Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Igła (1981)

Skończyłem oglądać przed chwilą i muszę wam powiedzieć, że ten film został brawurowo wykonany. Jestem pod wrażeniem. Moja ścisła czołówka najlepszych filmów wojennych w historii kina. Naprawdę, takiego wspaniałego aktorstwa (Donald Sutherland i Christopher Cazanove), doskonałej muzyki, wyśmienitego napięcia i ekscytującej historii próżno szukać w dzisiejszym kinie. Nawet sceny erotyczne nie stały się główną osią fabuły i cieszy mnie to, że reżyser szóstej części Gwiezdnych Wojen potraktował je po macoszemu, nie wprowadzając ich za dużo. Pisarz Ken Follett ma zdecydowanie z czego być dumnym. 110 minut świetnego kina, o którym współczesne filmy mogą jedynie pomarzyć!

Tajemnica twierdzy szyfrów (2007 - 2007)

@toudi2 W samo sedno, jesteś bardzo uważnym obserwatorem rzeczywistości. Stąd popularność paradokumentów, obecnego MTV, Nietykalnych czy innych Potterów lub Bieberów.

Orzeł wylądował (1976)

Fajny film wojenny, w którym aktorzy, kaskaderzy i muzyka grają pierwsze skrzypce. Co ciekawsze – mamy tu kilka zdań wypowiedzianych w języku polskim. Nawet kapral Andrzej Jankowski i Władysław Kunicki zostali prawidłowo wysłowieni przez samych Niemców. Polecam każdemu, kto się interesuje II wojną światową i czyta dużo na tak przeogromny temat w historii ludzkości. Nawet jedna z moich znajomych mnie pochwaliła, że sięgam po tak ambitne kino i ambitną literaturę. Byłem wręcz zaszczycony tym wyróżnieniem, bo nie każdego obchodzą tak górnolotne rzeczy.

Polskie drogi (1976 - 1977)

@Maciek_Przybyszewski Te wymienione przez Ciebie seriale wojenne, wcale się nie umywają do "Polskich dróg", "Kolumbów" lub chociażby "Stawki większej niż życie", bo są dla mnie po prostu do niczego.

Daleko od szosy (1976 - 1976)

@WuJot Jak ktoś mi wmawia, że oglądał tylko "Daleko od noszy", a nie od szosy, to natychmiast radzę mu, żeby obejrzał tą legendę z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Daleko od szosy (1976 - 1976)

@pablo75 "Daleko od noszy" przy tym serialu wcale nie istnieje.

Daleko od szosy (1976 - 1976)

@Sebioslaw Potwierdzam, zgadzam się.

Daleko od szosy (1976 - 1976)

Jak to jest, że oglądając stare filmy i seriale robię to z ogromnym zaciekawieniem?! To proste, dzisiaj wszystko podawane jest na tacy, robiona woda z mózgu i efekty specjalne królujące w każdym połączeniu obrazu i dźwięku. Za to tak imponujący po wsze czasy serial, jak "Daleko od szosy" nigdy nie będzie miał prawa się mi znudzić. Poważnie. Krzysztof Stroiński, Sławomira Łozińska i Irena Szewczyk zagrali swoje życiowe role wprost idealnie i mogę uwierzyć, że to rzeczywiście są ludzie, którzy chcą się ustatkować w życiu i wyjechać do miasta, by rozpocząć nowe i lepsze życie. Tylko, czy im się to uda, czy im się noga w pewnym momencie nie powinie – to już każdy widz musi sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nadmienię tylko najlepszy epizod z tego serialu w wykonaniu Gustawa Lutkiewicza jako sadownika w pierwszym odcinku i jego żartobliwej przyśpiewki ("Daj mi nogę, daj mi nogę, daj mi nogę. Ja Ci nogi, ja Ci nogi dać nie mogę."). Nadmienię tylko, że główny bohater otacza się fajnie wyglądającymi kobietami, które niekoniecznie mają od razu poukładane w głowie. W dodatku znalazło się miejsce w serialu i dla takich legend kina, jak Witold Pyrkosz jako kupujący rower Leszka Góreckiego, Jan Machulski jako ojciec Ani Popławskiej, Jan Himilsbach jako przedstawiciel handlu obwoźnego czy Józef Nalberczak (tak, to ten od "Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie…") jako nauczyciel w technikum dla pracujących. Muzyka z elementami rocka, czego się nie spodziewałem po niej, jeśli chodzi o czołówkę. Podoba mi się w niej bardzo, że w każdym odcinku jest trochę inna, zależna od niego i wprowadzająca w klimat danej historii. Leszek Górecki to praktycznie każdy z nas, bo czasami mamy lekkomyślny charakter i nie zawsze mądrze lub przemyślanie podejmujemy decyzje. Po dziś dzień serial ma swoich wiernych i oddanych fanów w całej Polsce, dlatego dorosła młodzież ma w sobie trochę z głównego bohatera. Najbardziej mi się podobał wątek wzięcia ślubu Leszka z Anią Popławską (miał do wyboru też Bronkę) i wynajmowanie nowego mieszkania. Serial też uczy nas, że całkowita niezależność jest trochę pojęciem względnym, bo zawsze ludzie będą nas oceniać pod takim czy innym kątem. Studiować nie każdy chce i musi, więc bardzo dobrze, że widz sam sobie dopowiada, jak to Leszkowi Góreckiemu się na nich powiodło. Czy zrezygnował, czy obronił tytuł magistra – to już reżyser pozostawia nam do myślenia. Muszę też przyznać, że jak na człowieka z wioski bardzo dobrze znał życie i nie miał skrzywionego obrazu rzeczywistości czy pierwiastka narcyzmu w sobie. Ten serial dzieli całe lata świetlne, a nawet całą galaktykę od nieudanego i beznadziejnego "Daleko od noszy", do którego to coś próbowało nawiązywać w swoim tytule. Naprawdę, nie jestem w stanie nie uwielbiać kinematografii z okresu PRL-u, która stała na dużo wyższym poziomie, aniżeli po 1989 roku, w czasach kapitalistycznych. Naprawdę, człowiek może się dowiedzieć z nich dużo fajnych rzeczy, jak się wtedy żyło, jakie ludzie mieli wówczas problemy lub o czasach II wojny światowej. Nie wspominając już o sienkiewiczowskich "Przygodach pana Michała", "Potopie" czy "Rodzinie Połanieckich". Naprawdę, bardzo lubię ten serial za to, że nie stara się kpić z niczyjej inteligencji, ani wmawiać, że podstawione mu jest przed oczami dziadostwo, jakich teraz jest pełno. Polecam serdecznie. 9/10

Polskie drogi (1976 - 1977)

@Chemas Wśród moich znajomych popularniejszy niż "Dom". My natomiast lubimy ten i ten serial.

Zardoz (1974)

Sean Connery biegający przez większą część filmu w majtkach. Jest też ujęcie, w którym pokazuje się w stroju panny młodej. Film średni – można obejrzeć, ale nie powala na kolana.

Proszę czekać…