Przykład kontynuacji gorszej w każdym aspekcie od oryginału, ale wciąż dającej frajdę. Postaci papierowe jak w oryginale, walki nie mają tego klimatu, więcej robotów niż potworów, a i powtórek z oryginału sporo. Tym niemniej to nadal lepsze widowisko od większości "Transformers" z fajnymi postaciami, drobnymi twistami i gargantuicznymi potworkami dostającymi łomot po pyskach od wielkich maszyn. Oby powstała i trójka!
6,5 // Nawet niezły pomysł i dobrych kilka ostatnich odcinków (w tym finał) ale ilość niewiarygodnych sojuszy zawiązanych na starcie była rażąca.
widzianych kilkadziesiąt przypadkowych odcinków – rozstrzał naprawdę spory od całkiem wtórnych i nijakich do naprawdę fajnych i pomysłowych.
Obejrzane pół 1-ego sezonu. Ci uczniowie i ich prywatne dylematy są dla mnie tak mdłe, że kompletnie straciłem zainteresowanie zamachowcami. Coś tam się działo,więc ok. 6/10
obejrzanych sezonów – 1 // Nie wciągnął mnie. Pierwsze odcinki są mocno schematyczne, w kolejnych zaczyna się pojawiać główny wątek, który trochę ratuje serial.
Ze świetnego SF (odc. 1 – 9/10) w średni SajFaj-mystical-bullsh%# (pozostałe dwa odcinki – 6/10). Jednak odcinek pierwszy nadal warto!
Świetna kreacja Atkinsona intryganta – całkiem odmienna od tej z pierwszego, słabszego sezonu, co też przekłada się na cały sezon.
Dokument czy reklama? Właściwie i to i to, ale w obu przypadkach na bardzo wysokim poziomie. Sporo ciekawych miejsc i historii oraz dobre uzupełnienie płyty.
Imponująco rozbrajające stężenie patologii, głupoty, wydumanych dramatów i pigułek gwałtu na odcinek. Taka polska, tania i młodociana wersja "Sztangi i cashu"
Obejrzałem dwa odcinki z sez. 1. Licencjonowana podróba "X-men". Czuć więcej sztuczności niż w (przyjemniejszym) "Herkulesie" z Kevinem Sorbo.
Proszę czekać…