtych czasów, jakby na zapas, jakby hurtem. Martin Sheen jako Vince Walker też wypadł moim zdaniem niczego sobie, ale wiadomo kto był zdecydowaną gwiazdą tego dzieła. Muzyka, którą skomponowali Ravi Shankar i George Fenton jest wprost idealna i zarazem komponująca się z tym, co widzimy na ekranie. Muszę powiedzieć, że deszcz Oscarów w pełni zasłużony, bo to niewątpliwie chyba najlepszy film jaki nakręcono w samym 1982 roku. Zdjęcia i scenografia nie zestarzały się ani trochę, pokuszę się o stwierdzenie, że nawet dzisiaj mogłyby zostać one wykonane z prawdziwą pieczołowitością i pietyzmem, a i tak bym się tym zachwycał. Hasła wychwalające indyjskiego bojownika o niepodległość XX wieku były bardzo trafne i skandowałem razem z tymi statystami w myślach. Mnóstwo statystów i wolontariuszy wzięło udział – która dzisiejsza produkcja może się tym pochwalić?! Sam nie wiem, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak polecić ten film każdemu szanującemu się fanowi kina nie tylko biograficznego. Trzeba zarażać nim znajomych i trzeba promować, bo inaczej czeka nas pokolenie wychowane na paradokumentach, badziewiach z MTV czy innych programach typu "Rolnik szuka ameby" czy "Królowie żyta pszennego". 9/10 i do ulu.
Bardzo dobry film. Brad Pitt i David Thewlis zagrali niesamowicie. Wielka szkoda, że wyrządzili krzywdę Chinom i mają zakaz wstępu do tego kraju, któremu w filmie nie zrobiono jakiejkolwiek krzywdy. Najbardziej mi się podobały zdjęcia – mnóstwo widoków na góry, klasztory tybetańskie, buddyjskie kościoły, miasta w Chinach czy Indiach. Jean-Jacques Annaud posiada ogromny talent reżyserski, co potwierdził jeszcze bardziej udanymi "Walką o ogień" czy "Imieniem róży" z Seanem Connery w roli głównej. Obawiam się, że dzisiaj mało kto będzie chciał oglądać tak wartościowe filmy, jak właśnie ten klasyk z 1997 roku. Mądrości wygłaszane przez chłopca są naprawdę poważne, nie służą tylko rozśmieszeniu, jak to w prawdziwym życiu, lecz przekazanie rad i lekcji, którymi powinniśmy się wszyscy na co dzień kierować. Wzruszyła mnie scena, jak Brad Pitt pije u tubylców białą herbatę, chociaż sam nie lubi jej jakoś specjalnie. Szkoda, że żona i dziecko się od niego odsunęli z jednego głupiego powodu: zdobywania szczytów. Ale cóż… samo życie. Polecam każdemu, kto się interesuje zwyczajami i ludnością azjatycką, bo tam jest naprawdę co zobaczyć i zwiedzić przede wszystkim. Moja ocena to 8/10.
@Czechu Parafrazując najlepszą polską komedię: "Oczko się urwało, temu filmu".
Tylko i wyłącznie z sentymentu do Stanisława Tyma oceniam ów film na 5/10.
@Chemas No właśnie. Nawet w ostatni piątek zagrałem sobie w trzecią i czwartą część na Windowsie 10. To była dla mnie prawdziwa uczta, aniżeli filmy na podstawie tych gier.
@Chemas Wrażenie – i to dużo większe, aniżeli w filmach Christophera Nolana. Christian Bale nie dorasta Michaelowi Keatonowi do pięt.
Najlepszy filmowy Batman, nie licząc fenomenalnego serialu animowanego z lat 1992-1995. Najnowsze odsłony są niezłe, ale to "Batmana" z 1989 roku zawsze będę stawiał o jedno oczko wyżej.
Niezłe. Naprawdę udana kontynuacja.
Proszę czekać…